Biznes Ludzie Pieniądze

'Dla wielu młodych Greków jedyne wyjście to emigracja'

Rozmawiał w Atenach Dionis Sturis, TOK FM
14.02.2012 , aktualizacja: 14.02.2012 11:05
A A A Drukuj
Rozmowa z dr. Thanosem Dokosem, dyrektorem Centrum Polityki Europejskiej ELIAMEP
Grecja
Fot. Dimitri Messinis AP
Grecja
Starcia  protestujących  z policją  w Atenach, 12 lutego 2012
Fot. Kostas Tsironis AP
Starcia protestujących z policją w Atenach, 12 lutego 2012
Dionis Sturis, TOK FM: Płonące banki i kawiarnie, rabowane sklepy, demolowane biura poselskie, starcia z policją, 100 tys. osób demonstrujących na ulicach - w takiej atmosferze grecki parlament przyjmował program oszczędnościowy wymagany przez „trójkę”. Wysoka cena.

Dr Thanos Dokos, dyrektor Centrum Polityki Europejskiej ELIAMEP, Ateny: Alternatywy nie było. Gdybyśmy tego programu nie przyjęli, cena byłaby z pewnością dużo wyższa. Grecja musiałaby w niedługim czasie ogłosić bankructwo, a wtedy tych kilkuset chuliganów, którzy demolowali w niedzielę centrum Aten, znów wyszłoby na ulice i poczyniło szkody tysiąckrotnie większe. Chaos. Ludzie w panice zaczęliby szturmować banki, chcąc wypłacić oszczędności, po kilku tygodniach zaczęłoby brakować podstawowych towarów: żywności, leków, benzyny. Rząd miałby wystarczająco pieniędzy, by wypłacić po raz ostatni pensje i emerytury, ale po miesiącu ludzie zostaliby bez pieniędzy, podobnie jak szpitale czy szkoły. Świat straciłby do nas zaufanie i musielibyśmy całe państwo urządzać na nowo.

Widmo bankructwa nieco się więc oddaliło, zyskaliśmy trochę czasu, ale ciągle potrzebujemy zgody naszych europejskich partnerów na przekazanie drugiego pakietu ratunkowego. Problemem pozostaje także to, czy uda nam się przeprowadzić reformy zapisane w programie.

Grecja już obiecywała strukturalne reformy, ale z ich realizacją ciągle się spóźnia. To dlatego Europa powoli traci cierpliwość.

Najpierw sukcesy. Koszty funkcjonowania państwa spadły o blisko 10 proc. Nasz roczny deficyt wydatków państwowych wynosił do niedawna ok. 20 mld euro. W dwa lata spadł on do 5 mld. To spore osiągnięcie.

Kolejna sprawa - wzrost eksportu. Jeszcze kilka lat temu prawie niczego nie wysyłaliśmy za granicę, teraz przedsiębiorcy robią to chętniej i na większą skalę, a rząd usuwa biurokratyczne przeszkody, które do tej pory te działania blokowały.

Obniżyliśmy też wydatki na obronność, a wkrótce zmniejszymy je bardziej. Podnieśliśmy podatki bezpośrednie i podniesiemy jeszcze bardziej (nowy program zakłada m.in. ujednolicenie stawek VAT-u), odebraliśmy nieco przywilejów emerytalnych i pracowniczych, na które nie było nas stać.

Jeśli zaś chodzi o porażki - najważniejsza to system podatkowy, którego ciągle mimo chęci premiera Papademosa nie udaje się naprawić. Nie umiemy skutecznie zbierać pieniędzy od obywateli, a druga rzecz to niesprawiedliwość tego systemu. Wielu Greków uważa, że to najbiedniejsi i klasa średnia płacą więcej niż ci, których dochody są znacznie powyżej średniej. Zmiana tej sytuacji to priorytet dla rządu.

Nie do końca wywiązujemy się też z naszych obietnic w sprawie prywatyzacji. Ale tu mamy coś na usprawiedliwienie - ceny rynkowe państwowych przedsiębiorstw i nieruchomości są teraz, w kryzysie, bardzo niskie. To dobrze z punktu widzenia kupującego, ale już nie dla naszego budżetu. Europa powinna zrozumieć, że nie chcemy wyprzedawać majątku za bezcen.

Spóźniamy się też z otwarciem tzw. zamkniętych zawodów, do których dostęp przez całe lata był reglamentowany.

Wreszcie - odchudzenie sektora publicznego. Trudno przeprowadzić masowe zwolnienia z dnia na dzień.

Związki zawodowe wpadłyby w szał. Niemniej ten sektor nieco już się zmniejszył, bo na miejsce tych, którzy rezygnowali lub odchodzili na emerytury, nie zatrudnia się nowych osób, ale dalsze redukcje są konieczne i mają nastąpić w najbliższym czasie. Rząd postanowił też nareszcie rozprawić się z całym szeregiem instytucji, dla których funkcjonowania jedynym usprawiedliwieniem są ciepłe polityczne synekury. Niedawno opublikowano całą listę takich organizacji i miejmy nadzieję, że one szybko znikną.

A co z 13. i 14. pensją?

Urzędnicy państwowi - jak moja żona - już dawno je stracili. Poza tym znacznie obniżono im podstawową pensję. Te dodatkowe wynagrodzenia nadal przysługują jednak pracownikom sektora prywatnego. Niektórzy ekonomiści tłumaczą to tym, że gdyby się ich pozbyć, wpływy do branżowych ubezpieczalni spadłyby tak bardzo, że groziłoby to ich upadkiem.

Grecy wszystkie te działania oceniają negatywnie, bo one realnie wpływają na obniżenie poziomu życia. Kto ucierpiał dotąd najbardziej?

Dwie grupy. Zatrudnieni w sektorze prywatnym, bo tam ubyło już około miliona miejsc pracy. A my w przeciwieństwie do Hiszpanii nigdy nie mieliśmy tak wysokiego bezrobocia. Przez lata utrzymywało się ono między 7 a 11 proc. , a teraz wynosi prawie 21 proc. Druga grupa, całkiem spora wbrew mniemaniu wielu Europejczyków, to ludzie, którzy od zawsze płacili podatki, uczciwi Grecy. Oni płacą nie tylko te regularne podatki, ale także wszystkie nowe, które rząd nakłada, by zmniejszyć deficyt: od nieruchomości, zabezpieczający przed bezrobociem, solidarnościowy itd.

Osobną kategorią są młodzi Grecy, którzy są szczególnie podatni na konsekwencje kryzysu. Nie ma dla nich pracy, a nawet jeśli ją zdobędą, na początku muszą się liczyć z dochodami rzędu 400 euro miesięcznie.

Dla wielu jedynym wyjściem jest emigracja. Ruch ten nie jest jeszcze masowy, ale sam znam wiele młodych osób, dobrze wykształconych, które tę możliwość poważnie rozważają. Wysyłają za granicę swoje CV, a jak dostaną pracę, wyjadą i nie ma pewności, że wrócą. A z drugiej strony są niezbędni, by modernizować Grecję, by odnowić naszą skorumpowaną politykę.

Czy to oznacza, że po kwietniowych wyborach zobaczymy w parlamencie te same partie i tych samych polityków, których Grecy obwiniają o spowodowanie kryzysu?

Rewolucyjnych zmian nie będzie, choć na pewno będzie ciekawie. Ani socjaliści z PASOK-u, ani konserwatyści z Nowej Demokracji, którzy teraz współtworzą rząd jedności narodowej, nie mają przewagi, która po wyborach pozwoliłaby im rządzić samodzielnie. Tym bardziej że ich szeregi są coraz skromniejsze. Po niedzielnym politycznym trzęsieniu ziemi szefowie obu tych ugrupowań wyrzucili z partii 43 posłów i posłanek, którzy zagłosowali przeciwko programowi. To spodoba się zapewne ich wyborcom, ale jako kandydaci niezależni w wyborach nie mają szans. Szykuje się więc jakaś koalicja, ale jaka, tego nie umiem przewidzieć.

Nie jesteśmy dziś w stanie ocenić także tego, czy Grecy nie zwrócą się w stronę partii dotąd niedocenianych - Zielonych czy kilku niewielkich partii centrowych.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (34)

  • nannnek-bis

    Oceniono 1 raz 1

    A w tym samym czasie Polacy szukają pracy w Grecji hi hi.

  • Gość: odnawialna

    Oceniono 3 razy -1

    Najwyraźniej wszyscy jesteście zwolennikami anarchii ponieważ jeśli ktoś pracuje dla państwa to jest zły. Na państwowym stanowisku są może trzynastki ale za to pensje regularne nie są za wysokie i nie można odłożyć "dwa i pół klocka",jak ktośostatnio obwieścił na hotmoney. Więc jak się dostaje trzynastkę to jakby się dostało zabwki pod choinkę (ale akurat po świętach)...

  • parazyd

    0

    "Rząd postanowił też nareszcie rozprawić się z całym szeregiem instytucji, dla których funkcjonowania jedynym usprawiedliwieniem są ciepłe polityczne synekury. "

    A kiedy nasz rząd zrobi taką akcję? Czy chce z tym czekać, aż u nas będzie kryzys podobny jak w Grecji?

    • monoekann

      0

      @parazyd
      pewnie tak.
      niestety.
      jak ktory minister bedzie proponowal kasowanie urzedow to go zarowno opozycja jak i partia rzadzaca skutecznie i szybko straci ze stolka bo ma tam znajomych... a kazdy o swoj tylek dba

  • Gość: ws

    Oceniono 4 razy 2

    w Polsce wszystkim pracownikom państwowym też powinno sie zabrać trzynastki , ja w życiu nie dostałem czegoś takiego i pracujący w sferze prywatnej w większości pewnie też niedostali.

  • monoekann

    Oceniono 5 razy 1

    no biedactwa, trzeba bedzie pracowac.
    normalnie katastrofa... Ciekawe kto Greka zaturdni za granica...

  • prof.miauczur

    Oceniono 3 razy 3

    Ten wywiad jest najlepszym dowodem co z Grecją jest nie tak. Pan doktor na ciepłej rządowej posadce, a żona urzędnikiem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX