Rozważając zakup komputera, o jakim sprzęcie myślisz? Większość z nas mimowolnie pomyśli o laptopie lub mniejszym netbooku, miłośnicy technologicznych nowinek postawią z pewnością na coraz bardziej powszechne tablety. A może by tak... stary poczciwy pecet? Wiem, co sobie pomyśleliście - przecież tradycyjne stacjonarne pecety to z dzisiejszego punktu widzenia prehistoryczny przeżytek, z którego korzysta się głównie w miejscach pracy. A uważają tak nie tylko użytkownicy, ale też sami producenci - w sierpniu sensację wywołało oświadczenie lidera rynku Hewletta-Packarda, który poważnie rozważał całkowite wycofanie się z produkcji pecetów. Nie może to dziwić, patrząc na wyniki sprzedaży w Europie, które od kilku kwartałów konsekwentnie notują drastyczne spadki. Apogeum nastąpiło w drugim kwartale ubiegłego roku, gdy - według firmy analitycznej Gartner - ich sprzedaż w Europie Zachodniej spadła aż o 19 proc., do poziomu 12,7 mln sprzedanych jednostek. Wydawałoby się, że PC to sprzęt minionej epoki...
To jednak nasza, europejska perspektywa, w krajach rozwijających się sprzedaż komputerów osobistych przeżywa prawdziwą eksplozję. Wykorzystały ją mniejsze azjatyckie firmy, które w ciągu ostatnich miesięcy konsekwentnie podnoszą swoją pozycję rynkową. Są to przede wszystkim tajwańskie
Asus i
Acer, a także przede wszystkim Lenovo. O tej chińskiej firmie po raz pierwszy stało się głośno w 2005 roku, gdy kupiła od słynnego amerykańskiego IBM-a dział komputerów PC. - Wieści o śmierci komputerów PC są absolutnie przedwczesne. Nie interesuje nas, co robi nasza konkurencja. Jesteśmy innowacyjną firmą i mamy swoją strategię, którą staramy się konsekwentnie podążać - mówi w rozmowie z Wyborczą.biz Dion Weisler, wiceprezes Lenovo Product Group. Co to za strategia? Ponad 34 proc. wszystkich sprzedawanych przez spółkę urządzeń to pecety, z czego prawie połowa (47,9 proc.) trafia wyłącznie na bardzo chłonny chiński rynek. Kolejne 17 proc. produktów Lenova dociera do krajów rozwijających się, jak Indie czy Rosja, gdzie pozycja Chińczyków rośnie najszybciej.
Strategia wydaje się sprawdzać - w połowie października Lenovo wskoczyło na drugie miejsce w globalnej sprzedaży pecetów, wyprzedzając amerykańskiego Della. W III kwartale ubiegłego roku Lenovo sprzedało 12,5 mln komputerów, co dało spółce 13,9 proc. udziałów w globalnym rynku. Lepszy był tylko Hewlett-Packard z 18,0 proc. udziałów. Obecnie ta różnica zmniejszyła się jeszcze bardziej i wynosi tylko 2 proc. - Lenovo ma 14 proc. światowych udziałów, a
HP 16 proc. Oczywistym celem Lenova jest jak najszybsze zajęcie pozycji lidera na tym prestiżowym rynku.
Powolny podbój Analitycy rynku pozytywnie oceniają dobrą pozycję Lenovo w sprzedaży komputerów, wskazują jednak na to, że firma musi ją polepszyć na najbardziej dojrzałych rynkach. Nie da się tego zrobić tylko za pomocą tradycyjnych komputerów. Lenovo intensywnie pracuje więc nad wchodzeniem na nowe rynki ze swoimi tabletami i smartfonami, które mają największe szanse, by zainteresować klientów. Na razie udaje się im to głównie w Chinach. Z opublikowanych w czwartek danych wynika, że w ostatnim kwartale fiskalnym Lenovo sprzedało 400 tys. swoich tabletów z serii LePad i aż 6,5 mln telefonów, przede wszystkim w Chinach. Pozycja firmy na tym rynku jest coraz lepsza - jeszcze na początku roku Lenovo miało 2 proc. udziału na chińskim rynku internetowych urządzeń mobilnych, na koniec roku zwiększył się on do 10 proc.
- Chcemy się włączyć do walki o rynek smartfonów na najbardziej rozwiniętych rynkach - mówi nam Howie Lau, wiceprezydent ds. marketingu i komunikacji w Lenovo Emerging Markets Group. Chodzi tu głównie o LePhone (jak zapewniają w Lenovie, zbieżność nazwy z iPhonem jest jak najbardziej przypadkowa), który zaczął już podbijać chiński rynek, a wkrótce pojawi się m.in. w Japonii i Europie.
O poważnym traktowaniu smartfonów świadczy zapowiedź prezesa Lenova Yanga Yuanquinga, który w zeszłym tygodniu poinformował, że firma planuje znacząco zwiększyć sprzedaż internetowych mobilnych urządzeń - obecnie stanowią one 5 proc. wartości wszystkich sprzedanych produktów, w najbliższej przyszłości ma to być 10 proc.
Walka o... widza Pewnie najbardziej zaskakującą informacją jest to, że Lenovo zakończyło już prace nad pierwszymi modelami telewizorów, których wcześniej firma nie produkowała. Na razie wiadomo tylko tyle, że mają to być klasyczne modele Smart TV, z dostępem do internetu i możliwością oglądania treści online. Obecnie telewizory Lenovo znajdują się w fazie zaawansowanych testów, do sprzedaży, ale na razie tylko w Chinach, mają trafić w kwietniu. Kiedy na inne rynki, na razie nie wiadomo. - Jesteśmy dopiero na początku drogi. Musimy być pewni, że oferujemy produkt najwyższej jakości, zanim wypuścimy go w świat. Telewizory najpierw zaczniemy sprzedawać tylko w Chinach, aby zorientować się, jak duże jest zainteresowanie i co możemy jeszcze poprawić - mówił nam w listopadzie Keith Liu, business development director z Lenovo Emerging Markets. Gdyby chińskiej spółce udało się zyskać zainteresowanie klientów, byłoby to wydarzenie bez precedensu - gdy firma bez żadnego wcześniejszego doświadczenia w branży z sukcesem wchodzi na rynek, w którym karty wydają się już rozdane przez silną konkurencję. No właśnie, dlaczego Lenovo zdecydowało się produkować telewizory w sytuacji, gdy na rynku dominują uznane od lat marki, jak Sony, Panasonic,
Samsung,
LG czy Toshiba? Czy znajdzie się dla nich miejsce, zwłaszcza w sytuacji obecnej wojny cenowej między producentami starającymi się przekonać klientów do najnowszej nowinki - telewizorów 3D? - Uważam, że dla naszych dobrych jakościowo i sprzedawanych w rozsądnej cenie produktów z pewnością znajdzie się miejsce na telewizyjnym rynku. Niczego jednak nie przyspieszymy i przygotowujemy się do wprowadzania telewizorów stopniowo - dodaje Liu. Z ostatnich informacji wynika, że firma prowadzi rozmowy z dostarczycielami internetowego kontentu do swoich telewizorów - od ich szybkiego powodzenia uzależnia swoje plany ekspansji.