Cała Europa podnosi wiek emerytalny. I w każdym kraju buntują się przeciw temu przyszli emeryci. - Politycy nie przekonają ludzi do zmian w systemach emerytalnych, nie informując ich rzetelnie o tym, że wysokość ich przyszłych świadczeń zależy od tego, jak długo będą pracowali - mówi dr Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest Banku.
A tego nie robią. Z raportu "Emerytalne oświadczenia informacyjne w Europie" przygotowanego przez firmę badawczą DataMonitor na zlecenie Avivy wynika, że większość europejskich krajów nie informuje przyszłych emerytów ani o tym, ile zebrali na starość, ani jaka będzie wysokość ich emerytur. Pełną informację wysyłają jedynie 2 kraje - Dania i
Szwecja.
ZUS co roku wysyła Polakom informację o tym, ile do tej pory odłożyli na starość i na jaką emeryturę mogą liczyć w przyszłości. Oprócz tego pod koniec roku dostają też list ze swojego
OFE o stanie konta i tym jak fundusz pomnażał ich pieniądze w ostatnich latach.
- To dobrze, że ZUS wysyła listy, ale nie sądzę, by mogły być pomocne. Napisane są trudnym, urzędowym, niezrozumiałym językiem. Nie da się na podstawie takiego listu podejmować rozsądnych decyzji zawodowych - mówi dr Joanna Tyrowicz, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego. Jej wątpliwości budzi również kalkulacja wysokości przyszłej emerytury.
- Nie uwzględnia ona oszczędności z OFE i zakłada, że nie będziemy zarabiali w przyszłości tyle samo, co dotąd - żadnych podwyżek, żadnego
bezrobocia. Poza tym sama kwota kilkuset złotych emerytury niczego nam nie tłumaczy - mówi dr Tyrowicz. Według niej konieczne jest pokazanie różnych scenariuszy. Np. ile dostaniemy emerytury, kończąc pracę, mając 50, 60 i 67 lat. - Dopiero wtedy da nam to do myślenia - tłumaczy.
Mimo tych ułomności w naszym regionie Europy i tak wypadamy nieźle. Niczego o swojej emeryturze nie dowiedzą się od państwa Czesi, Rumuni i Bułgarzy. Węgrzy na życzenie mogą dostać jedynie wyliczenie
wysokości emerytury dla osoby zarabiającej średnią krajową. Litwini, Łotysze i Słowacy, żeby dostać jakiekolwiek informacje, muszą umówić się na spotkanie z urzędnikiem.
Tylko nieco lepiej jest w Europie Zachodniej. Hiszpanie nie mogą sprawdzić ani tego, ile już odłożyli na starość ani ile dostaną emerytury. Hiszpański ZUS udostępnia na swoich stronach internetowych jedynie aplikację, którą każdy może ściągnąć na swój komputer. Po wpisaniu wysokości
wynagrodzenia program oszacuje wysokość przyszłej emerytury.
Holendrzy dopiero sześć miesięcy przed osiągnięciem wieku emerytalnego (65 lat) mogą wystąpić do ministerstwa pracy o ustalenie wysokości państwowej emerytury. I wtedy dowiedzą się, na ile mogą liczyć, kiedy zakończą pracę. Jednak już w tym roku ruszy internetowy rejestr emerytalny, w którym będą mogli sprawdzić stan swoich kont.
Za wzór autorzy raportu stawiają Szwecję. Każdy pracujący Szwed dostaje co roku "pomarańczową kopertę", w której znajdzie list ze stanem swojego konta emerytalnego - zarówno państwowego, jak i tego w prywatnym funduszu emerytalnym - a także z szacunkową wysokością przyszłej emerytury w zależności od tego, w jakim wieku na nią przejdzie.
W liście znajdzie też informację o tym, jak działa szwedzki system emerytalny, i wytłumaczenie, od czego zależy wysokość przyszłego świadczenia. Czyli, że im dłużej pracuje i więcej zarabia, tym na więcej na starość może liczyć. Dodatkowo każdy może znaleźć te same informacje na specjalnej stronie internetowej aktualizowanej na bieżąco.
Tak ma być też w Polsce. - Następna wysyłka listów dopiero za rok. Do tego czasu uprościmy ich formułę tak, żeby była bardziej zrozumiała dla przyszłych emerytów. Pracę nad tym już trwają - mówi "Gazecie" Jacek Dziekan, rzecznik prasowy ZUS. Wcześniej, bo już w czerwcu, każdy będzie mógł sprawdzić stan swojego konta przez internet.