Od kilku dni grecki rząd zaciekle negocjuje z przedstawicielami tzw. trojki, czyli Komisji Europejskiej,
Europejskiego Banku Centralnego oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, warunki drugiej pożyczki. Chodzi o 130 mld euro, bez których grecka gospodarka nie ma szans stanąć na nogi. Wczoraj dokument z greckimi zobowiązaniami wreszcie dostali do rąk liderzy partii politycznych wspierających technokratyczny rząd Papademosa. Po południu spotkali się, by omówić szczegóły.
Nowe oszczędności mają sięgnąć 1,5 proc. PKB, czyli 3,3 mld euro. Rząd może m.in. zwolnić 15 tys. urzędników i obniżyć nawet o 20 proc. minimalną pensję (dziś 751 euro). Przeciwko temu we wtorek po raz kolejny protestowali Grecy na ulicach Aten. Mają dość oszczędności, które ich zdaniem do niczego nie prowadzą. W ciągu dwóch lat w Grecji podniesiono podatki, np. VAT z 19 do 23 proc., wprowadzono nowe podatki np. od
nieruchomości (stawka od 3 do 16 euro za metr kw.). Ograniczono też pensje i emerytury (koszty pracy spadły od początku 2010 r. o ponad 14 proc.). Gospodarka Grecji w zeszłym roku skurczyła się o ponad 5 proc., a bezrobocie przekroczyło już 19 proc.
Greckich polityków za brak skuteczności w reformowaniu bez pardonu atakują ich unijni koledzy. We wtorek unijna komisarz ds. agendy cyfrowej powiedziała, że wyjście Grecji ze strefy euro nie byłoby katastrofą. Holenderski premier Mark Rutte twierdzi, że Europa bez Grecji sobie poradzi.
Politycy w Atenach bronią się. - Nie możemy powiedzieć jasno tak albo nie, dopóki władze nie zapewnią nas, że te działania są konstytucyjne i wyciągną kraj z kryzysu - powiedział Jeorjos Karatzaferis, lider prawicowego Ludowego Zgromadzenia Prawosławnego. Jak podał Reuters, domagał się on, by tekst porozumienia w sprawie nowej pożyczki i oszczędności przetłumaczono na grecki.
Nadal nie doszło do porozumienia w sprawie obniżenia zadłużenia Grecji przez prywatne instytucje finansowe. Miałyby one darować około 100 mld euro (np. poprzez zastąpienie starych obligacji nowymi o dłuższym
terminie zapadalności i niższym oprocentowaniu). Z danych Eurostatu wynika, że po III kw. 2011 r.
dług publiczny Grecji sięgnął 347,2 mld euro, czyli 159,1 proc. PKB. Ponad połowa z tego to dług wobec prywatnych instytucji.
Przedstawiciele Grecji oraz Institute of International Finance (IIF), który reprezentuje prywatnych wierzycieli Aten w rozmowach o redukcji długu, nieoficjalnie zapowiadali wczoraj, że w czwartek w Paryżu zatwierdzą ostatnie szczegóły redukcji. Charles Dallara z IIF od kilkunastu dni otwarcie domagał się od Europejskiego Banku Centralnego, by też spisał na straty część posiadanego greckiego długu. EBC ma ok. 40-50 mld euro w greckich obligacjach, które kupował od maja 2010 r. w ramach akcji zbijania ich rentowności na otwartym rynku. Jednak EBC nie wydał na te papiery 40-50 mld euro, bo dokonywał zakupów po zaniżonej przez rynki cenie (już w 2010 r. wielu inwestorów stawiało na bankructwo Grecji) i dlatego - to nieoficjalne szacunki - mógłby bez ponoszenia rzeczywistych strat zredukować grecki dług o 11 mld euro.
Wczoraj "Wall Street Journal" podał, że EBC może pójść na ustępstwa w sprawie redukcji greckiego zadłużenia. Warunkiem jest zawarcie porozumienia w sprawie redukcji długu przez prywatnych inwestorów. EBC miałby sprzedać posiadane obligacje greckie Europejskiemu Funduszowi Stabilności Finansowej (EFSF) po cenie emisyjnej, a więc rezygnując z odsetek. Udział EBC krytykuje jednak niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble. - Sektor publiczny już dostatecznie mocno pomaga Atenom - mówił.
Ile Grecja już pożyczyła? Grecja jako pierwszy kraj strefy euro otrzymała pomoc finansową w maju 2010 r. W sumie przyznana pożyczka od krajów strefy euro i Międzynarodowego Funduszu Walutowego opiewa na 110 mld euro. Do tej pory Grecji wypłacono sześć transz pożyczki, ostatnią w grudniu zeszłego roku. W sumie Grecja wykorzystała 73 mld euro, z czego 52,9 mld euro od krajów strefy euro i 20,1 mld euro od MFW.
Już wiele miesięcy temu było wiadomo, że pierwsza pożyczka nie wystarczy, by Grecja stanęła na nogi i mogła sama zacząć spłacać swoje długi. W lipcu 2011 roku uzgodniono więc z Grekami, że dostaną kolejne 109 mld euro, w październiku zapadła polityczna decyzja przywódców strefy euro, by kwota ta wzrosła do 130 mld euro. Tym razem pożyczka ma pochodzić z Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej (EFSF) oraz MFW. Bez niej Grecja już niedługo może się stać niewypłacalna, bo 20 marca grecki rząd musi wykupić obligacje warte 14,5 mld euro.