Miller stwierdził, że to przez Ukrainę
Gazprom nie mógł na początku lutego dostarczyć większych ilości gazu zamawianych na Zachodzie z powodu mrozów. - Znaczna ilość rosyjskiego gazu nie docierała jednak do europejskich odbiorców. W niektóre dni na Ukrainie pozostawało do 40 mln m sześc. gazu. A to przyniosło szkodę finansom i reputacji Gazpromu - zarzucił Miller cytowany przez agencję Interfax.
Szef Gazpromu dodał: - Nasi ukraińscy partnerzy brali gaz przeznaczony dla odbiorców w Europie i wiedzieli o tym.
- Musicie się uporać ze wszystkimi takimi przypadkami niesankcjonowanego odbioru gazu w ramach procedur korporacyjnych i umów cywilnoprawnych - w odpowiedzi polecił prezydent Rosji. I zobowiązał Gazprom do zaplanowania maksymalnie dużej przepustowości w gazociągu "South Stream", który ma dostarczać rosyjski gaz do Europy Zachodniej, omijając Ukrainę przez Morze Czarne. - Weźcie pod uwagę to, co działo się na początku tego roku. Doszło do tego samego, co w poprzednim roku - stwierdził Dmitrij Miedwiediew, nawiązując prawdopodobnie do wojny gazowej z 2009 r., kiedy Gazprom wstrzymał tranzyt gazu przez Ukrainę, aby wymusić od Kijowa podwyżkę zapłaty za swój surowiec.
W lutym ukraiński minister energetyki Jurij Bojko kilka razy zapewniał, że
Ukraina odbiera tylko tyle gazu, ile zamówiła w Rosji. Jednocześnie Bojko zarzucał Gazpromowi, że zmniejszył dostawy gazu na tranzyt przez Ukrainę na Zachód, bo w Rosji z powodu mrozów gwałtownie wzrosło zużycie gazu.
Gazprom ograniczał dostawy gazu do Niemiec także gazociągiem jamalskim przez Polskę i Białoruś. Na ograniczenia dostaw gazociągiem jamalskim z Białorusi uskarżało się także Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo.