Z powodu fali mrozów Gazprom dostarcza na granicę z Ukrainą mniej gazu niż przewidują porozumienia o dostawach dla tego państwa i tranzycie rosyjskiego gazu przez Ukrainę do Europy Zachodniej - zarzuca ukraiński minister energetyki Jurij Bojko. - Dziś z Rosji powinno do nas dopłynąć 510 mln m sześc. gazu, a było tylko 460 mln m sześc. - powiedział wczoraj Bojko. Dodał, że z tego strumienia
Ukraina bierze jedynie tyle gazu, ile przewidują umowy, a dodatkowe zapotrzebowanie pokrywa z zapasów gazu w swoich magazynach. Według ukraińskiego ministra Ukraina dokłada też gazu z własnych zapasów, by pomóc Gazpromowi w
eksporcie surowca. - W taki sposób pomagamy Europie - stwierdził Bojko.
Ale według dobrze poinformowanego ukraińskiego tygodnika "Dzerkało tyżnia" Gazprom postanowił przykręcić Ukraińcom kurek z gazem. W lutym Kijów chciał sprowadzić z Rosji 159 mln m sześc. surowca dziennie, ale Gazprom zgodził się tylko na 135,7 mln m sześc. To przyspieszy wykorzystanie ukraińskich rezerw i może zmusić Kijów do zwiększenia w tym roku
importu gazu z Rosji, a jego ceny są zawyżone - uważa rząd Ukrainy i od miesięcy negocjował obniżki z Gazpromem, dotąd bezskutecznie.
Problemy z dostawami od Gazpromu mogą rozpalić kolejny gazowy spór Rosji z Ukrainą.
Moskwa może to wykorzystać do promocji planów ułożenia gazociągu South Stream, który przez Morze Czarne ma dostarczać rosyjski gaz wprost do Europy Południowej i na Bałkany, omijając tranzytowe państwa Europy Środkowej. Rura South Stream wraz z częściowo ukończonym już gazociągiem Nord Stream przez Bałtyk ma zagwarantować dominację rosyjskiego gazu w Europie.
W czasie fali mrozów w zeszłym tygodniu Gazprom ograniczył dostawy gazu do Europy, a najbardziej do państw zaangażowanych w budowę South Streamu: Włoch, Austrii, Bułgarii, Grecji. W ostatnią sobotę premier Rosji Władimir Putin oświadczył, że problemów z dostawami gazu do Europy można by uniknąć, gdyby Rosji "nie przeszkadzali" w budowie Nord Streamu. Putin dodał też, że ma teraz nadzieję na przyspieszenie prac nad South Streamem. - Dziś jest oczywiste, że te gazociągi są absolutnie niezbędne - stwierdził szef rosyjskiego rządu.
Pod koniec zeszłego roku na ułożenie South Streamu na swoich wodach zgodziła się
Turcja i obecnie to państwo cieszy się szczególnymi względami Gazpromu. W ostatnich dniach rosyjski koncern ograniczał dostawy gazu do Europy Południowej, Polski czy Niemiec, ale Turcja dostawała więcej gazu niż pierwotnie zamówiła - powiedział wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew.
We wtorek turecki minister energetyki Taner Yildiz poinformował też, że do Turcji przestał dopływać gaz z Azerbejdżanu. Baku nie skomentowało tych doniesień. A wstrzymanie dostaw azerskiego gazu do Turcji to alarmowy sygnał dla firm z UE, które chciały ułożyć przez Turcję gazociąg Nabucco, by importować gaz z Azerbejdżanu i w ten sposób zmniejszyć zależność Europy od Gazpromu. Fiasko Nabucco oznaczałoby dla Gazpromu likwidację konkurencji dla South Streamu.