- Wiem, że wokół tej decyzji nie ma entuzjazmu, ale ktoś ją musi podjąć. Uznaliśmy, że to jeden z ostatnich momentów na to - mówił wczoraj Donald Tusk. - Prawda jest brutalna i z brutalną szczerością chcę ją przedstawić w krótkich słowach.
Zdaniem premiera bezpośrednią przyczyną podjęcia reform jest przewidywany na lata 40. XXI wieku "drastyczny brak rąk do pracy". Zgodnie z prognozami Głównego Urzędu Statystycznego w roku 2035 liczba Polaków spadnie do 35,9 mln, a liczba ludności w wieku poprodukcyjnym przekroczy 9,6 mln (wzrost o 3,5 mln w porównaniu z 2007 r.). Jednocześnie w roku 2035 ludność w wieku produkcyjnym zmniejszy się o 3,7 mln (w porównaniu z 2007 r. ) i wyniesie 20,7 mln osób. Natomiast liczba
dzieci i młodzieży w wieku do 17 lat spadnie o 1,9 mln, do 5,6 mln.
Wydłużanie wieku emerytalnego rozpocznie się od 2013 r i obejmie kobiety urodzone po 31 grudnia 1952 r. oraz mężczyzn urodzonych po 31 grudnia 1947 r.
Do 67 lat będą pracować też grupy społeczne, które do tej pory korzystały z przywilejów: rolnicy, sędziowie, prokuratorzy.
Tu jednak resort zastosował tzw. okresy ochronne. Dotychczasowe przywileje utrzymają ci, którzy spełnią warunki (staż, wiek) do końca 2017 r. Jeżeli ktoś do tego czasu ich nie spełni, nie będzie mógł z przywileju skorzystać w kolejnych latach.
Nie będzie zmian w emeryturach pomostowych i świadczeniach kompensacyjnych dla nauczycieli.
Renty wdowie nadal będą mogły też dostawać 50-letnie Polki, bo rząd wycofał się z zaostrzenia kryteriów ich przyznawania.
W osobnych ustawach mają znaleźć się ograniczenia przywilejów górników oraz mundurowych.
Projekt zostanie teraz skierowany do konsultacji społecznych. Potrwają 30 dni. Później zajmie się nim Sejm.
Projekt choć przygotowany przez ministra
pracy z PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza nie zawiera najważniejszego postulatu ludowców: prawa do wcześniejszej emerytury dla matek.
Zgodnie z ustawą wszyscy mamy pracować do 67 lat. Mężczyźni będą tak długo pracować od 2020 r., kobiety - od 2040 r. Rząd czeka trudna przeprawa. NSZZ Solidarność jutro ma przekazać marszałkowi Sejmu zebrane podpisy pod referendum w sprawie wydłużania wieku emerytalnego. Podpisy pod referendum zbiera też OPZZ i SLD.
- Uczciwe referendum musiałoby dotyczyć wyboru między poszczególnymi trudnymi decyzjami, a nie tylko pomiędzy wariantami, czy wiek emerytalny będzie wyższy, czy niższy. Bo jeśli ma być utrzymany ten wiek emerytalny, to musimy odpowiedzieć w takim referendum, na co się zgadzamy - na stały wyższy VAT, a więc wyższe ceny, czy na wyraźnie niższe emerytury, czy radykalne podniesienie składki emerytalnej - mówił premier.
Rząd liczy na to, że przekona Polaków, a zwłaszcza Polki - liczbami. Kobieta ubezpieczona w ZUS dzięki dłużej pracy o 5 lat będzie miała emeryturę większą o 47 proc. Jeżeli popracuje o 7 lat dłużej - już o 72 proc.
W przypadku mężczyzn
praca do 67. roku życia oznacza emeryturę większą o ponad 20 proc. Wydłużenie wieku emerytalnego nie poprawi za to - jak piszą autorzy ustawy - znacząco sytuacji rolników.
Dłuższa praca o 1 rok sprawi, że rolnik dostanie świadczenie większe tylko o 0,5 proc. (obecnie byłoby to więc 3,64 zł). Gdy będzie pracował do 67. roku, zyska 3,5 proc. (25,49 zł).
Wszystko dlatego, że rolnicy płacą niewielkie składki emerytalne - kilkakrotnie niższe niż mieszkańcy miast.