Według ministra
sportu Asada Ragimowa, tylko sprzedaż praw telewizyjnych przyniesie dochód w wysokości co najmniej 40 milionów euro. Do tego dojdą pieniądze z reklamy i sprzedaży biletów.
Impreza ma się odbyć w drugiej połowie czerwca 2015. Jej sukces ma stanowić trampolinę do otrzymania przez stolicę Azerbejdżanu prawa organizacji letnich igrzysk olimpijskich w 2020 roku.
Ponad dwumilionowa metropolia nad Morzem Kaspijskim, która bez powodzenia ubiegała się o przeprowadzenie olimpiady w 2016 roku, może pochwalić się wieloma nowoczesnymi obiektami sportowymi. Nowe muszą powstać tylko do
siatkówki plażowej i rugby.
Według ministra sportu, rząd zastanawia się też nad budową nowego toru kajakowego, a zmodernizowane zostaną istniejące stadiony i hale, w tym powstała z okazji tegorocznego finału konkursu Eurowizji Crystal Hall, która kosztowała 60 mln dolarów, a może pomieścić 25 tys. widzów.
Decyzja o przeprowadzeniu pierwszych kontynentalnych igrzysk zapadła w sobotę w Rzymie podczas Walnego Zgromadzenia Europejskiego Komitetu Olimpijskiego (EOC). W Baku nie dojdzie do rywalizacji we wszystkich dyscyplinach olimpijskich, a w programie ma być ich 15 i dwie nieolimpijskie, których jeszcze nie wybrano. W tym roku w letnich igrzyskach w Londynie medale rozdano w 28.
Krytycy pomysłu powierzenia Azerbejdżanowi tak wielkiej imprezy sportowej podnoszą problem łamania praw człowieka przez rządzącego krajem od 2003 roku prezydenta Ilhama Alijewa oraz represje, jakie stosuje wobec dysydentów.