Chodzi o 82 mld euro unijnych środków przeznaczonych na politykę spójności. Państwa otrzymały je od Brukseli pięć lat temu w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego i Rozwoju Regionalnego, ale do dziś ani nie wydały, ani nie zobowiązały się, na co wydadzą. Teraz Komisja Europejska chce, by przeznaczyły te pieniądze na walkę z
bezrobociem wśród młodych i wspieranie małych i średnich firm.
Pomysł krytykuje europosłanka i była komisarz ds. rozwoju regionalnego Danuta Hübner. - Prawda jest taka, że nie ma wolnych środków, bo choć te pieniądze nie zostały jeszcze wydane, to są już obiecane na inne priorytety i programy - mówi Hübner. - Hasło "wolne 82 mld euro" część osób zrozumiała, że Komisja będzie rozdzielać jakieś nowe pieniądze. A z kolei inni sądzą, że polityka spójności jest niewydajna, skoro są "wolne środki" - dodaje.
O tym, że doszło do nieporozumienia, pokazuje zachowanie regionów. Po tym jak Komisja ogłosiła swoje plany, do Parlamentu Europejskiego zgłaszają się samorządy przestraszone, że ktoś teraz będzie chciał cofnąć wcześniej obiecane dotacje.
Jak podkreśla Hübner, to, w jaki sposób Komisja mówi o nowych priorytetach, sugeruje, że polityka spójności nie przyczynia się do
wzrostu gospodarczego, skoro trzeba dodatkowo podkreślać cele. - To daje niedobre wrażenie przed negocjacjami budżetowymi - mówi Hübner.
Według posłanki błędem jest odgórnie narzucać państwom, na co powinni wydawać unijne fundusze. Każdy kraj powinien sam podejmować decyzję, jakie działania przyczynią się najlepiej do wzrostu gospodarczego.
Była komisarz widzi też dobre strony całej sprawy. - Cieszy mnie, że w końcu zaczęto mówić nie tylko o zbijaniu deficytu, ale też o
wzroście gospodarczym i jak przyczynia się do niego polityka spójności - dodaje Hübner.