Biznes Ludzie Pieniądze

Redukcja CO2 w UE. Polska znów zawetuje?

Rafał Zasuń
11.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 21:35
A A A Drukuj
Polska jest gotowa po raz drugi zawetować plany redukcji CO2 w Unii Europejskiej. W zamian Komisja Europejska zapewne uderzy po kieszeni nasze firmy energetyczne
Projekty nowych elektrowni i elektrociepłowni o mocy powyżej 400 MW, które ubiegają się o ulgi w opłatach za emisję CO2
GW
Projekty nowych elektrowni i elektrociepłowni o mocy powyżej 400 MW, które ubiegają się o ulgi w opłatach za emisję CO2
W poniedziałek do Warszawy przyjeżdża premier Danii Helle Thorning-Schmidt wraz z ministrem ds. energii i klimatu Martinem Lidegaardem. Będą namawiać Donalda Tuska, żeby zgodził się na przygotowany przez Komisję Europejską dokument pod nazwą "Plan działań dla gospodarki niskoemisyjnej do 2050". Przewiduje on, że do 2050 r. państwa UE zredukują emisje CO2 o 80 proc., i rozpisuje szczegółowo, kiedy i o ile dwutlenku węgla mniej będziemy wydzielać. Unijna rada ministrów środowiska zajmie się nim 9 marca.

Plan jest ukochanym dzieckiem unijnej komisarz ds. klimatu Dunki Connie Hedegaard. Nie ma wprawdzie żadnego znaczenia prawnego, ale na jego podstawie mogłyby później powstawać projekty dyrektyw. Dlatego Polska już raz zawetowała plan w połowie 2011 r.

Według nieoficjalnych informacji decyzja zapadła - jesteśmy gotowi zrobić to po raz drugi. - To jest dobry moment, żeby zakwestionować politykę klimatyczną UE, bo z powodu kryzysu rządy nie przywiązują do niej takiej wagi. Mają ważniejsze problemy - mówi "Gazecie" wysoki rangą urzędnik jednego z ministerstw.

Polityka klimatyczna UE jest dla Polski bardzo niekorzystna. Jako jedyny kraj UE produkujemy aż 94 proc. prądu z węgla. Wciąż mamy jego ogromne złoża, które zapewniają nam niezależność energetyczną, przynajmniej przez kilkanaście lat. Tymczasem Komisja Europejska nie tylko dąży do ograniczenia emisji CO2, co Polska skutecznie robi, ale de facto chce - choć w żadnych dokumentach taki postulat się nie pojawia - wyeliminować węgiel jako paliwo.

W 2008 r. polski rząd zgodził się pod ogromną presją partnerów z Unii na pakiet energetyczno-klimatyczny. Zgodnie z nim Unia do 2020 r. powinna zmniejszyć emisję CO2 o 20 proc., kolejne 20 proc. energii czerpać ze źródeł odnawialnych (woda, wiatr, biomasa, słońce) i zmniejszyć zużycie energii o 20 proc.

Część fachowców doradzała wtedy rządowi weto. Ale psychologicznie było to bardzo trudne - kilka miesięcy później odbywała się światowa konferencja klimatyczna w Kopenhadze, której towarzyszyły ogromne nadzieje na globalne porozumienie.

Nic z tego nie wyszło. Najwięksi światowi emitenci: Chiny, USA, Indie i Rosja, zupełnie nie mają ochoty iść w ślady Unii, która sama odpowiada zaledwie za 7 proc. emisji CO2. Na kolejnej konferencji klimatycznej w Durbanie sprawę po prostu odłożono na lepsze czasy. Do negocjacji globalnego porozumienia kraje wrócą w 2015 r. A jeśli zostanie zawarte, to zacznie działać w 2020 r.

