Gorzej prezentują się wyniki na poziomie operacyjnym, a spółka rozczarowała też odpisem na koncesje w Norwegii. Zysk operacyjny Lotosu za ubiegły kwartał spadł do 190 mln zł z 305 mln w czwartym kwartale 2010 roku. Analitycy oczekiwali 236 mln.
W całym 2011 roku Lotos odnotował 654 mln zł czystego zysku przy oczekiwaniach analityków na poziomie 616 mln.
Lotos dokonał odpisu 234 mln zł na utratę wartości swoich koncesji wydobywczych u wybrzeży Norwegii, głównie z powodu opóźniającego się kolejny raz rozpoczęcia wydobycia ropy na złożu YME.
Według wypowiedzi przedstawicieli zarządu Lotosu z początku 2012 roku wydobycie na YME miało ruszyć w połowie 2012 roku, ale prezes operatora złoża, firmy Talisma Energy, powiedział w lutym, że produkcja może nie ruszyć w 2012 roku. Skalę wpływu odpisu na wynik Lotosu zmniejszyła związana z tym ulga podatkowa.
W efekcie, jak podał Lotos, odpis ten pomniejszył skonsolidowany wynik netto o 78,8 mln zł.
Odpisy na YME rozbudzają niepokój analityków o segment wydobywczy Lotosu, dużo zyskowniejszy niż borykająca się teraz z niskimi marżami działalność rafineryjna.
- W 2012 roku kwestia YME jest kluczowa. Ten projekt w prognozach miał duży udział i jeśli rzeczywiście go nie będzie w tym roku, jest potencjał do obniżania wycen - powiedział analityk Domu Inwestycyjnego
BRE Banku Kamil Kliszcz.
Na poziomie zysków analitycy nie doszacowali wpływu przeszacowania w górę wartości zgromadzonych przez naftową spółkę zapasów ropy. Efekt ten podbił wynik operacyjny o blisko 350 mln zł, a oczyszczony z niego wynik wyniósłby 6 mln zł, poinformował Lotos.
- Wydaje mi się, że te wyniki jasno potwierdzają trudne otoczenie makro, rafineria ledwo wyszła na plus. Ratunkiem miał być upstream [segment wydobywczy], złoże YME miało być motorem wzrostu Lotosu w 2012 roku - powiedział analityk Espirito Santo Wojciech Kozłowski.