Biznes Ludzie Pieniądze

KE: Polska gospodarka liderem UE w 2012 roku

Leszek Baj, Patrycja Maciejewicz
24.02.2012 , aktualizacja: 24.02.2012 09:29
A A A Drukuj
Komisja Europejska przewiduje, że w tym roku polska gospodarka będzie liderem Unii Europejskiej pod względem wzrostu gospodarczego. Nie dlatego, że nasz PKB wystrzeli do góry, ale dlatego, że większość krajów UE będzie w recesji lub stagnacji
Zmiana liczby bezrobotnych
Zmiana liczby bezrobotnych
Sprzedaż detaliczna
Sprzedaż detaliczna
Kryzys w krajach Unii Europejskiej
Gazeta Wyborcza
Kryzys w krajach Unii Europejskiej
SONDAŻ
Czy prognozy KE się sprawdzą?

Tak
Nie, urośnie bardziej
Nie, urośnie mniej
Nie wiem

Z najnowszej prognozy Komisji Europejskiej wynika, że wzrost gospodarczy w Polsce w tym roku sięgnie 2,5 proc. Dokładnie tyle zakłada polski rząd w ustawie budżetowej na ten rok. Tę samą wartość Komisja prognozowała nam w listopadzie zeszłego roku.

Z czego tu się więc cieszyć? Przecież w 2011 r. nasza gospodarka urosła aż o 4,3 proc. Z tego, że te prognozowane 2,5 proc. jest najlepszym wynikiem spośród wszystkich 27 krajów Unii.

Dla kontrastu - jesienią Komisja przewidywała, że gospodarka strefy euro urośnie w tym roku o 0,5 proc. Teraz zweryfikowała prognozy i przewiduje, że skurczy się o 0,3 proc.

Lukrowane dane

O dobre przeczucia co do polskiej gospodarki na razie nie trudno, gdyż napływające z Głównego Urzędu Statystycznego dane nie pokazują załamania. Produkcja przemysłowa w styczniu wzrosła o 9 proc., płace o 8,1 proc. (zawyżone przez jednorazowe wypłaty w górnictwie i energetyce, ale GUS wyliczył, że gdyby nie to, to wzrost wyniósłby 6,4 proc.). A najnowsze dane o sprzedaży detalicznej pokazały wzrost o 14,3 proc.

Ekonomiści przestrzegają jednak przed hurraoptymizmem. Ten imponujący wynik to po części jeszcze skutek ubiegłorocznych zmian w podatkach - gdy w styczniu 2011 r. ograniczono możliwości odliczania VAT od aut z kratką, ich sprzedaż spadła, dziś mamy 30-proc. wzrost od tej niskiej bazy. Po części - efekt wzrostu cen (o 20 proc. wyższa nominalna sprzedaż paliw). Po części - efekt większej liczby dni handlowych. Ale cieszy też szybszy wzrost sprzedaży mebli i sprzętu RTV i AGD - dóbr trwałych, które kupujemy, gdy stać nas na więcej.

Po fali mocnej rewizji prognoz w dół jesienią ubiegłego roku dziś wielu ekonomistów trzyma kciuki za polską gospodarkę - ma być lepiej niż w prognozach. Tak mówi sam rząd, a także Narodowy Bank Polski, który spodziewa się około 3-proc. tempa wzrostu. Jest tak dobrze, że Rada Polityki Pieniężnej otwarcie mówi o możliwych podwyżkach stóp.

Ochłodą dla tych krzepiących informacji są nadal kiepskie nastroje w firmach i wśród ludzi (nastroje konsumentów w największym dołku od niemal trzech lat) oraz rosnące bezrobocie. W styczniu w rejestrach przybyło niemal 139 tys. osób, a stopa bezrobocia wyniosła 13,2 proc. (to bezrobocie rejestrowane, dane według metodologii Eurostatu pokazują bezrobocie w grudniu na poziomie, 9,9 proc.).

Zdaniem KE polska gospodarka w I kw. niesiona siłą rozpędu z 2011 r. urośnie o 3,2 proc. Potem jednak będzie równia pochyła - w III kw. wzrost PKB sięgnie tylko 1,9 proc.

Ale u innych zakalec

Pozostałe kraje UE wypadają przy Polsce blado. Oprócz Polski tylko gospodarki Litwy i Łotwy będą się w tym roku rozwijały w tempie powyżej 2 proc. - PKB Unii Europejskiej nie zmieni się w tym roku, strefa euro weszła w łagodną recesję - mówił wczoraj w Brukseli Olli Rehn, komisarz UE ds. gospodarczych i walutowych.

Wśród największych gospodarek UE powyżej średniej będą rosły Francja i Niemcy. Ale wzrost na poziomie - odpowiednio - 0,4 i 0,6 proc. trudno uznać za wysoki. Choć niemiecka gospodarka - największy partner handlowy Polski - w ostatnich dwóch latach potrafiła już zaskakiwać 3-proc. wzrostem PKB. Na pociechę mamy najwyższy od siedmiu miesięcy odczyt niezwykle ważnego wskaźnika Ifo (to badanie nastrojów wśród niemieckich przedsiębiorców), który wyniósł w lutym 109,6 pkt.

- Solidne podstawy ekonomiczne, dobre wyniki wskaźników koniunktury i porozumienie w sprawie Grecji dobrze wróżą przynajmniej stabilizacji niemieckiej gospodarki - ocenił cytowany przez Reutersa ekonomista ING Carsten Brzeski.

O stabilizacji na razie jednak nie ma mowy w południowej części kontynentu. Grecja, Włochy, Hiszpania i Portugalia pogrążone będą w recesji. KE popadła w jeszcze większy pesymizm niż jesienią.

Komisarz Olli Rehn przekonuje, że co prawda sytuacja w strefie euro nie jest jeszcze bezpieczna, ale "widać oznaki stabilizacji". Wpływa na nią m.in. uzgodnienie drugiego programu pomocowego dla Grecji, wzmocnienie (choć jak stwierdził Rehn, ciągle niewystarczające) funduszy pomocowych dla strefy euro, wzmocnienie przez Europejski Bank Centralny płynności w sektorze bankowym (w grudniu pożyczył tanio bankom komercyjnym aż 489,2 mld euro na trzy lata).

Rehn zwrócił też uwagę na działania w UE mające wzmocnić zarządzanie gospodarcze oraz na reformy strukturalne przeprowadzane w różnych krajach, m.in. we Włoszech, w Hiszpanii, Portugalii czy Irlandii. - Recesja może być krótkotrwała, a zaufanie do strefy euro może wrócić szybciej, niż się oczekuje, pod warunkiem że będziemy robić postępy w tych dziedzinach - powiedział Rehn.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 12
  • 29
  • 3
  • 7
  • 24
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    106 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (384)

  • ballest

    Oceniono 1 raz 1

    Nie wzrost gospodarczy jest najwazniejszym czynnikiem, tylko dodatni bilans Handlowy, bo ten minus trzeba wyrownac, a jak go Polska wyrownuje, drukowaniem pieniedzy?

    Jak tego Polska nie zmieni to stanie sie 2 Grecja albo musi tak ludzi oszukiwac jak USAQ!

  • kalebasa

    Oceniono 1 raz -1

    @bonna.5

    "Jak podaje Puls Biznesu – międzynarodowe koncerny wydobywające gaz łupkowy będą mogły wywłaszczać właścicieli gruntów, na których zostaną wykryte złoża. Będą miały do tego prawo, gdyż wydobycie gazu łupkowego zostało zakwalifikowane do tzw. celów społecznych."

    Co ty za brednie wypisujesz? Wywłaszczyć mogą tylko polskie władze. Idź straszyć wróble.

  • kalebasa

    Oceniono 2 razy 0

    @ballest

    Głupi, najarany, szkopek się odezwał.
    Szkopka gryzą w oczy wiadomości o polskim PKB.

    Bilans handlowy do jedno, a dochód narodowy to drugie.
    Polska nie żyje na kredyt tylko kupuje częściowo ze swojego, a częściowo z kredytu.
    To jest NAJNORMALNIEJSZE POD SŁOŃCEM ZJAWISKO i głupi szkopek nie ma się czym podniecać.

    Bilans handlowy mówi o tym z czego Polska wydaje.
    A PKB mówi ile wytwarza dóbr.

    Można wytwarzać dużo i żyć częściowo z kredytu a można wytwarzać mało jak ostatni pacan i żyć za swoją
    nędzną gotówkę. Nie ma tu żadnej cudowności ani sprzeczności.

    Widać, że się różne komuchy porozjeżdzały po świecie i nie mogą się rozstać ze swoją komusza mantrą.

    Co usłyszą wiadomość sugerującą, że mantra jest fałszywa, to wpadają w amok i kopiują bezmyślnie różne brednie.

  • bonna.5

    Oceniono 1 raz 1

    Jak podaje Puls Biznesu – międzynarodowe koncerny wydobywające gaz łupkowy będą mogły wywłaszczać właścicieli gruntów, na których zostaną wykryte złoża. Będą miały do tego prawo, gdyż wydobycie gazu łupkowego zostało zakwalifikowane do tzw. celów społecznych. W takiej sytuacji właściciele nieruchomości zasobnych w gaz łupkowy musieliby sprzedać swoje grunty.

    Zdaniem prawników narusza to konstytucyjne zasady równości i jest przykładem złej legislacji.

    Prof. Piotr Winczorek zauważa, że sytuacja stron ewentualnego sporu nie byłaby równa i że gdyby sprawa trafiła do sądu, ten w swej ocenie kierowałby się tym, czy grunt istotnie był konieczny koncernowi do wydobycia gazu.

    W przypadku potwierdzenia takiej sytuacji – grunt zostałby przyznany wydobywcy, a sąd określiłby tylko odpowiednią cenę.

    Prof. Winczorek stwierdza, że taki przymusowy wykup może łamać konstytucyjne prawo własności.

  • od-or

    Oceniono 1 raz -1

    a kobiety mają pracować do 67lat co za hipokryzja

  • losos_norweski

    Oceniono 3 razy 1

    Do bycia tygrysem brakuje nam własnego przemysłu by zyski nie szły za granicę a napędzały naszą gospodarkę. Nasza gospodarka przypomina pracę na etacie, wypłata nie zależy od zysku firmy. Śmietankę spija przedsiębiorca i jego stać na nowy dom, samochód i wakacje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX