Nie ma już wzrostów, które TVN pokazywała inwestorom przez ostatnie kilka lat. Skończyły się też zapowiedzi kolejnych kanałów tematycznych, w tym roku nie będzie premier. - Głównym wyzwaniem będzie utrzymanie udziału w widowni naszego głównego kanału oraz grupy kanałów tematycznych - ucina Piotr Walter, wiceprezes TVN. Najbliższe miesiące spędzi na poszukiwaniach dodatkowych źródeł przychodów i redukcji kosztów. - Chcemy znaleźć nową formułę, szukamy czegoś nowego poza talent-show, bo ten gatunek jest coraz bardziej eksploatowany przez naszych konkurentów - przyznaje Walter. W tym roku na rynku reklamy przewiduje stagnację.
2011 r. był najtrudniejszym w historii TVN, a szczególnie jego końcówka. Zarząd spółki szacuje, że rynek reklamy telewizyjnej skurczył się w IV kwartale o 6 proc., podczas gdy ich stacja odnotowała spadek wpływów reklamowych na poziomie 7 proc. Powód? - Na fali obaw przed recesją, w którą może wejść Unia Europejska, firmy zmniejszyły wydatki na reklamę w telewizji i zwiększyły presję na ceny - tłumaczy Walter. Wzrost całego rynku reklamowego w zeszłym roku ostrożnie szacuje na 0,8 proc. W ostatnim kwartale zeszłego roku udział TVN w rynku reklamowym pozostawał na poziomie sprzed roku - 36,4 proc. Podczas gdy udział Polsatu solidnie wzrósł i osiągnął 28 proc. Jeszcze silniej TVN odczuwał na plecach oddech konkurenta w wyścigu o widza. W IV kwartale jego udział w widowni w porze najwyższej oglądalności spadł o 1,1 pkt proc. i wyniósł 19 proc., podczas gdy udział Polsatu zwiększył się o 0,9 proc., do 18,3 proc.
W efekcie przychody telewizyjnej części grupy TVN zmalały o 3 proc. Spadek byłby głębszy, gdyby nie rosnące wpływy z opłat licencyjnych od operatorów kablowych oraz platform cyfrowych. Pomógł również spektakularny sukces wyprodukowanej przez stację komedii "Listy od M.", która przyciągnęła do kin ponad 2,5 mln widzów i dodała do przychodów spółki kilkanaście milionów złotych.
Na koniec zeszłego roku platforma N obsługiwała 929 tys. abonentów i po raz pierwszy przyniosła roczny zysk operacyjny w wysokości 0,61 mln zł. Dlatego zarząd TVN rekomenduje akcjonariuszom wypłatę dywidendy w wysokości 0,1 zł na akcję. Pod koniec zeszłego roku
Grupa ITI, TVN oraz francuska grupa Canal+ ogłosiły alians strategiczny polegający na połączeniu platform Cyfra+ z N oraz objęciu przez Francuzów mniejszościowego pakietu w telewizji TVN. W połączonych platformach TVN ma objąć 32 proc. akcji, ale na razie strony czekają na zgodę Komisji Europejskiej w tej sprawie. Jednym z wyników tego aliansu było przesunięcie platformy N w sprawozdaniach TVN do pozycji "działalność zaniechana". To z kolei spowodowało spadek przychodów grupy TVN. Bez uwzględnienia platformy cyfrowej N wyniosły one 1,96 mld zł i były o 2 proc. wyższe niż w 2010 r. Jednak spółka zakończyła zeszły rok stratą netto w wysokości 317 mln zł. Zadłużenie spółki wyniosło 2,7 mld zł. - Wyniki te są zgodne z oczekiwaniami - komentuje Piotr Janik, analityk KBC Securities. W swojej ostatniej nocie do inwestorów to biuro maklerskie rekomenduje sprzedaż akcji TVN. "Nie jesteśmy w stanie wskazać na nic, co wywołałoby wzrost akcji spółki, zamiast tego rysuje się nam kilka czynników ryzyka: słabość rynku reklamowego w IV kwartale, obniżenie prognoz na 2012 r., możliwość sprzedaży Onetu poniżej jego wartości rynkowej" - czytamy w nocie.
Podczas środowej konferencji zarząd TVN po raz kolejny zapewnił, że portal, który w zeszłym roku poprawił swoje przychody o ponad 30 mln zł, nie jest wystawiony na sprzedaż. Możliwe jest natomiast, że obok Francuzów i TVN w połączonych platformach cyfrowych pojawi się trzeci akcjonariusz. Markus Tellenbach, prezes TVN, powiedział agencji Reuters, że udziałami w platformie znanej pod roboczą nazwą NC+ może być zainteresowana... Grupa TP. - Nie chcemy obniżać naszego 32-proc. udziału w przyszłej platformie. Także Canal+ nie jest zainteresowany zmniejszeniem swego 51-proc. pakietu, więc wszystko sprowadza się do tego, kto będzie sprzedającym. TP SA może być zainteresowana udziałami - powiedział Tellenbach cytowany przez agencję Reuters. Grupa TP, która w październiku zeszłego roku stwierdziła, że może rozważyć wejście sojusz w telewizji płatnej, tym razem odmówiła komentarza. 17 proc. udziałów w przyszłej platformie będzie należało do operatora telewizji kablowej UPC.