Biznes Ludzie Pieniądze

Rząd nie dogadał się z samorządowcami w sprawie obniżenia limitów zadłużenia

Patrycja Maciejewicz, Piotr Skwirowski
23.02.2012 , aktualizacja: 22.02.2012 19:59
A A A Drukuj
Nie ma porozumienia rządu i samorządów w sprawie obniżenia limitów zadłużenia gminom, powiatom i województwom. Porozumienie odrzucili samorządowcy.
Porozumienie z rządem odrzucili w środę samorządowcy. To zaskoczenie. W zeszłym tygodniu w czasie prac zespołu ds. finansów Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu doszło do porozumienia. W 2012 r. deficyt całego sektora samorządowego miał wynosić tyle, ile chciały samorządy - 10,5 mld zł. W 2013 r. miał spaść do 10 mld zł, a w 2014 r. do 9 mld zł. W 2015 r. miał stanowić 0,5 proc. PKB. Wcześniej Ministerstwo Finansów domagało się docelowo, od 2014 r., limitu w wysokości 8 mld zł.

- Nie wiem, czy dobrze byłoby powiedzieć, że poszliśmy na ustępstwa. Uznaliśmy, że pułapy uzgodnione z zespołem Komisji Wspólnej w żaden sposób nie będą przeszkadzały samorządom - mówił w środę dziennikarzom minister finansów Jacek Rostowski. Przekonywał, że samorządy nadal będą mogły inwestować. - Limit sektora samorządowego ma wynosić 0,5 proc. PKB. Tymczasem cel dla całego sektora finansów publicznych to deficyt w wysokości 1 proc. PKB. Oddajemy samorządom połowę tego limitu w sytuacji, gdy przypada na nie jedna trzecia wydatków całego sektora finansów publicznych. Nie wydaje się to zbyt rygorystyczne - mówił min. Rostowski. Tłumaczył, że Polska zobowiązała się wobec KE do zbicia deficytu sektora finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB już w 2012 r. i że samorządy muszą brać udział w tym zaciskaniu pasa. - To kwestia wiarygodności kraju. Jeśli nie spełnimy tej obietnicy, KE nie zdejmie z nas procedury nadmiernego deficytu, stracimy pieniądze z UE. To uderzy w samorządy - uważa Rostowski.

- Nadal uważamy, że cały ten projekt jest zbędny - ministerstwo go forsuje, bo taką deklarację złożyło KE. Ustawa o finansach publicznych nakłada na nas znacznie ostrzejsze ograniczenia - mówi tymczasem "Gazecie" Andrzej Porawski, dyrektor w Związku Miast Polskich. Jego zdaniem w tym roku sektor samorządowy wypracuje 6 mld zł deficytu z zaplanowanych 10 mld zł. - A w kolejnych latach idziemy wręcz w nadwyżki, dopóki nie będzie nowej unijnej perspektywy finansowej - wyjaśnia.

Samorządowcy nie chcą się zgodzić na regułę, że samorządy będą mogły mieć deficyt maksymalnie 60-proc. - Inne przepisy tak regulują nasze możliwości zadłużania, że dla większości samorządów oznacza to deficyt znacznie mniejszy niż 60 proc. Ten pomysł ministerstwa sytuacji całego sektora nie zmieni, natomiast jeśli jakiś samorząd będzie w stanie obsłużyć większy deficyt, to przez te przepisy nie będzie mógł tego zrobić - ubolewa Porawski.

Kolejna sprawa to docelowy limit deficytu sektora samorządowego, wspomniane 0,5 proc. PKB. 1-proc. deficyt sektora finansów publicznych to tylko deklaracja ministra Rostowskiego. - Ja nie wierzę, że uda się go osiągnąć, rząd musiałby chyba przestać wypłacać emerytury - powątpiewa Andrzej Porawski. I wytyka resortowi finansów, że dla samego siebie żadnego ograniczenia w ustawie nie zapisuje, tylko dla samorządów. - Minister lada dzień może przestać być ministrem, a zapis zostanie.

Co dalej? Samorządowcy deklarują, że jeśli zapis o 60 proc. zostanie usunięty, to są w stanie przystać na 0,5-proc. limit. - Jak procedura nadmiernego deficytu zostanie z Polski zdjęta, to będziemy mogli wnioskować do Sejmu, by ten artykuł z ustawy usunąć - kwituje Porawski.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos