Do tego, by przejąć Quadrę, potrzeba było dwóch trzecich głosów akcjonariuszy kanadyjskiej spółki na walnym zgromadzeniu. "Za" głosowało 78 proc. Decyzja Kanadyjczyków na chwilę wywołała entuzjazm w pierwszych minutach handlu na warszawskim parkiecie. Potem, obserwując kurs KGHM, nie sposób było się domyślić, że jest o krok od największego w historii polskich spółek przejęcia zagranicznej firmy.
Czeka tylko na zielone światło sądu najwyższego Kolumbii Brytyjskiej oraz ministra przemysłu Kanady. Potem wyłoży ponad 9 mld zł (2,87 mld dol. kanadyjskich) i przejmie notowaną na giełdzie w
Toronto Quadrę FNX.
KGHM przejmie złoża w Chile,
USA, Kanadzie i na Grenlandii. Zwiększy zasoby miedzi o ponad 8,2 mln ton, co da mu czwarte miejsce na świecie. - Dzięki naszej aktywności na trzech kontynentach, na których mamy kopalnie w różnej fazie eksploatacji, zbliżymy się do największych spółek wydobywczych na świecie - mówi Leszek Mierzwa, dyrektor ds. relacji inwestorskich w KGHM.
Strategia działania KGHM do 2018 roku zakłada zwiększenie produkcji do 700 tys. ton miedzi rocznie (obecnie ponad 500 tys. ton). Połowa ma pochodzić z zagranicy. Przejęcie Quadry da KGHM dodatkowe 100 tys. ton miedzi rocznie. Surowiec pochodzić będzie z niewielkich już eksploatowanych kopalni odkrywkowych w USA i Kanadzie, które zatrudniają od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Niektóre złoża, jak te w kopalni Podolsky w Kanadzie, są bliskie wyczerpania, inne zostaną zamknięte z kilka lat. - To kopalnie o niskich kosztach produkcji. Priorytetem są złoża Sierra Gorda w Chile - mówi Mierzwa.
KGHM miał na nie apetyt już jesienią 2010 roku, ale korzystniejszą ofertę złożyła japońska Sumitomo i kupiła 45 proc. udziałów w tym projekcie. Po przejęciu Quadry KGHM zyska dostęp do 55 proc. chilijskich złóż miedzi, złota i innych metali o bardzo niskich kosztach produkcji.
Sierra Gorda zacznie działać za dwa lata. Jej budowę opłaci Quadra (spółka ma na
koncie miliard dolarów gotówki). Przez 20 lat Sierra Gorda ma dawać rok w rok do 220 tys. ton miedzi, 11 ton molibdenu i dwóch ton złota.
Quadra zatrudnia 2,2 tys. pracowników. - Wśród nich są świetni menedżerowie średniego i wysokiego szczebla, kompetentni i biegli w obowiązującej jurysdykcji w obu Amerykach - mówi Mierzwa.
Jak tłumaczy, dla KGHM to o tyle cenne, że nie musi martwić się o pozwolenia na eksploatację zagranicznych złóż. Te bywają skomplikowane. By uzyskać zgodę na uruchomienie kopalni w Kanadzie, trzeba np. przejść drobiazgowe konsultacje społeczne z tzw. first nations - plemionami zamieszkałymi w okolicach planowanej kopalni. Quadra FNX taką zgodę niedawno uzyskała dla kopalni w Sudbury w Kanadzie. Ten projekt ma być drugim pod względem dochodów, zaraz po Sierra Gorda w Chile. Powinien działać za pięć-sześć lat. Nie wcześniej niż w 2020 r. KGHM rozpocznie wydobywanie na Grenlandii. Tam poza miedzią zlokalizowano największe znane zasoby molibdenu.
Kombinat liczy, że przejmując zagraniczne złoża, obniży koszt produkcji miedzi bez zwalniania pracowników w Polsce. Koszty należą do najwyższych na świecie m.in. dlatego, że miedź wydobywana jest u nas w kopalniach głębinowych, a nie odkrywkowych. Potrzebne są specjalne
maszyny oraz klimatyzacja obniżająca temperaturę na głębokości poniżej 1000 m pod ziemią z 50 do 28 st. C. - Przejęcie kanadyjskiej spółki pozwoli nam w 2018 r. obniżyć koszty o 20 proc. - mówi Mierzwa.
Dzięki tej inwestycji zagranicznej KGHM zwiększy wydobycie i uniknie dodatkowych kosztów związanych z właśnie wprowadzanym podatkiem od kopalin. Rząd chce, by kombinat co roku płacił 2,2 mld zł za eksploatację polskich złóż.