Biznes Ludzie Pieniądze

Polakom nie zależy na Trzecim Świecie, wolimy kupować taniej

jar
24.02.2012 , aktualizacja: 24.02.2012 14:50
A A A Drukuj
Opornie idzie przekonywanie Polaków do idei sprawiedliwego handlu. Choć świadomość istnienia produktów fair trade rośnie, to rynek jest wciąż tak mały, że nikt go nawet nie liczy.
Dzień sprawiedliwego handlu, Warszawa, 8 maja 2010 roku
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Dzień sprawiedliwego handlu, Warszawa, 8 maja 2010 roku
Idea sprawiedliwego handlu w praktyce wygląda świetnie - chodzi w niej o to, by zamiast nieustannie wysyłać do krajów Trzeciego Świata pomoc, dać tamtejszym producentom godziwie zarabiać na wytwarzanych przez nich produktach, wspierać ideę spółdzielczości, standardy ochrony środowiska, a także walczyć z dyskryminacją kobiet i pracą dzieci.

Polacy popierają te hasła na poziomie deklaracji - dwie trzecie z nas uważa, że dokonując odpowiednich zakupów, możemy polepszyć los producentów z ubogich krajów. Gorzej idzie nam jednak przełożenie tych deklaracji na konkretne zakupy - rynek produktów sprawiedliwego handlu to w Polsce wciąż kropla w morzu oferty handlowej.

Od kilku tygodni działa w Poznaniu pierwszy sklepik sprzedający wyłącznie produkty firmowane znakiem sprawiedliwego handlu. Tymczasem takich sklepów w Europie jest 2,5 tysiąca. W Unii Europejskiej rynek fair trade rośnie ponad 20 proc. rocznie, a są kraje na świecie - jak np. Australia - gdzie wzrosty sięgają 70 proc. Początkowo idea sprawiedliwego handlu dotyczyła rękodzieła sprowadzanego z Afryki czy Azji do Europy, ale szybko objęła ona produkty spożywcze (m.in. kawę i herbatę) stanowiące główne źródło dochodów wielu biednych krajów. Dziś kawa, herbata, cukier, miód, przyprawy pochodzące ze sprawiedliwego handlu i firmowane tym znakiem obecne są coraz częściej na półkach wielkich sieci handlowych takich jak Tesco, Carrefour czy Marks & Spencer. Ten ostatni sprzedaje 350 produktów certyfikowanych przez Fairtrade (to jeden z systemów certyfikacyjnych w ramach ruchu fair trade, który okazał się przełomowy, bo pozwolił wprowadzić produkty sprawiedliwego handlu do masowej dystrybucji), w tym ok. 40 rodzajów kawy. Certyfikowana kawa stanowi już jedną piątą rynku mielonej kawy w Wielkiej Brytanii. W ciągu czterech lat sprzedaż takich produktów spożywczych wzrosła w M&S o 60 proc. W ubiegłym roku firma sprzedała prawie 5 mln bawełnianych ubrań z logo Fairtrade, co stanowiło ok. 3 proc. jej całkowitego zużycia bawełny. Do końca bieżącego roku ma to być 10 proc.

Barierą wyższa cena

A w Polsce? Marks & Spencer nie podaje danych o sprzedaży produktów z logo Fairtrade nad Wisłą. W polskich carrefourach jest ich zaledwie kilka (we Francji - 23). - Z uwagi na wyższą cenę takie produkty znajdują nabywców głównie w największych miastach. Wiąże się to ze stosunkowo niską świadomością konsumentów w zakresie zasad sprawiedliwego handlu oraz faktem, że głównym czynnikiem przy wyborze towaru podczas zakupów wciąż jest cena - mówi Maria Cieślikowska, dyrektor ds. PR i komunikacji zewnętrznej Carrefour Polska. - Z tych powodów produkty tego typu upowszechniają się w Polsce wolniej niż w krajach zachodnich - dodaje Cieślikowska. Dużo szersza oferta jest w internecie, produkty Fairtrade (jak i innych certyfikatów sprawiedliwego handlu) znaleźć też można w sklepach z żywnością ekologiczną, w niektórych delikatesach. Dystrybutorzy podkreślają, że sprzedaż rozwija się dynamicznie, liczba odbiorców rośnie, ale nie chcą podawać danych. Według Fairtrade International sprzedaż produktów z ich certyfikatem w Polsce w 2010 r. wyniosła 2,1 mln euro, w ostatnim roku ta liczba mogła się zwiększyć o ok. 10 proc. W tym czasie w Wielkiej Brytanii sprzedaż produktów Fairtrade przekroczyła wartość 1 mld funtów, a do końca 2012 r. ma sięgnąć 2 mld funtów.

Widać zmiany na lepsze

Część organizacji wspierających sprawiedliwy handel ma problem z tym, że produkty fair trade (w tym głównie te spod znaku Fairtrade) pojawiają się w wielkich sieciach. - Wprowadzając do oferty niewielką ilość certyfikowanych produktów, sieci mogą próbować poprawiać swój wizerunek, choć reszta ich działalności może być nawet bardzo nieetyczna - mówi jeden z działaczy wspierających ruch sprawiedliwego handlu. Inni zaznaczają jednak, że to zaangażowanie koncernów pozwoliło "umasowić" ideę i przyczyniło się do wzrostu popularności i sprzedaży produktów fair trade - np. decyzja koncernu Cadbury, by w swojej najpopularniejszej czekoladzie Dairy Milk stosować wyłącznie kakao Fairtrade. - To m.in. dzięki takim działaniom rozpoznawalność produktów Fairtrade skoczyła w Wielkiej Brytanii w ciągu dekady z 12 do prawie 80 proc. - podkreśla Zbigniew Szalbot, sekretarz Koalicji Sprawiedliwego Handlu.

W Polsce świadomość marki Fairtrade deklaruje w zależności od badań od 10 do 25 proc. polskich konsumentów (w krajach zachodnich jest to zdecydowanie powyżej 50 proc.). - Myślę, że bliższa prawdy jest ta pierwsza liczba - stwierdza Szalbot. Dodaje, że jaskółki zmian widać: fairtrade'ową kawę wypić już można np. w sieci barów na stacjach Orlen, a także w wielu miejskich kawiarniach. Daleko nam jednak do Anglii, gdzie - jak podkreśla Magda Noszczyk z Polskiej Zielonej Sieci - jeszcze kilka lat temu kawiarnie wywieszały informację, że sprzedają kawę ze sprawiedliwego handlu: - Dziś taka informacja jest zbędna, bo to jest oczywiste.

Kupowanie "fair" jest luksusem?

Noszczyk dodaje, że powoli spadają też ceny produktów sprawiedliwego handlu - do niedawna potrafiły one kosztować w Polsce dwa razy więcej niż np. w Niemczech. Szkodziło to całej idei, gdyż konsumenci otrzymywali w ten sposób sygnał, że kupowanie "fair" jest luksusem.

W promowaniu idei fair trade w Polsce pomóc ma powołanie w miejsce nieformalnej Koalicji Sprawiedliwego Handlu fundacji, która nadzorować będzie całość działań edukacyjnych. Fundację będą mogły zasilać pieniądze z licencji, jaką producenci płacą za używanie certyfikatów fair trade. Zostaną one przeznaczone na działania edukacyjne. Jest co robić, bo jako naród jesteśmy bardziej podejrzliwi niż ludzie na Zachodzie i z zasady nie ufamy certyfikatom.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 6
  • 4
  • 3
  • 10
  • 19
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (206)

  • ira_07

    Oceniono 6 razy 2

    Dopóki w Polsce warunki pracy nie są zachodnioeuropejskie, dopóki płace też takie nie są, dlaczego Polak ma wspierać przedsiąbiorcę z Kamerunu czy Burkina Faso, a nie z Polski? Idea fajna, ale lepiej zacząć od własnego podwórka.

  • asiaka84

    Oceniono 6 razy 2

    Cóż... Ja prędzej kupię produkt polski, niż ten "bio" czy "fair", żeby dać zarobić rodakowi. Żeby pomagać krajom III świata trzeba mieć z czego, i najpierw pasowałoby uprzątnąć burdel na własnym podwórku, niż zaczynać porządki u kogo innego.

    • Gość: jubus

      Oceniono 4 razy 2

      @asiaka84
      Popieram, najlepiej lokalny (z twojego województwa lub miejsca gdzie mieszkasz) lub regionalny (czyli produkowany od dawna, tylko na danym obszarze np. Miód Kurpiowski, Bryndza Żywiecka lub Cebularz Lubelski).
      Należy dbać o to co nasze, lokalne i tradycyjne, a nie o wyzyskiwaczy z wielkich firm czy sieci, chcących nam opchnąć coś jako "pomoc dla biednego świata". 99 proc zysku z FT ląduje w krajach wysokorozwiniętych.

    • zuzica

      Oceniono 4 razy 2

      @Gość: jubus
      kawę, herbatę, kakao i pochodne kupisz z pewnością od lokalnych producentów:)

    • asiaka84

      0

      jubus: Dokładnie. Jak nie damy zarobić 'swoim' to kto nam potem pomoże?

      @zuzica

      Ojtam ojtam, wiesz o co chodzi ;) Wiadomo, nie wszystko możemy kupić 'polskie', ale to co jest dostępne rodzimej produkcji jest naprawdę dobrej jakości i wcale nie takie drogie. Chociażby art. mleczne z lokalnych spółdzielni mleczarskich ;) Już nawet pomijając kwestię żywności, to można się nawet wysilić na kupowanie wyprodukowanych w naszym kraju ubrań, butów czy mebli. Lepiej dać zarobić swoim ;)

  • misiaczek1281

    Oceniono 9 razy -1

    Rząd mnie okrada (wysoki ZUS, POdwyżka VAT, POdwyżka akcyzy) drożyzna szaleje a ja mam jeszcze rozdawać trzeciemu światowi? Większych bzdur nie słyszałem ! VON OD MOJEJ KASY !!!

  • wentyl77

    Oceniono 20 razy -2

    Polska hołota zawsze wybierze produkt tańszy - nawet, jeśli pojawi się informacja, że zabawka może szkodzić dzieciom, a części zamienne powodować wypadki. A najlepiej jeśli jest dużo i tanio - i tak rosną kolejne nieświadome, głupie pokolenia z pustymi łbami, ale za to z tłustymi kałdunami.
    A potem hołota domaga się 'sprawiedliwej płacy za sprawiedliwą pracę' i rzuca innymi frazesami, podczas gdy sama tę sprawiedliwość (np. przez notoryczne piracenie treści w sieci) często gwałci. Dziwi się, że nie może znaleźć pracy - podczas, gdy taki stan rzeczy wynika właśnie z głosowania rękami i nogami za 'tanimi' kopiami i chińską masówką, pozbawiającą nas miejsc pracy na tutejszym rynku. Ale puste łby nie kumają, że 'tanie' jest tak naprawdę drogie - w rezultacie zmniejszania się liczby miejsc pracy, a więc ciągłego podnoszenia jej kosztów. To dla nich zbyt trudne, prościej strzykać jadem na forach i w komentarzach.

    • jwojnar

      Oceniono 14 razy 6

      @wentyl77
      Sprawę można skomentować na wiele sposobów, ale ten powyżej jest niewątpliwie najbardziej chamskim i najgłupszym z możliwych.

    • el_sol_del_peru

      Oceniono 11 razy 5

      @wentyl77
      można przez chwilę pomyśleć żeś ze szlachty, ale knajacki język i mentalność parobka z pretensjami wyłazi już w pierwszym zdaniu;

    • Gość: jubus

      Oceniono 2 razy 0

      @wentyl77
      Zgadza się, ale dlaczego mam przepłacać za coś, co jest bez wartości dodanej. Mam 3 produkty - jeden za 10 złotych, jeden za 20, trzeci za 30. Wszystkie są tej samej jakości i mają taki sam smak - dlaczego mam płacić 20 złotych dodatkowo, skoro ta wartość dodana w ogóle mnie nie przekonuje.
      Poza tym, jedyną kategorią żywności która jest warta ceny są produkty GI czyli produkty regionalne z apelacjami czy oznaczeniem geograficznym. Ze względu na ograniczenie obszaru produkcji i konieczność przestrzegania tzw. kodu praktyk (czyli np. solenia solą morską pochodzacą z danego obszaru w przypadku szynek regionalnych lub wykorzystywania regionalnego chmielu i wody w przypadku piw)rosną koszta produkcji takiego produktu. W dodatku są to produkty mało popularne i w większości nie masowe (poza Szampanem, Tequilą czy niektórymi szynkami lub serami), więc cena również będzie wyższa.
      Szkoda, że w Polsce dają się nabrać na oszustów typu FT czy eko. We Włoszech mafia zajmowała się procederem łapownictwa, certyfikacji i wpychania na rynek chłamu zepsutego jako certyfikowana żywność ekologiczna. W Anglii, opublikowano raport, w którym napisano, że żywność "organic" nie jest wcale zdrowsza od tej nie-ekologicznej.
      W żywności jakość = smak i pochodzenie surowca oraz przyjemność z jedzenia. Eko, FT czy czy inne dyrdymały nie mają wpływu na to czy mi produkt smakuje czy nie, a nie będę jadł śmierdzącej szynki tylko dlatego, że jest FT czy eko.

  • fast_sraka

    Oceniono 20 razy 2

    Idea sprawiedliwego handlu? A co to k...rwa ma być? Może tak powalczyć o ideę sprawiedliwej płacy za pracę w kraju, w którym ceny produktów i usług są "europejskie", a zarobki "chińskie", a do tego propaganda pierdzi, ze jesteśmy "na dorobku". Wstyd oblechy z giewu.

  • piotrns

    Oceniono 10 razy 2

    Jeszcze jedno: czy przypadkiem Polacy jako wyzyskiwany naród nie powinni zostać objęci taką ochroną?

    • feurig59

      Oceniono 5 razy 3

      @piotrns
      Polacy "jako wyzyskiwany naród" dostaną w ciągu najbliższych lat dziesiątki miliardw euro dotacji. Mało?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX