Ministrowie finansów eurolandu zażądali w czwartek od Aten, by grecki parlament już w najbliższą niedzielę przegłosował plan 3,3 mld euro nowych oszczędności budżetowych na 2012 r., które są warunkiem zatwierdzenia nowego pakietu 130 mld euro pożyczek pomocowych. Ponadto szefowie głównych partii politycznych Grecji mieliby zobowiązać się do wypełniania programu cięć także po
wyborach parlamentarnych planowanych na kwiecień tego roku. I choć Grecy zdołali odwieść euroland i
MFW od wymogu dalszych obniżek emerytur (do 15 proc.), to w zamian mają do najbliższej środy wskazać 325 mld euro alternatywnych oszczędności.
- Jeśli te warunki nie zostaną spełnione przez
Ateny, to nie będzie kolejnych wypłat pomocy dla Grecji - powiedział szef eurogrupy Jean-Claude Juncker. A jeszcze w czwartek rano wydawało się, że jeśli grecki minister Ewangelos Wenizelos przywiezie do Brukseli zgodę swego rządu na cięcia, to eurogrupa od razu zatwierdzi nowy pakiet ratunkowy dla Grecji (130 mld euro do 2014 r.).
Ostry ton wobec zaskoczonego Wenizelosa narzucili
Niemcy, Holendrzy i Finowie - w tych trzech krajach rządy będą musiały prosić parlamenty o zatwierdzenie nowej pomocy dla Grecji i dlatego muszą pokazać swym posłom, że bezkompromisowo pchają Ateny do reform oraz oszczędności.
Eurogrupa ma w najbliższą środę zdecydować, czy Ateny spełniły warunki wymienione przez Junckera. Jeśli tak, to da zielone światło dla drugiego pakietu pomocy, a banki zapewne ujawnią szczegóły planu redukcji długu Grecji o 100 mld euro).
W przypadku odpowiedzi negatywnej scenariusz jest niejasny. Minister Wenizelos straszył wczoraj Greków, że niosłoby to ryzyko wypchnięcia Aten ze
strefy euro. Angela Merkel i Nicolas Sarkozy istotnie mówili o tym scenariuszu już w listopadzie 2011 r., kiedy ówczesny grecki premier Jeorjos Papandreu chciał poddać plan cięć pod referendum. Kolejną próbą elastyczności eurolandu może okazać się deklaracja Jeorjosa Karatzaferisa, szefa współrządzącej, nacjonalistyczno-prawicowej partii LAOS. Ogłosił on wczoraj, że jego ugrupowanie nie będzie głosować w niedzielę za cięciami. Wprawdzie nie grozi to rządowi Lukasa Papademosa utratą większości parlamentarnej, ale łamie jeden z warunków postawionych przez euroland.