Ale pomimo braku globalnego porozumienia unijny pakiet klimatyczny obowiązuje w Europie w niezmienionym kształcie. Najwięcej będzie nas kosztować zmiana zasad przyznawania uprawnień do emisji CO2 dla elektrowni. Wcześniej dostawały je za darmo, od 2013 r. będą musiały kupować je na aukcjach. Rząd przewidywał, że ceny prądu do 2020 r. mogą wzrosnąć o ok. 90 proc.

Byłby to ciężki szok, zwłaszcza dla naszego przemysłu. Udało się wynegocjować okres przejściowy - w latach 2013-20 część uprawnień elektrownie miały dostawać za darmo. Dotyczyło to zarówno starych, już działających, jak i nowych. Dla Polski to było ważne uszczegółowienie, bo niektóre stare bloki energetyczne trzeba będzie za parę lat wyłączyć, a w ich miejsce wybudować nowe. Lista elektrowni objętych ulgowym traktowaniem powinna być zatwierdzona do lipca.

Sytuacja aż się prosiła o szybki kompromis - Polska zgodzi się na "Plan działań", który opracowała Connie Hedegaard, a ona zatwierdzi listę polskich elektrowni. Ale według naszych informacji rząd uznał, że skórka nie jest warta wyprawki. Dlaczego?

Pewnie dlatego, że zna opracowany przez firmę EnergSys, pod auspicjami Krajowej Izby Gospodarczej, raport, z którego wynika, że już w 2015 r. koszty obniżenia emisji CO2 dla naszego przemysłu - w ramach już obowiązujących regulacji - sięgną 5 mld zł rocznie. Do 2030 r. będzie to aż 13 mld zł rocznie. Ale jeśli UE - tak jak domaga się Komisja Europejska - będzie chciała ściąć emisje CO2 o więcej niż 20 proc., to w roku 2030 koszty dla polskiej gospodarki sięgną aż 22 mld zł rocznie.

To aż połowa zysku brutto polskich przedsiębiorstw w 2009 r. Najbardziej dotknie to sektory, w których Polska jest silna - hutnictwo, przemysł papierniczy i chemiczny. - Na "Plan działań" nie możemy się zgodzić, nie ma takiej opcji - mówią polscy urzędnicy. - Nie damy się szantażować sprawą elektrowni.

Weto oznacza z ogromnym prawdopodobieństwem, że Komisja Europejska wytnie niemal całą listę nowych elektrowni, które miały dostać ulgowe uprawnienia do emisji CO2 (z tymi, które już działają, nie może tego zrobić). Stracą więc kilka miliardów złotych. Dlaczego tak się może stać? Rozdział paktu energetyczno-klimatycznego traktujący o ulgach dla Polski i innych krajów regionu jest napisany wyjątkowo niejasnym językiem i zostawia ogromne pole do interpretacji. A według nieoficjalnych informacji służby prawne Komisji przygotowały wykładnię, z której wynika, że ulgowe uprawnienia mogą dostać wyłącznie nowe siłownie, które zaczęły działać przed 30 czerwca 2011 r. O istnieniu takiego dokumentu polski rząd wie nieoficjalnie, ale został on schowany do szuflady. Po wecie może zostać z niej wyjęty.

Czy to jest groźne? Jeszcze w 2009 r. czy nawet rok temu wydawało się, że tak. Dziś obawy są dużo mniejsze. Po pierwsze, m.in. z powodu negocjacji w tej sprawie rozpoczęcie budowy nowych siłowni się przeciągnie, niewiele będzie skończonych przed 2020 r., więc nie tak dużo by zyskały. Po drugie, cena uprawnień do emisji szuka dna z powodu kryzysu - jeszcze w 2008 r. kosztowały ponad 20 euro, dziś to ledwie 8 euro i cena nie wzrośnie, bo uprawnień jest za dużo na rynku. Koszty dla polskiego konsumenta będą więc dużo niższe niż wcześniej zakładano (dziś megawatogodzina prądu kosztuje przeciętnego Kowalskiego ok. 300 zł, z czego 35 zł to cena CO2). - "Plan działań" trzeba zawetować bez względu na ulgi - mówi Bolesław Jankowski z EnergSys.

