Rehn, komisarz ds. gospodarczych i walutowych, ostrzegł we wtorek w Strasburgu, że niekontrolowane bankructwo Grecji miałoby "drastyczne konsekwencje" zarówno dla europejskiej gospodarki, jak i dla "najbiedniejszych części społeczeństwa Grecji". - Mam nadzieję, że będziemy mogli szybko podjąć decyzję w sprawie drugiego programu pomocy dla Grecji - powiedział. Potwierdził jednocześnie, że spotkanie ministrów finansów państw strefy euro poświęcone tej kwestii odbędzie się "według jego wiedzy" w środę.
Chodzi o przyjęty jesienią przez przywódców strefy euro drugi program pomocy w wysokości 130 mld euro. Jego wypłacanie (w transzach do 2014 roku) uzależnione jest jednak m.in. od wdrażania przez Greków reform oszczędnościowych, m.in. redukcji pensji, wskazanych przez tzw. trojkę (
Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Komisję Europejską). Reformy te wywołują w Grecji coraz większe protesty.
Zdaniem lidera socjalistów i demokratów w Parlamencie Europejskim Hannesa Swobody, żądania trojki nie tylko utrudnią walkę z deficytem, bo nie promują wzrostu gospodarczego, ale są też "nie do zaakceptowania", bo "trojka działa bez legitymacji demokratycznej". Dlatego - jego zdaniem - przedstawiciele trojki powinni wytłumaczyć swe działania przed PE. Swoboda wskazał, że jest w tej sprawie konsensus z innymi grupami politycznymi i przedstawiciele trojki powinni stawić się w komisjach ds. gospodarczych i zatrudnienia.
Swoboda oskarżył trojkę o stosowanie szantażu, gdyż uzależnia ona pomoc finansową od wprowadzenia zmian. Zapowiedział, że socjaliści opracują "alternatywny program" naprawy sytuacji w Grecji, który nie tylko zredukuje deficyt, ale też uwzględni sposoby stymulacji wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. Także zdaniem lidera chadeków w PE Josepha Daula nie można wymagać od Greków kolejnej redukcji pensji. - Musimy zastanowić się nad innymi środkami, bo inaczej idziemy prosto pod ścianę - powiedział na konferencji prasowej.
Najkrytyczniej o reformach wymuszanych na greckim społeczeństwie oraz o braku programu inwestycji wypowiadali się jednak liderzy Zielonych, ostrze krytyki kierując głównie w stronę Niemiec. - Przyjęta przez UE linia postępowania nie przynosi efektów i nie jest dłużej możliwa do przyjęcia - powiedział Daniel Cohn-Bendit, podkreślając, że nikt w Europie nie byłby w stanie zaakceptować tak nagłych i radykalnych redukcji zarobków. - Popełniliśmy błąd, narzucając tak ostry i nieznośny rytm oszczędności - dodał. Wskazał, że w Grecji zbankrutowało już 60 tys. małych i średnich przedsiębiorstw. Krytykował fakt, że cięcia dotykają najuboższych, a nie ściga się np. bogaczy uciekających z Grecji przed płaceniem podatków i nie podnosi podatków armatorom.
Niemiecka eurodeputowana, współprzewodnicząca Zielonych Rebecca Harms wytknęła Niemcom brak zrozumienia dla greckiego problemu. Przypomniała, że po II wojnie światowej Niemcom, odpowiedzialnym za ogromne zniszczenia w Europie, powiodło się, gdyż "wybaczono im" i korzystały z hojności planu Marshalla. - To nietolerancyjne. Niemcom wybaczono błędy. Grecy od dziesięciu lat popełniali błędy, ale za przyzwoleniem innych, dlatego trzeba być bardziej elastycznym - powiedziała Harms. Cohn-Bendit i Harms wytknęli Niemcom, że nie potrafią anulować długu Grecji, podczas gdy ich wojenny dług został anulowany, także przez
Ateny. -
Niemcy muszą skończyć z protekcjonalizmem i dawaniem porad innym - powiedział Cohn-Bendit.
Także lider liberałów Guy Verhofstadt uznał, że porozumienie z trojką, koncentrujące się na podnoszeniu podatków i obniżaniu zarobków w sektorze prywatnym, nie rozwiązuje problemu Grecji. "Powinniśmy raczej zmierzyć się z prawdziwymi problemami", czyli korupcją, klientelizmem, rozdętym sektorem publicznym oraz nieefektywnym systemem podatkowym - powiedział.
Rehn przyznał, że "musimy mieć na uwadze warunki życia ludzi, problem w tym, że
Grecja przez lata żyła ponad stan". Jeśli program pomocy dla Grecji zostanie przyjęty wraz z towarzyszącymi mu reformami oszczędnościowymi, wówczas "bardzo ważne (będzie), by wszystkie siły polityczne się z nim utożsamiały", a więc realizowały go tak, by przywrócić stabilność sektora publicznego i
wzrost gospodarczy. Przekonywał, że program obejmuje nie tylko cięcia pensji, ale też poprawę skuteczności zbierania podatków w Grecji. "Chcemy, by wszystkim w Grecji się poprawiło" - zapewnił komisarz.