Mostostal Warszawa liże rany po kontraktach drogowych

Tomasz Prusek
30.11.2012 , aktualizacja: 29.11.2012 22:09
A A A Drukuj
Kurs akcji Mostostalu

Kurs akcji Mostostalu (Gazeta Wyborcza)

W tym roku Mostostal Warszawa zamyka nierentowne kontrakty i liczy straty, ale w przyszłym nowy prezes Marek Józefiak obiecuje, że znowu spółka stanie się dochodowa. Kluczem do sukcesu ma być energetyka
W cieniu walczących o przetrwanie wielkich grup budowlanych PBG i Polimeksu Mostostalu kryzys przeżywa też Mostostal Warszawa. W zeszłym roku grupa straciła netto 128 mln zł, a w tym po trzech kwartałach "jest do tyłu" 37 mln zł. Prezes Marek Józefiak nie pozostawia złudzeń, że pod kreską zakończy się cały rok.

Kłopoty warszawskiej firmy, która kieruje grupą kapitałową o rocznych przychodach 3,4 mld zł, są podobne jak całej branży budowlanej: nierentowne kontrakty podpisane w poprzednich latach. Choć umowy drogowe nie dominują w portfelu, to wyrządziły w jej finansach duże spustoszenie. Firma na długo zapamięta lekcję z budowy obwodnicy Kielc, którą kierowcy będą mogli jeździć prawdopodobnie pod koniec grudnia.

- Straciliśmy ok. 200 mln zł. To rekordowa strata na kontrakcie, ale jest już w pełni w wynikach finansowych - powiedział na spotkaniu z dziennikarzami prezes Józefiak. Przejął stery Mostostalu pół roku temu i spółka zrobiła kontraktowy rachunek sumienia. Postanowiła się wycofać ze zbyt ryzykownych lub nierentownych umów, np. na budowę Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu lub Szpitala Onkologicznego w Lublinie. Odmówiła też podpisania umowy na budowę spalarni śmieci w Krakowie za 700 mln zł.

- Będziemy uciekać z inwestycji drogowych. Wiedząc, co czeka nas w 2013 r., nie możemy mieć w portfelu umów, które nam finansowo szkodzą - uważa prezes Józefiak. A prognozy dla branży na przyszły rok ma pesymistyczne. Jego zdaniem produkcja budowlana może obniżyć się nawet o 20-30 proc., a pracę straci ok. 150 tys. osób. Mostostal też się odchudza - trwają właśnie grupowe zwolnienia jednej piątej załogi. I zarząd wcale nie jest pewny, czy to już definitywny koniec redukcji zatrudnienia.

Jednak Mostostal Warszawa nie wpadł w takie tarapaty finansowe jak upadłe PBG i Hydrobudowa Polska albo Polimex Mostostal, którego chroni parasol rozpostarty przez banki, bo dały mu czas na restrukturyzację. Warszawską spółkę odróżnia od nich to, że ma strategicznego zagranicznego właściciela - hiszpańską Accionę. I jak mówi prezes Józefiak, zawsze może liczyć na jej finansowe wsparcie w trudnych momentach. Na razie Acciona pożyczyła polskiej spółce-córce 54 mln euro i być może w latach 2013-15 Mostostal nie będzie musiał ich spłacać.

Budowlana grupa uciekająca od budowy dróg widzi swoją szansę w inwestycjach w energetyce. Takich jak budowa dwóch nowych bloków w Opolu dla Grupy PGE za 11,6 mld zł, gdzie kontrakt wygrała wspólnie z Rafako. Także z raciborskim producentem kotłów stara się o kontrakty energetyczne w siłowni w Jaworznie.

Obecnie energetyka stanowi aż 65 proc. portfela zamówień. Wiadomo, że inwestycje w energetyce w najbliższych latach muszą sięgnąć dziesiątków miliardów złotych, bo do końca 2015 r. Polska zobowiązała się wyłączyć najstarsze bloki, które silnie zanieczyszczają środowisko. Aby za kilka lat nie doszło do przerw w dostawach prądu (tzw. blackoutów), koncerny energetyczne muszą wybudować nowe siłownie. Poza energetyką spółka stawia na budownictwo przemysłowe i związane z ochroną środowiska. - Nasze przychody w 2013 r. mogą być niższe, ale wszystko, co chcemy robić, musi być rentowne - deklaruje prezes Józefiak.

Startując w tak dużych przetargach - podobnie jak cała branża budowlanka - napotyka problem z uzyskaniem gwarancji bankowych. Są one potrzebne np. na gwarancję dobrego wykonania czy pokrycie wadium w przetargach. Zamiast gwarancji można oczywiście wyłożyć gotówkę, ale nikt tego nie chce robić, bo przy dużych kontraktach oznacza to zamrożenie na lata ogromnych kwot. Dlatego współpraca z bankami jest niezbędna.

- Cała branża jest w bankach na cenzurowanym. Prawie nikt nie udziela gwarancji. Na kontrakt w Opolu gwarancje załatwiliśmy na europejskim rynku ubezpieczeniowym - mówi prezes Józefiak. Wszystko przez to, że banki popłynęły na kredytach, obligacjach i gwarancjach dla zbankrutowanych firm budowlanych i teraz boją się finansować branżę. Na koniec zeszłego roku dwanaście banków notowanych na GPW miało ulokowanych w sektorze budowlanym ok. 25 mld zł, czyli z grubsza co dziesiątego złotego pożyczonego wszystkim korporacjom...

ZOBACZ TAKŻE

Zobacz więcej na temat:

  • 0