Polska gorączkowo szuka sojuszników. Wetując "Plan działań" w 2011 r., byliśmy sami. Z nieoficjalnych informacji wynika, że na kraje regionu nie ma co liczyć. Zabiegamy o poparcie Hiszpanii, wczoraj delegacja resortu gospodarki była we Francji. "Gołe" weto może utrudnić nam negocjacje nowego budżetu UE. Polityka klimatyczna jest ogromnie popularna w bogatych krajach UE, takich jak Dania, Niemcy czy Wielka Brytania. Gdy będziemy się domagać większej solidarności w sprawie unijnego budżetu, do którego te kraje się w przeważającej części dokładają, oni prawdopodobnie zapytają: A czy wy byliście solidarni w kwestiach klimatycznych?

Dlatego nasi sojusznicy w Komisji Europejskiej - bo i tam kryją się przeciwnicy polityki klimatycznej UE, choć wolą się nie ujawniać - proponują, aby Polska nie ograniczała się do jałowej destrukcji, ale wystąpiła z jakąś inicjatywą. Najkorzystniejszym i dla naszego kraju, i całej Unii byłoby działanie Polski na rzecz rozwiązania problemu efektywności energetycznej. Zdaniem naszych przyjaciół w Komisji Polska mogłaby np. wystąpić z propozycją, by zmniejszenie zużycia energii o 20 proc. było obligatoryjne (dziś jest to jedyny cel pakietu klimatyczno-energetycznego, który jest niewiążący), a pozostałym krajom niezręcznie byłoby się temu przeciwstawić.

Największym paradoksem całego sporu jest to, że kasując ulgowe uprawnienia dla nowych polskich elektrowni, Komisja Europejska przyczyni się do zwiększenia emisji CO2. Polskim firmom będzie się bowiem opłacało remontować i "dorzynać" stare bloki, które są znacznie mniej wydajne, niż mogłyby być nowe

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 3
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (8)

  • pimpek.corp

    0

    "Ochrona środowiska" wymyslona przez korpoli dla bankierów (albo przez bankierów dla korpoli). A może by tak na przykład wprowadzić takie prawo że każdy bubel sprowadzony z Chin lub z innego państwa poza EU ma być w 100% wyprodukowany z zachowaniem wymagań ochrony środowiska takich jak w Unii ? Taki przepis wiele rzeczy zmienił by na lepsze ale żadnen mendowaty komisarz EU nie beknie ani słowa na ten temat - bo to byłoby wbrew interesom jego korpolskich (bankierskich) sponsorów.

  • jbed

    0

    Propagowanie spalania biomasy w kotłowniach przemysłowych to totalny idiotyzm. Nie jesteśmy w stanie wyprodukować takiej ilości biomasy by zapewnić ciągłość pracy rosnącej ilości kotłów. Sprowadzamy biomasę nawet spoza Europy. Cena biomasy już rośnie tak gwałtownie, że za chwilę taniej będzie palić węglem i płacić wszelkie możliwe kary wymyślone przez Unię. Za kilka lat Unia dojdzie oficjalnie do wniosku, że biomasa to była pomyłka, nie przyniosła oczekiwanych efektów i okaże się, że miliardy włożone w wybudowanie instalacji do spalania tego paliwa to pieniądze wyrzucone w błoto.

  • imw

    Oceniono 5 razy 3

    zwolenników "polityki klimatycznej" UE należałoby przynajmniej na tydzień zakwaterować w namiotach np. na stadionach

  • msedziwoj

    Oceniono 6 razy 4

    Podsumowanie:
    "Unii, która sama odpowiada zaledwie za 7 proc. emisji CO2"
    i co da redukcja 100%, gdy na prawdę tylko 7%?
    To jest gra polityczna, jak wyciągnąć kasę i tyle.

  • Gość: vv

    Oceniono 6 razy 2

    tak działa eurokomuna

  • Gość: Helmut

    Oceniono 16 razy -10

    Polska - brudasy Europy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX