- Rozumiem, że wiele osób martwi się tym, w jaki sposób ACTA będzie wprowadzana w życie. Dlatego cieszy mnie zamiar kilku członków Parlamentu Europejskiego, by poprosić unijny Trybunał Sprawiedliwości o opinię prawną
Gdy w Davos dziennikarz "Gazety" pytał Vivianne Reding, wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej i komisarz ds. sprawiedliwości i praw podstawowych, o zamieszanie w Polsce wokół ACTA, nie była zbyt chętna, by podjąć temat. - ACTA ciągle musi być zaakceptowana przez Parlament Europejski. Całe to zdenerwowanie związane z ACTA jest trochę przedwczesne - mówiła "Gazecie" pod koniec stycznia.
Wczoraj w oświadczeniu Reding przypomniała, że "ochrona praw autorskich nigdy nie może być uzasadnieniem ograniczania wolności słowa czy wolności informacji". - I dlatego, dla mnie, blokowanie internetu nie jest możliwą opcją - dodała.
Komisarz przypomina, że w 2009 r., gdy Unia pracowała nad pakietem dyrektyw telekomunikacyjnych, sprzeciwiła się forsowanej przez niektórych polityce "trzech ostrzeżeń" - po trzecim naruszeniu prawa, delikwent miałby być odcinany od internetu.
To, co istotne, znalazło się na końcu stanowiska Reding. "Rozumiem, że wiele osób martwi się tym, w jaki sposób ACTA będzie wprowadzana w życie. Dlatego cieszy mnie zamiar kilku członków Parlamentu Europejskiego, by poprosić unijny Trybunał Sprawiedliwości o opinię prawną, by wyjaśnić, że umowa ACTA nie może ograniczać wolności słowa i wolności internetu".
To juz jest szczyt hipokryzji, ze brukselski rezim zaczyna przejmowac sie wolnoscia slowa w zniewolonych i obdartych z niezawislowsci krajow Unii. Tylko jak np. grecki premier chcial z takowej wolnosci skorzystac i przeprowadzic referendum w swoim kraju, zostal przez brukselski rezim zmieciony z powierzchni ziemi. Skostniala UE nie jest w stanie juz dluzej konkurowac z Azja i USA, wiec musza zabezpieczyc sobie furtke dla dostepu do nowych, kradzionych technologii i bronic swoje zubozale spoleczenstwo, zeby fale postepujacego ubostwa moglo rekompensowac sobie nieograniczonym piractwem.