Maciej Bednarek: Obniżcie interchange fee od 2013 roku o 0,5 pkt proc. - apeluje NBP do banków i organizacji płatniczych. Po co?
Nawet 70-80 proc. polskich sklepów nie akceptuje kart płatniczych. To, czy właściciel sklepu zdecyduje się zainstalować terminal, zależy od kilku czynników, z których najważniejszym są - według badań NBP - koszty związane z akceptacją kart. Jeżeli ktoś twierdzi, że wysokość interchange nie jest barierą dla rozwoju sieci akceptacji kart i upowszechnienia płatności bezgotówkowych, nie trzyma się faktów.
Co NBP chce przez to osiągnąć?
- Szukamy kompromisu między wydawcami kart i organizacjami płatniczymi z jednej strony, a akceptantami z drugiej. Opłaty interchange w Polsce są najwyższe lub jedne z najwyższych w Europie. Chcemy, by w najbliższych latach zbliżyły się do średniej UE, czyli do 0,7 proc. Zamierzamy przez to osiągnąć szybszy rozwój sieci akceptacji kart. W większych miastach nie ma z tym problemu. Chcemy, by tak było też w małych miejscowościach i na wsi - żeby każdy konsument mógł płacić kartą w każdym sklepie i bez względu na kwotę.
Żeby to zmienić, wystarczy obniżyć interchange?
- To jest główny postulat, ale pomysłów na to, jak zwiększyć sieć akceptacji, jest więcej.
Na przykład?
- Wyposażenie nowych kas fiskalnych w urządzenia do akceptacji kart.
Ale to forma wymuszenia na sklepikarzach, by mieli terminale.
- Pomysł wyszedł właśnie od tego środowiska i miałby na celu ograniczenie kosztów zakupu lub dzierżawy terminali. Gdyby okazało się, że rozwiązanie jest możliwe od strony technologicznej i prawnej, z pewnością poszerzyłaby się sieć akceptacji kart.
Interchange fee to tylko jedna z opłat ponoszonych przez sklepy. Nawet jeśli spadnie, pozostaną opłaty pobierane przez agentów rozliczeniowych.
- Tak, z tym że te opłaty właściciele sklepów mogą negocjować, stawek opłaty interchange - nie.
Szef MasterCard w Polsce uzasadnia wysoki interchange tym, że banki muszą inwestować w infrastrukturę kartową.
- Interchange nie zmienił się zbyt wiele od 2006 r. Wtedy jego wysokość banki tłumaczyły tym, że muszą dużo inwestować, m.in. w wyposażenie kart w mikroprocesory. Ale ten proces praktycznie już się kończy, a największy wysiłek inwestycyjny został już przez banki poniesiony. Obecnie interchange jest najprawdopodobniej znacznie wyższy, niż mogłoby to wynikać z uzasadnionych kosztów. Jest więc pole do obniżki.
Ile banki zainwestowały w infrastrukturę kartową?
- Badań, które pokazywałyby, czy wysokość interchange jest adekwatna do ponoszonych kosztów, nie robiono w Polsce od kilku lat. Visa wraz z bankami takie badanie właśnie przeprowadza, a wyniki być może poznamy już w marcu. Zakładamy, że ta analiza wykaże, że obniżony o 0,5 pkt proc. poziom interchange, zaproponowany przez NBP, jest bliższy faktycznym kosztom ponoszonym przez wydawców kart.
MasterCard uważa, że opłatę interchange powinna regulować wolnorynkowa konkurencja.
- Zgadzam się, ale takiej sytuacji nie mamy w Polsce, gdzie na rynku działają głównie dwie organizacje płatnicze.
Czy spotkania zespołu roboczego przy NBP ds. interchange są w ogóle legalne? MasterCard nie bierze w nich udziału, twierdząc, że jej ustalenia mogą być uznane za zmowę cenową. A od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie dostał jednoznacznej odpowiedzi, że tak się nie stanie.
- Spotkania zespołu są legalne, ale ich ostateczny wynik nie jest wyjęty spod prawa. UOKiK nie może nikomu dać z góry takiego immunitetu, ale popiera naszą inicjatywę, a przedstawiciel Urzędu uczestniczy w pracach zespołu. To, co wypracuje zespół roboczy, będzie poddane ocenie Urzędu.