Francuski gigant przegrał rywalizację o budowę dwóch nowych bloków energetycznych w
Opolu z konsorcjum polskich firm (Rafako, Polimex Mostostal, Mostostal
Warszawa). Chodzi o ogromne pieniądze - wygrana oferta opiewa na 11,5 mld zł. - Nie zostaliśmy wybrani, mimo że daliśmy najtańszą ofertę - mówił na konferencji prasowej w
Warszawie Patrick Kron, prezes Alstomu. Francuski koncern odwołał się do Krajowej Izby Odwoławczej, ta jednak w styczniu odrzuciła skargę. - Z dziwnych powodów. Bo zmieniła się nazwa firmy. Ale to przecież cały czas Alstom - mówił Kron.
Alstom wdał się też w spór prawny z Rafako w sprawie budowy bloku w Bełchatowie dla Polskiej Grupy Energetycznej. Blok działa od 2011 r., ale budowa się opóźniła o kilka miesięcy. PGE obciążyła winą Alstom, ale Francuzi twierdzą, że za niedoróbki i opóźnienia odpowiedzialne jest Rafako.
Alstom znalazł się w niezręcznej sytuacji w związku z potrzebnymi mu referencjami za budowę bloku w Bełchatowie. Dyrektor elektrowni wystawił je, ale zarząd PGE stwierdził, że była to samowolna decyzja, a Alstom na referencje nie zasłużył.
Alstom i konkurenci próbują się zaciekle wykosić z
przetargów za pomocą kruczków prawnych. - W końcu się dogadają - twierdzi menedżer jednej ze spółek energetycznych. - Ci, którzy przegrają
przetargi, będą chcieli też coś uszczknąć jako podwykonawcy.
Ale prezes Kron pogroził wczoraj palcem. - Rafako było naszym partnerem przez wiele lat. Ale jeśli jeden ze starych przyjaciół źle cię traktuje, to nie spędzasz z nim następnego wieczoru - odpowiedział na pytanie, jak będzie się układała współpraca Alstomu i Rafako.
Alstom w Polsce ma kilka fabryk i zatrudnia ponad 2,9 tys. pracowników, z czego ponad 2,3 tys. w zakładach produkujących dla energetyki, a 600 osób w sektorze transportu. W zeszłym roku firma wygrała przetarg na dostawę 20 pociągów Pendolino dla PKP InterCity.