Biznes Ludzie Pieniądze

Stan realizacji exposé, czyli na tropach reform

Piotr Skwirowski
11.02.2012 , aktualizacja: 12.02.2012 21:23
A A A Drukuj
Gdzie te reformy? - pytają niecierpliwie ekonomiści. - Większość projektów będzie gotowa w pierwszej połowie roku - odpowiada rząd. A niektóre rozwiązania już funkcjonują albo wejdą w życie lada moment. I wciąż zapewnia, że chce reformować tak, żeby ludzi to możliwie najmniej bolało
Donald Tusk podczas listopadowego expose ogłosił zmiany w systemie emerytalnym. Zdjęcie z listopada 2011
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Donald Tusk podczas listopadowego expose ogłosił zmiany w systemie emerytalnym. Zdjęcie z listopada 2011
Spór o tempo i głębokość reform toczy się między rządem i ekonomistami od momentu przejęcia władzy przez koalicję PO-PSL. Nasilił się po tym, gdy ekipa Tuska ponownie wygrała wybory. W exposé premier zaskoczył wprawdzie zapowiedzią reform o wiele śmielszych, niż oczekiwali eksperci, ci zaraz zaczęli narzekać, że to tylko zapowiedzi, że wszystko jest na papierze. Niedługo potem podniosły się głosy, że mimo szumnych zapowiedzi nic się nie dzieje. - Od wyborów minęło już kilka miesięcy, a w sprawie reform niewiele się dzieje - mówił niedawno Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Ekonomiści tłumaczą, że bez reform nie da się osiągnąć obiecanego Brukseli przez rząd zbicia deficytu sektora finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB na koniec 2012 r. (według szacunków pod koniec zeszłego roku deficyt spadł do 5,5-5,6 proc. PKB). Jeśli to się nie uda, Unia może na nas nałożyć sankcje za nadmierny deficyt. W skrajnym przypadku może to oznaczać nawet zatrzymanie wypłat pieniędzy z UE. Porażka byłaby tym bardziej prestiżowa, że przystąpiliśmy do paktu fiskalnego, który ma zapobiegać nadmiernemu zadłużaniu się państw. Konieczne jest także zahamowanie tempa narastania długu publicznego. Także dlatego, że w czasach kryzysu zadłużeniowego państwa mają kłopoty z pożyczaniem pieniędzy na rynku. To przekłada się na wzrost kosztów obsługi zadłużenia, czyli dodatkowo uderza w ich finanse.

Rząd doskonale zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę. Mało tego, ma plan ograniczenia deficytu do 1 proc. PKB w 2015 r. I to, że taki plan jest, ekonomistom się podoba. Mniej im się podobają jego założenia. - Narzędzia, które proponuje rząd, mogą być za mało radykalne, by to się udało - ostrzegają.

To kolejna linia sporu. Choć pakiet reform, które w exposé zapowiedział premier, spełnia najważniejsze oczekiwania ekonomistów, to przynajmniej część z nich twierdzi, że reformy powinny być jeszcze bardziej stanowcze. Uważają m.in., że rząd mógłby szybciej zrównywać i podnosić wiek emerytalny (według planów rządu do docelowego wieku 67 lat mężczyźni mają pracować od 2020, kobiety od 2040 r.). Dość zgodnie domagają się też reformy czy wręcz likwidacji KRUS i objęcia rolników powszechnym systemem emerytalnym. Premier mówił o tym exposé, ale o projekcie ustawy na razie nie ma mowy. Platformę hamuje tu zapewne koalicyjny PSL.

Widać jednak, że rząd wsłuchuje się w opinie ekonomistów. Dzień po tym, gdy na konferencji w BCC przekonywali, że rząd powinien jak najszybciej realizować to, co premier Tusk zapowiedział w exposé, na stronie kancelarii premiera pojawił się dokument "Stan realizacji exposé".

Gdzie zatem są reformy? I jak mają wyglądać? Czytaj w poniedziałkowym magazynie "Gazety Wyborczej" "Biznes, ludzie, pieniądze".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • bmxtom

    0

    Przy przejściu na wcześniejszą emeryturę osoba taka powinna dostać parę lat (3-5) na przekwalifikowanie się (nikt nie broni pójść na studia) lub znalezienie innej pracy i potem pracować normalnie tak jak reszta. Śmieszy mnie jak widzę byłych wojskowych/górników/policjantów, którzy dostają 2-3 tyś emerytury i pracują na czarno za kolejne tyle jak nie więcej i robią z siebie ofiary. Ok, rozumiem że jest część która na tą wcześniejszą emeryturę musi przejść (pylica itp w przypadku górników), ale spora część jest w pełni sprawna i mogłaby spokojnie wciąż gdzieś pracować (nikt nie karze z kopalni przeskakiwać do kamieniołomu)...

  • kedaison49

    0

    W Polsce obywatel sam sobie emerytury nie przyznaje tylko, co najwyżej składa o nią wniosek a to Politycy ustalili, komu ZUS może przyznać wcześniejszą emeryturę a komu nie. Politycy uchwalili Odrębne kosztowne systemy emerytalne dla armii uprzywilejowanych. Więc narzekanie teraz, że to emeryci wykończą gospodarkę jest kłamstwem, bo wydatki na emerytury są nadmiernie wysokie ze względu na rekordową ilość młodych emerytów. Ilość młodych emerytów to przyczyna braku pieniędzy, ale to skutek złej polityki w stanowieniu prawa. Nieuczciwe decyzje polityków chcących za wszelką cenę załapać się na drugą kadencję to prawdziwa przyczyna problemu. To politycy siedzący w sejmie od 20 lat spowodowali, że mamy najwięcej najmłodszych emerytów w Europie. Kryzysu finansów publicznych i rosnących długów nie spowodowali Emeryci odchodzący na emerytury w wieku 65 lat. Jeżeli władza daje szybciej emerytury jednym pracującym a później innym. To władza jest winna, że za dużo rozdała i teraz pracujący 64 Latkowie bez przywilejów oraz inni nieuprzywilejowani pracownicy przedsiębiorstw nie są w stanie udźwignąć ciężaru utrzymywania rosnącej armii 35, i 45 -50 letnich uprzywilejowanych emerytów budżetówki w dodatku pracujących nielegalnie w zmowie z nieuczciwymi pracodawcami bez płacenia składek i podatków. Sądzę , że po takim łopatologicznym wyjaśnieniu problemu wreszcie większość Polaków okradanych od 20 lat przez zawodowych posłów i senatorów zrozumie przyczynę swojej biedy.

  • kedaison49

    0

    Od zaraz należy zacząć stopniowo wyrównywać wiek emerytalny do 65 lat wszystkim którzy mają teraz przywileje a dopiero potem można będzie podwyższać ten górny wiek do 66, 67 a za 20 lat nawet do 68 lat. Wcześniej należy zlikwidowac KRUS i wszystkie odrębne systemy emerytalne i ubezpieczyć wszstkich w ZUS i OFE na tych samych zasadach. To przywileje powodują deficyt finasów publicznych więc są przyczyną problemów dlatego należy usunąć przyczynę choroby zamiast starym 65 letnim pracownikom kazać pracować do 67 lat czyli przez lat 50 płacic skłądki i podatki na 40 letnich uprzywilejowanych emerytów otrzymujących emerytury po 15 latach chodzenia do pracy.

    Jeżeli ten rząd i sejm nie potrafi zrobić sprawiedliwej reformy systemu emerytalnego i zaprzestać pożyczania pieniędzy na przywileje swoich pieszczochów to niech się poda do dymisji a prezydent niech rozpisze nowe wybory.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX