Biznes Ludzie Pieniądze

Inwestorzy zagraniczni zdominowali handel na GPW

Jacek Mysior
20.02.2012 , aktualizacja: 22.02.2012 14:52
A A A Drukuj
W ubiegłym roku na warszawskiej giełdzie właściciela zmieniły akcje o wartości ponad 250 mld zł. To rekord w historii naszego rynku. Największa w tym zasługa inwestorów z zagranicy, których aktywność odpowiada za prawie połowę tej kwoty.
11 sierpień 2011 r. na GPW w Warszawie, Po tym jak dzień wcześniej
Fot. KACPER PEMPEL REUTERS
11 sierpień 2011 r. na GPW w Warszawie, Po tym jak dzień wcześniej "francuska" plotka zachwiała giełdami na świecie
Gracze z zagranicy w 2011 roku zdominowali handel na warszawskim parkiecie, osiągając 47 proc. udziału w obrotach akcjami, dystansując przy tym krajowe instytucje finansowe i indywidualnych graczy.

- Zagranica od dawna ma u nas najwięcej do powiedzenia. Pozycja podmiotów zagranicznych wynika z ogromnych pieniędzy, które za nimi stoją, dlatego od nich zależy, kiedy w Warszawie nadejdzie hossa, a kiedy bessa - ocenia Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion.

Najbardziej aktywni wśród zagranicznych brokerów okazali się gracze z Londynu, odpowiadając za 54 proc. wszystkich obrotów zagranicy. Daleko za nimi znalazły się francuskie instytucje finansowe, które mogą się pochwalić jedynie 22-proc. udziałem.

Drugą pozycję w obrotach akcjami zajęły krajowe instytucje finansowe. Ich transakcje odpowiadały za 35 proc. wszystkich obrotów w ubiegłym roku. Największą aktywnością wśród krajowych instytucji wykazały się TFI oraz animatorzy (instytucje wynajęte przez GPW, by podtrzymać płynność na rynku), generując prawie po jednej trzeciej obrotów w tej grupie inwestorów. Mniej widoczne na parkiecie były OFE, których transakcje stanowiły jedynie 20 proc. obrotów krajowych instytucji. Najmniej znaczącą grupę pod względem wypracowanych obrotów stanowili inwestorzy indywidualni, odpowiadając jedynie za 18 proc. wartości wszystkich transakcji. Taki układ sił na rynku utrzymuje się od kilku lat.

- Jeżeli Polska będzie miała takie oceny jak dotychczas, to inwestorzy zagraniczni będą odgrywać coraz większą rolę na naszym rynku, ale jeśli noga nam się powinie, zagranica może o nas na jakiś czas zapomnieć - przewiduje Kuczyński.

To, czego nie udało się prywatnym inwestorom na rynku akcji, odbili sobie na rynku kontraktów terminowych. W tej grupie instrumentów nie mieli sobie równych. Ich aktywność w handlu kontraktami była na tyle duża, że wygenerowali 46 proc. wszystkich obrotów na tym rynku. Pozostali musieli się podzielić resztą tortu. Krajowe instytucje wykroiły z niego 38 proc., a pozostałe 16 proc. przypadło graczom z zagranicy. W 2011 roku zawarto łącznie 14,6 mln kontraktów terminowych.

Najbardziej prywatnym inwestorom udało się zdominować rynek opcji, gdzie zdobyli 64 proc. udziału w obrotach. Tym samym zdystansowali inwestorów zagranicznych (24 proc.) i krajowe instytucje (12 proc.). Obroty na tym rynku były jednak mizerne i wyniosły jedynie 897 tys. sztuk.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • cleomenes

    0

    Niech dominują. w długiej perspektywie i tak najlepiej ładować się w małe i średnie spółki za pomocą TFI, bo po zakończeniu kryzysu, to one będą jako pierwsze szły w górę. Biorąc pod uwagę to, że system emerytalny nam całkiem pada, to będzie to jedno z lepszych rozwiązań zapewniających nam dostęp do przyzwoitej kasy na starość.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX