Komisja Europejska sięgnęła wczoraj po raz pierwszy po nowe uprawnienia z unijnego sześciopaku (wynegocjowanego za polskiej prezydencji w Radzie UE), które pozwalają jej na wytykanie krajom członkowskim zaburzeń w równowadze makroekonomicznej poza wskaźnikami długu oraz deficytu finansów publicznych, na których wcześniej zasadzał się unijny nadzór.
- Wczesne wykrycie i korygowanie nierównowagi w nowych obszarach jest Europie nieodzowne w powrocie do zrównoważonego wzrostu i tworzenia miejsc pracy - mówił wczoraj komisarz UE Olli Rehn.
Jednym z nowych wskaźników, których pilnuje teraz
Bruksela, są zmiany w poziomie
eksportu z krajów UE liczone w pięcioletniej perspektywie. Z powodu ustawicznie malejącego eksportu Komisja Europejska przestrzegła wczoraj Francję (spadek o 19,4 proc. w ciągu pięciu lat), Belgię (15,4 proc.) oraz Wielką Brytanię (23,3 proc.). Niską konkurencyjność w cenach pracy Komisja Europejska wskazała jako palący problem we Włoszech, w Hiszpanii, na Cyprze i Węgrzech, a w nieco mniejszym stopniu w Słowenii i Bułgarii. Natomiast w Szwecji, Danii i Finlandii dla Komisji niepokojące są wzrosty cen na rynku
nieruchomości w ostatnich kilku latach. - Dziś ogłaszamy teraz wstępne ostrzeżenia. Teraz tych 12 krajów poddamy dogłębnej analizie - ogłosił Rehn.
Zgodnie z unijnym sześciopakiem Komisja Europejska wraz z Radą UE mogą już wiosną tego roku wydać krajom UE rekomendacje w sprawie zapobiegania narastaniu nierównowag makroekonomicznych, a jeśli będą one bardzo poważne - objąć poszczególne kraje "procedurą nadmiernej równowagi" (teraz uzupełnia ona procedurę nadmiernego deficytu). Lekceważenie zaleceń wydanych w ramach nowej procedury dyscyplinującej jest - w przypadku krajów strefy euro - zagrożone sankcjami finansowymi w wysokości 0,1 proc.
PKB.
Ingerowanie przez Brukselę w np. zapobieganie bańkom na rynku nieruchomości w krajach UE, balansuje na krawędzi traktatowej zasady pomocniczości (euroinstytucje nie powinny ingerować w kwestie, które kraje UE potrafią rozwiązywać na swoim poziomie), ale obecny kryzys zmusił Unię do zaostrzenia nadzoru makroekonomicznego. Przykład Hiszpanii, która wpadła w tarapaty pomimo trzymania się przed kryzysem dozwolonych progów deficyty i długu, dowodzi, że pilnowanie kryteriów z Maastricht nie wystarcza do dobrej koordynacji polityki ekonomicznej zwłaszcza w strefie euro.
Zdaniem wielu ekonomistów euroland nie da rady wyjść na prostą bez zmniejszenia nierównowagi handlowej między krajami Północy (za dużo sprzedają) i Południa (za dużo kupują), np. przez pobudzenie popytu wewnętrznego w Niemczech. Teoretycznie sześciopak pozwala na wytknięcie Berlinowi zbytnich nadwyżek, ale pomimo gorących spekulacji w Brukseli, że i
Niemcy mogą znaleźć się na cenzurowanym, Komisja Europejska nie zajęła się tym aspektem kryzysu. - Będziemy to analizować w najbliższych miesiącach - tłumaczył wczoraj Rehn.
Nowy nadzór makroekonomiczny nie jest na razie stosowany wobec Grecji, Portugalii, Irlandii i Rumunii, bo są one objęte programami naprawczymi w zamian za pomoc finansową.