Biznes Ludzie Pieniądze

Moody's tnie ratingi sześciu krajów strefy euro

Rozmawiał Leszek Baj
15.02.2012 , aktualizacja: 14.02.2012 20:33
A A A Drukuj
Najpierw w połowie stycznia Standard & Poor's obniżył ratingi dziewięciu krajów strefy. Teraz podobny ruch, ale w mniejszej skali, wykonał Moody's. Francja zachowała swoją najwyższą ocenę AAA, obniżki ratingów dotknęły m.in. Włoch, Hiszpanii i Portugalii
Decyzja Moody's ogłoszona w poniedziałek późnym wieczorem nie była specjalnym zaskoczeniem po "szokowej terapii" zastosowanej przez S&P miesiąc temu. Moody's obniżył oceny Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Słowenii, Słowacji i Malty. Ostrzegł o możliwej obniżce Francję, Austrię i będącą poza strefą euro Wielką Brytanię. Po decyzji agencji ocena Włoch spadła o jeden poziom z A2 do A3, a ocena Hiszpanii o dwa - z A1 do A3. To oznacza, że oba kraje są obecnie oceniane gorzej niż Polska, która ma ocenę A2.

Analitycy Moody's tłumaczą swoją decyzję m.in. brakiem pewności co do przyszłości strefy euro i wprowadzania kolejnych reform. Zwracają uwagę na słabe perspektywy gospodarcze. Na pocieszenie w specjalnym raporcie piszą, że ograniczyli skalę obniżek ratingów dzięki "przywiązaniu europejskich władz do istnienia unii monetarnej i wprowadzania reform mających odzyskać zaufanie rynków". Na ostatnim szczycie europejscy liderzy zdecydowali o podpisaniu umowy fiskalnej, która ma zwiększyć dyscyplinę budżetową w UE.

Rozmowa z prof. Dariuszem Filarem*

Leszek Baj: Inwestorzy jakoś się nie przejęli obniżką ratingów. Uodporniliśmy się na decyzje agencji?

Prof. Dariusz Filar, członek Rady Gospodarczej przy premierze: - Moim zdaniem obecnie inwestorzy po prostu bardziej samodzielnie oceniają sytuację gospodarczą w poszczególnych krajach i nie muszą się w tak dużym stopniu opierać na ocenach agencji. Ratingi przestały po prostu być ostateczną wyrocznią.

Obecnie agencje próbują dopasować poziom ratingów do rzeczywistej sytuacji poszczególnych gospodarek. Warto zauważyć, że obniżki ocen następują nierównomiernie. Niektóre kraje są degradowane szybciej, inne - jak Polska - nie straciły swojej oceny wiarygodności kredytowej. Dochodzi do sytuacji, która jeszcze kilka lat temu była trudna do wyobrażenia - Polska ma wyższy rating niż np. Włochy czy Irlandia.

Można zarzucić agencjom, że nie wykonały swojego zadania. Nie przewidziały sytuacji i teraz spóźnione muszą obniżać oceny w sytuacji uspokojenia nastrojów na rynkach...

- Być może agencje zareagowały ze zbyt dużym opóźnieniem. Ale pamiętajmy, że czasami trzeba czasu, by zbudować właściwy obraz sytuacji w poszczególnych krajach. To nie jest takie proste.

Pana zdaniem to uspokojenie nastrojów w postaci np. obniżenia rentowności obligacji krajów Południa Europy jest trwałe?

- Sytuacja się uspokoiła, ale wewnętrzne problemy strefy euro wcale nie zostały rozwiązane. W Grecji czy być może także w Portugalii sytuacja fiskalna uniemożliwia trwałe obniżenie zadłużenia i spełnienie kryteriów z Maastricht (dług publiczny poniżej 60 proc. PKB) w wyobrażalnej perspektywie. Wszelka pomoc finansowa dla tych krajów to kupowanie czasu na dostosowanie się instytucji finansowych do wyjścia Grecji, a może i Portugalii ze strefy euro. Jeżeli strefa euro ma być stabilna, to musi się po prostu zmniejszyć.

* Prof. Dariusz Filar jest członkiem Rady Gospodarczej przy premierze

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos