300 tys. kredytów gotówkowych chce udzielić w tym roku klientom bank BZ WBK z pomocą amerykańskiego gwiazdora Chucka Norrisa. Kampania reklamowa ruszy w najbliższy czwartek
O tym, że to 72-letni aktor Chuck Norris, przed laty słynny "Strażnik Teksasu", zastąpi Antonio Banderasa w reklamach BZ WBK, wiadomo już od kilku tygodni. Jednak dopiero w poniedziałek bank pokazał dziennikarzom trzy pierwsze spoty z udziałem amerykańskiego gwiazdora. W telewizji reklamy z Norrisem zobaczymy od piątku. Dlaczego właśnie ten gwiazdor będzie kolejnym, który wesprze wizerunek BZ WBK? Wcześniej w reklamach banku występowali m.in.: Gérard Depardieu, Danny DeVito, Leo Beenhakker czy John Cleese. - Wybraliśmy Norrisa ze względu na jego ogromną rozpoznawalność w Polsce. Z badań wynika, że zna go 94 proc. badanych Polaków - tłumaczył na konferencji prasowej Artur Sikora z BZ WBK.
W spotach mamy wariacje na temat dowcipów o Norrisie, których setki krążą w internecie. W pierwszym filmie gwiazdor pojawia się w oddziale banku - oczywiście nie otwierając drzwi - i mówi: "Przyszedłem po gotówkę. A Chuck Norris przychodzi po gotówkę tylko raz".
W innym spocie niespodziewanie odwiedza oddział, w którym pracownicy wymieniają się żarcikami na jego temat: "Chuck Norris nie lubi żartów niskich lotów. On lubi niskie raty" - słyszą pracownicy placówki. W jeszcze innym dziesięcioletnia dziewczynka tłumaczy ojcu, że stojący obok Chuck Norris nie czeka na gotówkę, bo to gotówka czeka na Chucka Norrisa. A pracownik wręczający Chuckowi plik banknotów dodaje: "I czak ma być".
Kredyt gotówkowy, którym ma kusić amerykański gwiazdor, to po prostu odmłodzona wersja "szybkiej gotówki", którą reklamował Antonio Banderas. Choć tym razem jego cechą nie ma być najniższe na rynku oprocentowanie - za czasów Banderasa w reklamach pojawiała się obietnica kredytu 5,99 proc., choć tak naprawdę większość klientów nie miała szans na aż tak niskie odsetki - ale błyskawiczny czas udzielenia kredytu. - Klient dostanie wstępną decyzję kredytową w ciągu 10 minut - obiecuje Łukasz Molenda, który w BZ WBK odpowiada za szybkie kredyty. Dla większości klientów gotówka będzie szybka, ale nie najtańsza. Oprocentowanie od 5,99 do 20,99 proc. w skali roku, ale to najniższe zarezerwowane jest tylko dla klientów VIP.
Z pomocą Chucka BZ WBK chce sprzedać w tym roku 300 tys. szybkich pożyczek gotówkowych. O jakiej wartości? Tego w banku nie chcą zdradzić. Czy ten ambitny plan jest realny? Efekty poprzedniej kampanii z Antonio Banderasem były niezłe, ale nie rewelacyjne. BZ WBK co prawda zwiększył w zeszłym roku portfel kredytów gotówkowych o 15 proc., podczas gdy cały rynek spadał. Bank zanotował też m.in. dzięki tej kampanii rekordowy zysk netto - 1,18 mld zł. Jednak w kredytach hipotecznych i kontach osobistych ustępował liderom i nie mieścił się w czołówce najszybciej rosnących banków.
Zresztą głośne kampanie BZ WBK zawsze wywoływały w branży finansowej rozbieżne recenzje. Zarówno odtrąbione w 2009 r. wielkie sukcesy na rynku depozytów (dzięki reklamom z Dannym DeVito do banku wpłynęło 4 mld zł), jak i te z 2010 r., kiedy twarzą banku był Gérard Depardieu (a w czasie kampanii z jego udziałem do banku przyszło 144 tys. nowych klientów), wzbudziły opinie, że bank kanibalizował głównie własną bazę klientów, a nie pozyskiwał nowych. Być może to jest też powód, dla którego Banderas i Norris reklamują szybkie kredyty, a nie lokaty lub konta.
Pech chciał, że tego samego dnia, w którym bank BZ WBK z pomocą Chucka Norrisa prezentował się jako bank szybki i niezawodny, na kilka godzin padł jego serwis internetowy. Nie można było się zalogować do konta, nie działała nawet strona internetowa banku. - Czyżby Chuck Norris wkroczył do banku z taką energią, że przepalił łącza? - żartowali dziennikarze.