Tegoroczny Super Bowl przejdzie do historii nie tylko dlatego, że zgromadził przed telewizorami 111,3 mln widzów i po raz kolejny pobił własny rekord, ale także dlatego, że po raz pierwszy w historii był nadawany w internecie. W środę
NBC opublikowała wyniki tego eksperymentu - transmisję online śledziło 2,1 mln osób.
- To przekroczyło nasze oczekiwania pod każdym względem - mówi Kevin Monaghan, dyrektor ds. mediów cyfrowych w NBC Sports. Również Hans Schroeder odpowiedzialny za strategię medialną w NFL uważa internetowy debiut Super Bowl za "wielki sukces". Nie wierzyli w niego jednak reklamodawcy, bo nawet na tydzień przed meczem można było swobodnie rezerwować reklamy w transmisji online (pakiet kosztował od 300 do 600 tys. dol.). Domy mediowe cytowane przez serwis internetowy PaidContent.org szacowały, że Super Bowl przyciągnie ok. 200-300 tys. internautów.
Marian Kmita, szef sportu w Polsacie, uważa wynik za imponujący, ale zwraca uwagę na ogromną dysproporcję pomiędzy widownią telewizyjną i internetową, i to przy bardziej rozwiniętej infrastrukturze, dużo większym zasięgu internetu za oceanem oraz populacji
USA liczącej 312,9 mln osób. - Takich oglądalności przy internetowych transmisjach nie mieliśmy. Współpracujemy z powiązaną z nami telewizją internetową Ipla i tam udało nam się zbudować maksymalną jednorazową widownie na poziomie 100 tys. osób - mówi Kmita.