W głosowaniu udział wzięło 2382 mieszkańców - 57 proc. uprawionych. 2246 powiedziało "nie" na pytanie: Czy wyrażasz zgodę na lokalizację elektrowni jądrowej lub wszelkiej innej infrastruktury związanej z przemysłem jądrowym i rozpoczęcie jakichkolwiek badań związanych z tymi inwestycjami na terenie gminy Mielno?
- Śnieg, zawierucha, zaspy i mróz towarzyszyły temu referendum, a i tak przyszło mnóstwo ludzi. To nasze bardzo silne "nie" dla tej inwestycji - mówi Piotr Laskowski, jeden z inicjatorów referendum.
Im bliżej miejsca, które PGE wybrało na ewentualną lokalizację elektrowni, tym większy był opór społeczny. We wsi Gąski świetlica ośrodka pomocy społecznej służyła jako lokal referendalny. Leży ona 300 metrów od pola, na którym miałaby stanąć siłownia. Tam do urn poszło 71 proc. uprawnionych. W niedalekim Sarbinowie - 66 proc.
Wystarczyło przejechać się wzdłuż wybrzeża, by poznać nastroje społeczne. Na płocie co drugiej posesji wisiały banery nawołujące do głosowania przeciwko elektrowni. Na drzewach przyczepiono czarno-białe zdjęcia z napisem: "W drodze na referendum przypomnij sobie Czarnobyl".
Referendum nie jest wiążące. O wyborze lokalizacji i tak zdecyduje inwestor, czyli PGE.
- Mam nadzieję, że jednak poważnie potraktują głos mieszkańców gminy - mówi Olga Roszak-Pezała, wójt Mielna.
W grudniu do Gąsek przyjechali przedstawiciele PGE i firm, które są zainteresowane przeprowadzeniem badań geologicznych w miejscach wytypowanych na lokalizację pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Zostali przegonieni przez miejscowych.
- Apeluję do zarządu PGE, by następne działania dobrze przemyślał, nie wykonywał pochopnych kroków - mówi Roszak-Pezała.
PGE skomentowało niedzielny plebiscyt w Mielnie: "Wynik referendum, przeprowadzonego w zaledwie niecałe trzy miesiące po ogłoszeniu decyzji o wskazaniu potencjalnych lokalizacji, jest raczej wyrazem obaw i emocji lokalnej społeczności, podsycanej przez przeciwników energetyki jądrowej. Nie ulega wątpliwości, że sam wynik referendum, choć prawnie niewiążący, będzie wzięty pod uwagę przy ostatecznej decyzji inwestora, jaka zostanie podjęta w sprawie wyboru ostatecznej lokalizacji po roku 2013" - zapewniło PGE. W komentarzu napisało jednocześnie, że nie zamierza rezygnować z dalszych procedur badania tej lokalizacji oraz konsultacji społecznych.
Ale mieszkańcy nie chcą prowadzić rozmów z przedstawicielami spółki. - Po co wydawać setki tysięcy złotych na rozmowy i badania terenu. My nie chcemy tej elektrowni i zrobimy wszystko, by jej nie było - mówi Elżbieta Władyko z Mielna, a wójt gminy chce poprosić o wsparcie sprzeciwu wobec inwestycji prezydenta Bronisława Komorowskiego.
- Wyślę do niego wynik naszego referendum. Prezydent nie powinien być obojętny na głos większości społeczeństwa mieszkającego na tym terenie - mówi Roszak-Pezała.
Ostateczna decyzja o lokalizacji ma zapaść po 2013 r. Elektrownia miałaby zacząć pracować w roku 2020. PGE pod koniec listopada ogłosiło "krótką" listę lokalizacji przyszłej pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce. Znalazły się na niej Gąski w Zachodniopomorskiem oraz Żarnowiec i Choczewo w Pomorskiem.