- To wielka iluzja, że Europa będzie się cieszyć
gazem łupkowym - powiedział kilka dni temu w wywiadzie dla agencji Reuters wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew. I poparł swoją tezę doświadczeniami amerykańskiego koncernu Exxon Mobil, który w tym miesiącu przyznał, że dwa pierwsze wiercenia tej firmy w poszukiwaniu
gazu łupkowego w Polsce nie doprowadziły do odkrycia złóż nadających się do komercyjnej eksploatacji. A według szacunków amerykańskiej rządowej Agencji Informacji Energetycznej właśnie w Polsce są największe w Europie zasoby gazu łupkowego, szacowane na 5,3 bln m sześc.
Jednak po tym niepowodzeniu Exxon nie zrezygnował z dalszych poszukiwań gazu łupkowego w Polsce, a amerykański koncern ma na to osiem koncesji.
Więcej szczęścia miały spółki Talisman Energy z Kanady i irlandzka San Leon, które w połowie lutego ogłosiły, że znalazły
gaz łupkowy na koncesji Braniewo. Komunikat w tej sprawie ukazał się przed wystąpieniem Miedwiediewa, ale wiceprezes Gazpromu chyba go przeoczył.
Już jesienią zeszłego roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz brytyjska spółka 3Legs Resources znalazły gaz w polskich skałach łupkowych i udowodniły to, na próbę zapalając gaz wydostający się z odwiertu. Ale faktycznie jeszcze nie jest pewne, czy są to złoża nadające się do komercyjnej eksploatacji.
O wzmożenie w tym roku prac nad poszukiwaniem gazu łupkowego zaapelował do państwowych spółek minister skarbu Mikołaj Budzanowski. "Warunkiem koniecznym wykorzystania tego potencjału jest intensywne zaangażowanie w eksplorację przyznanych obszarów koncesyjnych celem precyzyjnego określenia ich zasobów i jak najszybszego przejścia do fazy eksploatacji. W mojej ocenie jest to możliwe już w 2014 r." - napisał Budzanowski do państwowych firm. Odzew przyszedł pod koniec stycznia, gdy PGNiG podpisał listy intencyjne z KGHM, PGE i Tauronem w sprawie współpracy przy poszukiwaniu i eksploatacji złóż gazu łupkowego na koncesji Wejherowo - najbardziej obiecującym dziś terenie poszukiwań PGNiG.
Zaraz potem funkcjonariusze Gazpromu rozpoczęli kampanię kwestionowania eksploatacji gazu łupkowego w Polsce. Na początku lutego Siergiej Komlew, odpowiedzialny w Gazpromie za umowy, powiedział agencji Reuters, że koszt wydobycia gazu łupkowego w
USA wynosi ok. 195 dol. za 1000 m sześc., a w Polsce byłby trzy razy wyższy. - Z powodu tak wysokich kosztów Polacy mieliby więcej problemów. Zamiast zmniejszenia
importu rosyjskiego gazu dzięki własnemu gazowi z łupków miałoby miejsce coś innego, a mianowicie silniejszy popyt na gaz z Rosji - mówił Komlew.
Nie wiadomo, skąd funkcjonariusz Gazpromu wziął te dane. Faktycznie teraz dzięki eksploatacji łupków 1000 m sześc. gazu w USA kosztuje ok. 90 dol. - prawie sześć razy taniej niż gaz sprowadzany przez Polskę od Gazpromu.
Także w lutym szef Gazpromu Aleksiej Miller uznał, że gaz łupkowy to "amerykański Hollywood".
Wczoraj wysokiej rangi urzędnik Ministerstwa Skarbu nie skomentował "Gazecie", czy resort łączy kampanię Gazpromu z apelami Budzanowskiego o wzmożenie poszukiwań gazu łupkowego.