Ostateczna decyzja w sprawie sankcji dla Hiszpanii jeszcze nie zapadła, ale lista zarzutów Brukseli jest długa. Oprócz opóźniania reform KE zarzuca rządowi Mariano Rajoya zawyżenie danych o deficycie w ubiegłym roku, tylko po to, aby dane za ten rok wyglądały lepiej.
Hiszpania jest objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu od kwietnia 2009 r., kiedy po raz pierwszy przekroczyła ustalony limit deficytu na poziomie 3 proc.
PKB. Hiszpania nie jest w tym co prawda odosobniona, bo tą samą procedurą objętych jest 23 z 27 krajów UE, jednak jak pisze Reuters - teraz Hiszpanię mogą spotkać kary finansowe rzędu 0,1 proc. PKB za niewystarczająco szybkie zmniejszanie swojego deficytu.
Rzeczniczka rządu Hiszpanii zdementowała informację Reutersa, komentując, że żadne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły.
Centroprawicowy rząd Mariano Rajoya poinformował pod koniec grudnia, że deficyt za 2011 r. wyniesie 8 proc. PKB, głównie z powodu znacznie większego od oczekiwań deficytu hiszpańskich regionów. Tymczasem Komisja Europejska poinformowała, że w 2011 r. deficyt wyniósł maksymalnie 6,6 proc.
Politycy z opozycyjnego ugrupowania socjalistów domagają się sprawdzenia, czy rzeczywiście rząd Rajoya sztucznie zawyżył dane o deficycie. - Czekamy na oficjalne dane, ale na chwilę obecną nie wierzymy rządowym kalkulacjom - mówi anonimowo Reutersowi jeden z socjalistycznych polityków.