Biznes Ludzie Pieniądze

Wielkie wrogie przejęcie w branży IT. Asseco Poland chce kupić Sygnity za ćwierć miliarda złotych

Tomasz Prusek
23.02.2012 , aktualizacja: 22.02.2012 19:57
A A A Drukuj
Największa firma informatyczna w naszym regionie Asseco Poland chce wykupić konkurencyjne Sygnity za ćwierć miliarda złotych bez porozumienia z jego zarządem i największymi akcjonariuszami. Czy Sygnity zdoła się obronić przed wrogim przejęciem?
Wyniki finansowe Sygnity i Asseco Poland
Wyniki finansowe Sygnity i Asseco Poland
Sygnity została wzięta na celownik przez Asseco w chwili, gdy właśnie wychodzi z finansowej zapaści. W 2011 r. po raz pierwszy od pięciu lat wypracowała zysk netto, a także zwiększyła sprzedaż i zredukowała zadłużenie. Zaczęła sprzedawać coraz więcej własnego oprogramowania, na którym marże są znacznie wyższe niż na sprzedaży sprzętu.

Asseco nie uzgadniało swoich zamiarów z Sygnity, dlatego szykuje się nam wrogie przejęcie. Chce kupić 100 proc. akcji po 21 zł. Wezwanie się powiedzie, jeśli "najeźdźcy" uda się skupić 66,9 proc. Zaskoczona była nie tylko Sygnity, której prezes Norbert Biedrzycki właśnie wracał z nart, ale i jego akcjonariusze. Przed rozpoczęciem zapisów 12 marca zarząd Sygnity musi się ustosunkować do wezwania i oferowanej ceny. Na razie odbiera to jako dowód rosnącej pozycji rynkowej firmy.

Dlaczego Asseco zdecydowało się na takie utrzymywane w tajemnicy wezwanie na akcje Sygnity?

- A jak można było to inaczej zrobić? Spółka ma rozproszony akcjonariat i trzeba to było przeprowadzić w sposób transparentny, aby wszyscy inwestorzy mieli równe szanse i dowiedzieli się w tej samej chwili - odpowiedział nam prezes i współwłaściciel Asseco Adam Góral. Jego zdaniem Grupa Asseco powinno zwiększyć udział w polskim rynku IT, bo obecnie ma tylko ok. 5 proc. w torcie wartym 29 mld zł.

- Wydaje mi się, że to nie jest cena, po której wezwanie się powiedzie, biorąc pod uwagę, że Sygnity to spółka, która po ciężkich latach wychodzi na prostą i ma przed sobą coraz lepsze perspektywy - powiedział agencji Reuters członek zarządu Legg Mason Piotr Rzeźniczak. Legg Mason jest największym akcjonariuszem - kontroluje 12,5 proc. akcji. TFI Allianz i OFE Polsat mają po 5,1 proc. Sygnity to jedna z nielicznych spółek informatycznych, które nie mają akcjonariusza strategicznego i o przejęciu zdecyduje właśnie postawa instytucji finansowych

- Wydaje się, że cena w wezwaniu musiałaby być wyższa, by się ono powiodło. Jednocześnie sądzę, że połączenie tych firm ma sens - powiedział Reutersowi analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku Piotr Grzybowski. Na GPW na zamknięciu sesji kurs Sygnity urósł aż o 8,4 proc. i sięgnął 22,22 zł, czyli powyżej 21 zł zaoferowanych w wezwaniu.

- Wyższej ceny niż 21 zł za akcję Sygnity nie możemy zapłacić. To i tak najwięcej w historii, ile płacimy za spółkę, biorąc pod uwagę jej wskaźnik ceny do zysku - uważa prezes Góral.

Sygnity wcale nie musi zostać przejęte przez Asseco, bo jak dowodzi historia GPW, nie wszystkie wrogie przejęcia kończą się sukcesem. W 2010 r. niepowodzeniem zakończyło się wezwanie na kopalnię Bogdanka ogłoszone przez czeskiego producenta węgla i koksu New World Resources. Przeciwny przejęciu był zarząd Bogdanki oraz związki zawodowe. Instytucje finansowe, głównie krajowe fundusze emerytalne, uznały ofertę NWR za zbyt niską i wezwanie zakończyło się kompletną klapą. Co ciekawe, jednym z kluczowych akcjonariuszy był wtedy także Legg Mason, który podobnie jak w wypadku Sygnity szybko oświadczył, że cena jest nieatrakcyjna i nie ma zamiaru sprzedać akcji.

Co może zrobić spółka, aby nie paść ofiarą wrogiego przejęcia? Na giełdzie praktykuje się wiele sposobów obrony. Przykładowo - Sygnity może znaleźć sobie sojusznika, określanego w giełdowym żargonie jako White Knight (biały rycerz), którego wejście do spółki zniechęciłoby Asseco do kontynuowania przejęcia. Można też wydrenować spółkę z gotówki, np. wypłacając zaliczkowo dywidendę, i obniżyć jej atrakcyjność. W ostateczności można chwycić się tzw. Jonestown Defence, czyli taktyki spalonej ziemi (np. przerwanie prac, zwolnienia kluczowych pracowników), aby po ewentualnym przejęciu uruchomienie firmy przez nowego właściciela było w praktyce nieopłacalne.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos