Grecki rząd zdecydował się w czwartek na wprowadzenie restrykcyjnego planu oszczędnościowego, co było warunkiem otrzymania kolejnych 130 mld euro pomocy. Jednak późnym wieczorem
strefa euro ostrzegła, że przed wypłatą pieniędzy chce zobaczyć, że zapowiadane oszczędności rzeczywiście wejdą w życie.
Przewodniczący eurogrupy Jean-Claude Juncker powiedział, że
Ateny muszą spełnić trzy warunki, aby pomoc stała się faktem. Po pierwsze, w niedzielę grecki parlament musi ratyfikować pakiet oszczędnościowy. Po drugie, do środy kraj musi wskazać, w jaki sposób obetnie wydatki o 325 mln euro. - Po trzecie, musimy otrzymać silne zapewnienie ze strony liderów koalicyjnych na temat implementacji programu oszczędnościowego - powiedział Juncker na konferencji prasowej, dodając, że po spełnieniu przez Grecję warunków ministrowie finansów
strefy euro ponownie się spotkają.
Minister finansów Grecji Evangelos Venizelos powiedział zaś, że przed krajem stoi pytanie, czy chce pozostać w
strefie euro. - Do kolejnego spotkania eurogrupy, które prawdopodobnie odbędzie się w środę, nasz kraj, nasz naród, powinien się głęboko zastanowić i podjąć ostateczne, strategiczne decyzje - powiedział Venizelos, dodając, że należy osiągnąć porozumienie w sprawie restrukturyzacji greckiego długu.
Wczoraj na wieści o zapowiadanych cięciach Grecji giełdy prawie nie zareagowały. Na zachodzie Europy zakończyły dzień na niewielkich plusach. Gorzej radziły sobie giełdy naszego regionu. Zapewnienia Mario Draghiego o wsparciu przez EBC sektora finansowego nie były słuchane w Europie Środkowej. WIG20 stracił 0,52 proc. Dla porównania węgierski BUX poszedł w dół do 1,37 proc. W centrum uwagi były notowania spółek paliwowych. Lotos i PKN Orlen zanotowały ponad 3-proc. spadki. Notowania złotego były bez większych zmian.
Co zawiera plan oszczędnościowy Grecji? Płace w sektorze prywatnym mają zostać zamrożone do momentu, gdy stopa
bezrobocia, wynosząca obecnie 19 proc., nie spadnie do 10 proc. Płaca minimalna ma być zredukowana o 22 proc., do 590 euro miesięcznie; w przypadku ludzi w wieku poniżej 25 lat redukcja ta będzie jeszcze bardziej drastyczna. W sektorze publicznym zwolnienia mają dotknąć 15 tys. osób.