Biznes Ludzie Pieniądze

Dobry czy zły kierowca? Ubezpieczyciel pozna z nawigacji

Tomasz Grynkiewicz
09.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 10:24
A A A Drukuj
TomTom, holenderski producent nawigacji, ma nowy pomysł na zarobek: chce dane o tym, jak jeżdżą kierowcy, przekazywać ubezpieczycielom. O ile kierowcy się na to zgodzą, mogą liczyć na niższe opłaty za OC czy AC
GPS
fot. autoblog.com
GPS
GPS
GPS
GPS
Chodzi o to, by zamiast obliczania taryf za polisy na podstawie takich danych jak płeć, wiek, miejsce zamieszkania czy rok wyrobienia prawa jazdy, cena OC i AC była wyliczana na podstawie stylu jazdy.

TomTom już teraz sprzedaje właścicielom flot samochodowych specjalne moduły do monitorowania kierowców ciężarówek. Teraz chce zarabiać na zwykłych kierowcach i firmach ubezpieczeniowych.

Pilotażowa usługa już jest - TomTom dogadał się z brytyjską firmą ubezpieczeniową Motaquote. W ramach usługi "Fair Play" kierowcy mogą do pakietu dokupić moduł od TomToma, jednocześnie pozwalając firmie na analizę swojego zachowania za kółkiem. - Prosta zasada: im bezpieczniej jeździsz, tym niższa taryfa - mówi Thomas Schmidt, dyrektor zarządzający TomTom Business Solutions, oddziałem zajmującym się rozwiązaniami dla firm. - Nasze wejście na rynek ubezpieczeniowy ze sprawdzoną technologią może oznaczać przełom na rynku motoubezpieczeń.

Ten oddział firmy nie ma na razie istotnego wpływu na przychody całej firmy - w 2011 r. obroty TomTom Business Solutions wyniosły ok. 65 mln euro (ok. 5 proc. przychodów grupy). Ale holenderski producent liczy, że dzięki rynkowi ubezpieczeniowemu zacznie odgrywać coraz ważniejszą rolę. Schmidt chce jeszcze w tym roku podobne umowy podpisać z innymi firmami ubezpieczeniowymi w Europie, liczy na "tysiące klientów".

Obserwatorzy rynku są sceptyczni, ale podkreślają, że TomTom - podgryzany przez Garmina w sprzęcie oraz usługach nawigacyjnych przez Google'a i Nokię - musi szukać pomysłów, jak zarobić na danych, które zbierał i zbiera o kierowcach.

- To pozytywne, że szukają alternatywnych modeli biznesowych i innowacji. Połączenie rynku ubezpieczeniowego z takimi danymi jest nowym podejściem, choć co do modelu biznesowego mam wątpliwości - mówi cytowany przez agencję Reuters Martijn den Drijver, analityk SNS Securities.

Na danych od kierowców - pobieranych z urządzeń nawigacyjnych - TomTom już teraz zarabia, oferując użytkownikom w ramach rocznego abonamentu np. takie usługi, jak informacje o korkach czy ostrzeżenia przed kontrolami drogowymi.

Zarabia też na zbiorczych danych, sprzedając je lokalnym władzom, głównie po to, by wiedziały dokładnie, gdzie są problemy z korkami czy ze zbytnim natężeniem ruchu, a także po to, by mogły planować budowę nowych dróg czy tworzenie objazdów na czas remontu.

W zeszłym roku wybuchła mała afera, gdy wyszło na jaw, że w Holandii z danych TomToma korzystała policja - sprawdzała, gdzie kierowcy jeżdżą zbyt prędko, i tam ustawiała fotoradary oraz kamery.

Spółka przekonywała, że nic o tym nie wiedziała. Jej szef wygłosił oświadczenie w serwisie YouTube, a w prasie wykupiono całostronicowe ogłoszenia, w których TomTom zapewniał, że "klient jest dla nich najważniejszy".

Masz problem? Napisz: finanse@wyborcza.biz Czytaj listy czytelników




Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (12)

  • Gość: xaxaxa

    0

    dobry kierowca nie potrzebuje nawigacji - sprzeczność..
    hmm jak tu jechać za moherem, albo pani co dorwała malucha z miejscowości Wbuszu, droga tak zrobiona, że wyprzedzić się nie da, jak pusto na drugim pasie to dwie linie i wysepki jak przerywana to jedzie sznurek za moherem, po chwili krew zalewa..., a do tego jeszcze hamują bez powodu na prostej i pustej drodze (raz 60 raz 40 raz 70 raz 50 i normalnie co 5min po hamulcach), także ja jeżdżę po swojemu ekonomicznie, a jak mam jeździć za takimi idiotami to na paliwo nie wyrobie w sumie wyprzedzić to też spalanie większe, ale przynajmniej spokój i dalej się jedzie normalnie, a ci ze wschodnich wsi to już w ogóle zero kultury, chamstwo i nie wiadomo kto takim daje prawko. Na takich ubezpieczenie x2 albo i 3.

  • klm747

    0

    szybkość to nie wszystko, co ma wpływ na bezpieczną jazdę
    durny pomysł, durny artykuł

  • Gość: Kasia69

    Oceniono 2 razy 2

    Oczywiście... To ja dam mojej mamie nawigację, która jeździ 40 km/h nawet po autostradzie. I dzięki temu zniżki przeniosę na całą rodzinę :) Ale niestety, w razie szkody i tak wszystkie ubezpieczalnie równo rżną klientów. I przez to, że oszukują wszystkich swoich klientów, powstają takie firmy jak ograbieni.pl Wszyscy chcą żerować na cudzym nieszczęściu.

  • wbka1

    0

    Ech! 12.2011r.

  • wbka1

    0

    W Polsce mało realne. Aktualizacje bazy danych są b. powolne. Np: Do tej pory na A2 nawigacja ma wprowadzoną prędkość dozwoloną 130 km/h , mapa z 12.2012, a jak wszyscy wiemy jest już 140 od lata.( sygnał do ubezpieczyciela - jeździsz zbyt szybko ) Cwaniactwo firmy polega też na tym, że będzie doić klienta za ciągłe aktualizacje, więc w ogólnym rozrachunku wyjdziemy na zero.

    • Gość: xfdsfsf

      0

      @wbka1
      w przyszłość :D

  • Gość: wer

    0

    klient jest dojną krową

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX