Biznes Ludzie Pieniądze

Deweloperzy: "Rodzina na swoim" nic nie dała. Żegnamy bez żalu

maz, PAP
13.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 18:34
A A A Drukuj
Wbrew nadziejom deweloperów za pieniądze z kredytów w ramach programu Rodzina na Swoim kupowane są głównie lokale z drugiej ręki - uważa analityczka z Open Finance Halina Kochalska. Deweloperzy nie liczą, że do końca 2012 r. na rynku nastąpi jakaś zmiana.
Jedno z krakowskich mieszkań w trakcie remontu
Fot. Pawe3 Piotrowski / AG???????
Jedno z krakowskich mieszkań w trakcie remontu
Z obliczeń Kochalskiej wynika, że w styczniu 2011 r. na każde pożyczone w ramach programu 10 zł, prawie 6 zł trafiło na rynek wtórny. Ostatni raz rynek wtórny w kredytach z dopłatami z programu tak dobrze radził sobie w marcu 2011 r.

"Deweloperzy, którzy od dawna chcieli położyć rękę na kredytach z dopłatami do odsetek, w starciu z elastycznym rynkiem wtórnym nie mają szans. Choć mieszkania używane zawsze dominowały wśród nieruchomości kupowanych za kredyty z dopłatami do odsetek, to od 31 sierpnia 2011 r. miało się to zmienić" - informuje Kochalska.

Spadły wówczas limity cen mieszkań kwalifikowanych na preferencyjny kredyty, przy czym zmieniły się one na niekorzyść rynku wtórnego - objęte kredytem mieszkanie z drugiej ręki musi być o jedną piątą tańsze niż mieszkanie z rynku pierwotnego. Według Kochalskiej deweloperzy mogli więc wierzyć, że od tej pory to głównie do nich będzie płynął strumień pieniędzy pożyczanych w ramach Programu Rodzina na Swoim.

"Tak się jednak nie stało. Trudno się oprzeć podejrzeniom, że silna pozycja rynku wtórnego jest efektem kreatywnej sprzedaży i zaniżaniu cen nieruchomości. Część pieniędzy płacona jest pod stołem, lub też np. w postaci zawyżonej ceny za miejsce parkingowe, piwnicę lub też za pozostawione w mieszkaniu wyposażenie" - uważa analityczka. Nie wyklucza, że ciężar akcji kredytowej w ramach programu przesunął się poza stolice województw, gdzie - choć limity cenowe są niższe niż w aglomeracjach - rynek jest bardziej łaskawy kupującym.

Obecnie m kw. mieszkania w stolicy kwalifikującego się do finansowania kredytem z dopłatami do odsetek na rynku pierwotnym wynosi 6 tys. 435 zł, a na rynku wtórnym 5 tys. 148 zł. Tymczasem jak wynika ze styczniowych statystyk transakcji zawartych przez klientów Open Finance i Home Brokera mediana cen m kw. mieszkań w Warszawie to 7 tys. 545 zł.

"Gołym okiem widać, że znalezienie lokum z limitem cenowym dla rynku wtórnego to nie lada wysiłek. Podobnie sytuacja wygląda zresztą w wielu innych dużych miastach" - informuje analityczka. Zwraca uwagę, że styczeń był trzecim z kolei miesiącem, w którym liczba kredytów z dopłatami do odsetek nie przekraczała 3 tys. (udzielono 2865 kredytów), czyli średnio o około 1,5 tys. mniej niż miało to miejsce przed wprowadzeniem zmian w sierpniu w 2011 r.

"Pobudzenie rynku wtórnego nie przynosi żadnych korzyści ekonomicznych, nie powstają nowe mieszkania, mniejsze są przychody budżetu, ponieważ nie ma VAT od zawieranych transakcji" - tłumaczy dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Jacek Bielecki. Zwrócił uwagę, że rządowy projekt zmian przenosił program Rodzina na Swoim na rynek pierwotny, ale zapisy te zostały zmienione podczas prac w parlamencie.

"My już na nic nie liczymy. Program wygasa z końcem 2012 r., poza tym nigdy nie miał decydującego znaczenia dla mieszkaniowego rynku pierwotnego i to się nie zmieniło. Udział sprzedaży objętej programem w obrocie deweloperskim nigdy nie przekroczył 10 proc. Żegnamy się z tym projektem bez żalu" - przyznał Bielecki.

Program Rodzina na Swoim pomaga w zdobyciu własnego lokum osobom nie posiadającym nieruchomości. Zgodnie z nim państwo finansuje około połowy odsetek rat płaconych przez pierwszych 8 lat spłaty kredytu. Rodzice i osoby z dziećmi mają możliwość zakupu na kredyt mieszkania o maksymalnej wielkości 75 m kw., choć kredyt z dopłatą ogranicza się do 50 m kw. Mogą też sfinansować dom o pow. do 140 m kw., przy czym kredyt z dopłatą obejmuje finansowanie 70 m kw. Single mogą kupić mieszkanie do 50 m kw., kredyt z dopłatami sfinansuje powierzchnię 30 m kw. Program kończy się wraz z upływem 2012 r.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 8
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (47)

  • mecenas_misiura

    Oceniono 2 razy 2

    Nie wiem jak Wy, ale ja lubię anal-lityczki,

  • m1st

    Oceniono 5 razy 5

    Bo Panu Bieleckiemu i innym deweloperom się wydawało, że to program dla nich i że to im ma pomóc. Dlatego zamiast obniżyć ceny bliżej realnej wartości (nadal im do tego daleko) czekali licząc, że dzięki dopłatom Państwa ludzie skuszą się na ich marże. Cóż, nie wyszło. Kolejna branża po bankach, której się zdaje że Państwo ma im pomagać dymać ludzi... żałosne

  • lichwiarska_szmata

    Oceniono 9 razy 9

    Deweloperzy to śmieci. Lichwiarskie przybudówki. Zostali powołani przez lichwiarzy nie po to żeby budować mieszkania ( i nie budują, wynajmują do tego podwykonawców), ale po to, żeby robić z ludzi finansowych niewolników za pomocą 30 letnich kredytów hipotecznych udzielanych przez ich promotorów.

    • walkaklas

      Oceniono 3 razy 3

      @lichwiarska_szmata
      Władza wzięła nauki z byłego systemu, głupie komuchy organizowały pracę dla każdego, mieszkania za pół darmo, pewność jutra i wesołe zycie, no i co ??? i na latarniach z wdzięczności ludzie chcieli ich wieszać. Teraz władza w tym względzie działa rozsądniej, uświadomiła sobie, że naród spolegliwy kiedy pod jarzmem strachu i długów siedzi

  • bogucjusz

    Oceniono 7 razy 7

    Debiloperzy nadal żyją w fantastycznym świecie marzeń, gdzie tabuny lemingów walą drzwiami i oknami aby kupić dziurę w ziemi na zadupiu za dwukrotność ceny w Europie przy trzykrotnie mniejszych zarobkach.
    To se ne vrati.

    • walkaklas

      Oceniono 2 razy 2

      @bogucjusz
      Mogą sobie na to pozwolić, sprzedadzą 30% z garażami i już są zarobieni. Niedługo pewnie władza uruchomi kolejny program "pomocy" w nabywaniu mieszkań - czyli oni zawsze górą a Kowalski jest do trzepania, czemu w większości ochoczo się poddaje wspomagany "pomocą" władzy :-)

  • gczern

    Oceniono 9 razy 9

    Developerzy robią dobrą minę do złej gry, rodzina na swoim napędzałą im większość klientów a teraz nie mogą sobie pozwolić na to żeby pokazać że są w opałach, jak ludzie poznają prawdę że mieszkania powinny być w cenach sprzed 2004 ego roku to już resztki niezdecydowanych i naiwnych wstrzymają decyzję o zakupie. W takiej sytuacji popyt zmaleje do zera, obecnie utrzymuje się tylko dzięki kłamliwej propagandzie developerów, analityków (pseudo) z open finance home brokers itd........ czyli podmiotów których istnienie zależy od liczby transakcji na rynku nieruchomości no ale gdzie nie ma odpowiedzialności za słowa jest ....... że ciemny lud to kupi...........

    Pokaż starsze odpowiedzi (5)

    • gczern

      Oceniono 1 raz 1

      @walkaklas wybacz ale widzę albo brak znajomości tematu albo pracujesz u pośrednika i moderujesz dyskusję. Gdzie masz majętnych ludzi chętnych do zakupu w Warszawie? wszystko stoi, ludzi negocjują stawki o 40% niższe niż oferta a jak nie to mówią że poczekają sobie rok dwa, ja wiem bo siedzę w tym sam, demografia, emigracja zarobkowa, wysokość chfów, ograniczenie kredytów, nowa rekomendacja no i śmierć programu RNS, no i najważniejsze - ostatnio okazało się że mityczna luka mieszkaniowa w wysokości 1,5 mln nie istnieje bo od 2002 ego kiedy została zmierzona już została zasypana. Ludzie w nieruchomościach się zwalniają bo na rynku nic sie nie dzieje. Wolny rynek zawsze jest w nieruchomościach tylko nie reaguje tak szybko jak inne, kierunek został wyraźnie zaznaczony. Przykład: na Wilanowie facet który pod spekulacje kupował 50 mieszkań po 9tys za metr wystawił to po 6 tys i zmniejszył do 5 tys za metr i myślisz że ktoś to łapie? nikt nie łapie bo jeszcze palce poucina. Poza tym nie ma czegoś takiego jak realna wartość nieruchomości to termin iluzoryczny, jak ktoś kupował po 10 tys to to jest realna wartość dla niego, developer wybudował to za 4tys za metr ale to też nie jest realna wartość bo przepłacił za działkę. Realna wartość nieruchomości jest wtedy kiedy za średnią pensję kupisz sobie 2,5 statystycznego metra tak jak w USA, Niemczech, Wielkiej Brytanii itd , policz sobie więc ile powinien w Polsce kosztować metr mieszkania ;) Jak rachunek sie nie zgadza to znaczy że rynek jest w chronicznej nierównowadze i głuche zaklinanie rzeczywistości inflacją nic nie da. By the way inflacja nie sprawia że ceny stają się atrakcyjniejsze bo jakoś naszych zarobków inflacja nie urealnia tak jak ceny a w kryzysie raczej nasze zarobki nie wzrosną ....

    • gczern

      Oceniono 1 raz 1

      @walkaklas Podam jeszcze przykład wyceny nieruchomości, na Mokotowie górnym wynajmujemy segment, płacimy 7 tys zł miesięcznie, metodą inwestycyjną przy założeniu stopy zwrotu wychodzi że segment warty jest 840tys zł, tabela ofert mówi jednak że za ten rejon obecnie oferuje sie segmenty w tym metrażu za 2,5-3mln zł więc o czym my tutaj mówimy? ;) ceny są 3-4 razy zawyżone, nikt nie kupi pod inwestycję bo lokata opłaca się o wiele bardziej. Pod mieszkanie też nikt nie kupi bo już nie ma komu...

    • walkaklas

      Oceniono 1 raz -1

      @gczern
      wygląda na to, że to Ty pracujesz u pośrednika i chyba nie zrozumiałeś co napisałem

      "Wolny rynek zawsze jest w nieruchomościach tylko nie reaguje tak szybko jak inne, kierunek został wyraźnie zaznaczony"
      ???? bardzo ciekawe

  • trzyemy

    Oceniono 9 razy 9

    "W starciu z elastycznym rynkiem wtornym nie maja szans." To niech zdziercy sie sami uelastycznia i nie bedzie problemu. Ale widac deweloper to takie stworzenie, ktore nie zadowoli sie niska marza gdy widzic, ze nabywca kupuje za przystepna cene,

    presjanadewelopera.wordpress.com/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX