Zatrudniająca 1200 osób Polfa została sprzedana należącej do jednego z najbogatszych Polaków Jerzego Staraka Polpharmie w październiku zeszłego roku. Należący do skarbu państwa Polski Holding Farmaceutyczny dostanie za nią ok. 1 mld zł. Na transakcję musi się jeszcze zgodzić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Umowę podpisano, mimo że negocjacje pakietu socjalnego ze związkami zawodowymi zakończyły się niczym.
Polpharma nie chciała się zgodzić na ośmioletnie gwarancje zatrudnienia dla związkowców. - Nie dostaliśmy nawet żadnej kontrpropozycji - mówi "Gazecie" Mirosław Miara, szef "Solidarności" w Polfie.
Związkowcy upierają się przy gwarancjach, bo obawiają się, że nowy właściciel produkcję przeniesie do swoich zakładów, zamknie fabrykę, a grunt na którym stoi sprzeda. To 4,5 hektarów niemal w centrum Warszawy, przy ul. Karolkowej nieopodal Ronda Daszyńskiego. Niedługo tuż obok będzie przystanek drugiej linii metra.
- W czasie negocjacji Polpharma zapowiedziała zwolnienie połowy załogi. To może oznaczać przeniesienie produkcji tabletek do zakładów w Duchnicach albo w Starogardzie Gdańskim - mówi Miara. Jego zdaniem także ampułkarnia zostanie przeniesiona. - Choć linia ampułek do zastrzyków to jedna z najtrudniejszych produkcji farmaceutycznych, to nowy właściciel nie będzie jej trzymał w centrum Warszawy - przekonuje.
Zdaje sobie z tego sprawę PHF. - Na dłuższą metę Polfa w tym miejscu nie zostanie. Nie łudźmy się, że w centrum Warszawy na takich gruntach ta fabryka może działać w nieskończoność. To, że kiedyś produkcja zostanie przeniesiona, wiadomo już od 20 lat - usłyszeliśmy od osoby z kierownictwa holdingu.
Oficjalnie prezes PHF Artur Woźniak uspokaja: "W naszej ocenie taka operacja, jeżeli w ogóle, to nie zostanie przeprowadzona w ciągu najbliższych kilku lat. Pracownicy Polfy mają gwarancje zatrudnienia do 2014 r. (...) Poza tym jeżeli ktoś kupuje fabrykę za grube miliony, to nie po to, by jej nie rozwijać" - napisał w oświadczeniu przesłanym do "Gazety".
Przedstawiciele Polpharmy sprawy nie komentują.
Ile może być wart teren Polfy? - Jako porównanie mogłaby posłużyć sprzedana niedawno działka PKP w ścisłym centrum Warszawy, na rogu Chmielnej i Jana Pawła. Za metr kwadratowy nabywca zapłacił 10 tys. zł - mówi proszący o anonimowość specjalista od wyceny gruntów.
Gdyby Polpharmie udało się dostać taką cenę za działkę, na której stoi Polfa, zarobiłaby na tym 450 mln zł. Pokryłoby to ok. 45 proc. kosztów inwestycji w Polfę. - Jednak działka PKP jest bardziej atrakcyjna więc nie liczyłbym, że dostaną aż tyle - mówi rzeczoznawca. Zwraca jednak uwagę, że centrum Warszawy przesuwa się na zachód. To w tej części miasta powstają nowe wieżowce - m.in. przy Hrubieszowskiej czy przy Kasprzaka. Cena może więc jeszcze wzrosnąć.
Związkowcy zaznaczają, że gwarancje zatrudnienia wynegocjowane w 2004 r. z PHF, kończą się za dwa lata. - I tyle firma będzie istnieć, bo nowy inwestor potrzebuje czasu na restrukturyzację i uzyskanie wszystkich koniecznych zezwoleń na przeniesienie produkcji - mówi Miara z "Solidarności". Związkowcy grożą strajkiem. W referendum na początku lutego za było 80 proc. załogi. - Najpewniej wstrzymamy się z nim do czasu, aż Polfę przejmie nowy właściciel. Teraz nie odczułby konsekwencji, a po przejęciu to on będzie ponosił koszty protestu - mówi Miara.
Na nic się zdały pikiety przed siedzibą Polpharmy czy przed resortem skarbu. Z powodu nielegalnego wtargnięcia na teren ministerstwa w styczniu związkowców wyprowadziła z budynku
policja.
- Ministerstwo Skarbu twierdzi, że nic nie może zrobić, bo naszym właścicielem jest PHF, ale to przecież w 100 proc. państwowa spółka - mówi Miara. Powołuje się na opublikowany przez ministerstwo w marcu 2010 r. zarządzanie "Zasady nadzoru właścicielskiego nad spółkami z udziałem skarbu państwa". Czytamy w nim: "W ramach
prywatyzacji danego podmiotu dokonywanej przez ministra skarbu państwa można nałożyć na inwestorów strategicznych dodatkowe zobowiązania dotyczące w szczególności pakietów socjalnych" oraz "minimalnego poziomu zatrudnienia w określonym średnioterminowym horyzoncie czasowym".
Dlatego związkowcy nie składają broni. Zapowiadają blokadę ul. Karolkowej w
Warszawie, przy której mieści się siedziba PHF. Raczej nic nie wskórają. "PHF nie planuje włączyć się w negocjacje prowadzone przez związki zawodowe Polfy" - napisał w oświadczeniu prezes PHF. Związkowców odsyła do nowego właściciela: "Zwyczajowo adresatem postulatów związków zawodowych jest przyszły właściciel, w tym przypadku Polpharma, i tylko z nią należy pertraktować".
Związkowcy liczą jeszcze na Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Do tej pory nie wyraził zgody na przejęcie Polfy przez Polpharmę. Wątpliwości może budzić podobieństwo leków sprzedawanych przez obie firmy. Chodzi m.in. o sztandarowy produkt Polfy - Acard stosowany w profilaktyce chorób serca. Polpharma produkuje konkurencyjny Polocard.
Polfa
Warszawa w 2010 r. miała 44,4 mln zł zysku, o 37 proc. więcej niż przed rokiem. - Wyników za ubiegły rok jeszcze nie ma, ale będzie to na pewno ponad 40 mln zł - mówi Miara z "Solidarności".
Polpharma nie chciała rozmawiać z "Gazetą" o wątpliwościach związkowców. "W tej chwili czekamy na decyzję UOKiK dotyczącą zgody na finalizację transakcji i do tego momentu nie chcemy komentować w żaden sposób działań związków zawodowych ani sytuacji w Polfie Warszawa" - napisała w oświadczeniu Magdalena Rzeszotalska, dyrektor do spraw public relations Polpharmy.