Polska - unijny królik doświadczalny. "Jak wy to robicie, że robicie tak dobrze?".

Katarzyna Zachariasz
09.02.2013 , aktualizacja: 11.02.2013 11:02
A A A Drukuj
Konferencja Donalda Tuska po szczycie unijnym. Premier tort zadedykował wszystkim, którzy uczestniczyli w negocjacjach.

Konferencja Donalda Tuska po szczycie unijnym. Premier tort zadedykował wszystkim, którzy uczestniczyli w negocjacjach. (Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM.)

Wywalczone 72,4 mld euro z polityki spójności to nie tylko zasługa ekipy Tuska. Te pieniądze udało się wywalczyć dzięki temu, że Polska dobrze wydała 68 mld euro z budżetu na lata 2007-13
Przejadamy euro. Zamiast miejsc pracy, tworzymy aquaparki, a bezrobotne z małych miasteczek uczymy bukieciarstwa - grzmią eksperci. Swoje trzy grosze o marnowaniu unijnych dotacji chętnie dorzucają politycy, zwłaszcza ci z opozycji. Najbardziej kochają pisać o tym media - o krzywych ścieżkach rowerowych, szkoleniach bezrobotnych w ekskluzywnych hotelach.

- To są jakieś jednostkowe przypadki. Możemy koncentrować się na wadach, ale z perspektywy Brukseli wygląda to inaczej. Zwłaszcza jeśli porównuje się Polskę do innych państw - mówi dr Magdalena Sapała z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu i Vrije Universiteit w Brukseli. - Zdarza się, że na spotkaniach w Parlamencie Europejskim wstają posłowie z innych państw i pytają polskich posłów: "Jak wy to robicie, że robicie tak dobrze?".

Siedem lat temu państwa UE przyznały nam 68 mld euro na politykę spójności i ponad 18 mld na Wspólną Politykę Rolną. W całej historii UE jeszcze nikt nigdy tyle nie dostał. Mieliśmy być europejskim królikiem doświadczalnym. - Były straszne obawy w Komisji Europejskiej. Bali się, że nie będziemy wydawać pieniędzy zgodnie z procedurami, że trzeba będzie wciąż nakładać kary, że nie zdążymy z terminami - opowiada Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego. Dziś, po siedmiu latach, polska jest liderem, jeśli chodzi o wykorzystanie unijnych pieniędzy.

Z jednego euro wyciągamy najwięcej?

Jak mówią eksperci, nie tylko dobrze je wydaliśmy. Zrobiliśmy też coś więcej - udało zmienić się wizerunek polityki spójności z działalności charytatywnej na działalność rozwojową. - Przez pięć lat konsekwentnie pokazywaliśmy, że te pieniądze to nie jest jałmużna dla biednych krajów, ale że jest to polityka prorozwojowa, która służy innym. Jedyna tak kompleksowa w Europie - mówi Bieńkowska.

Na zlecenie jej ministerstwa powstawały raporty, które pokazywały, ile zyskują państwa zachodnie z każdego euro z funduszy strukturalnych zainwestowanego w Polsce, Czechach, Słowacji i na Węgrzech - bo np. wiele kontraktów wygrywają zagraniczne firmy. W zeszłym roku Bieńkowska odbyła tournée po stolicach unijnych płatników netto. A do tego dochodziły twarde dane o efektach polityki spójności - ile powstało miejsc pracy, o ile wzrosło PKB.

Są tego efekty. Na zakończonym wczoraj szczycie państwa UE przyznały nam 72,4 mld euro. Jak je wydać? Z jednej strony Polska ma wciąż olbrzymie braki w infrastrukturze. Z drugiej strony Komisja Europejska każe nam wydawać pieniądze na innowacje, badania i rozwój, ochronę klimatu.

- To może brzmi abstrakcyjnie dla Polski, ale w te rzeczy trzeba inwestować. Fundusze europejskie nie mogą zastępować środków krajowych. Jeśli Polska ma jakieś specyficzne potrzeby, np. drogi, powinna je zbudować z krajowych pieniędzy. Fundusze unijne muszą iść na te działania, które są ważne z punktu widzenia całej Europy - twierdzi Sapała.

Grozi nam uzależnienie

Podobną filozofię wyznaje resort Bieńkowskiej. Choć prace nad konkretnymi programami dopiero trwają (mają być gotowe pod koniec roku), Bieńkowska już zapowiada, że 72 mld euro w większej części pójdą na wsparcie innowacji, na czyste technologie i na wsparcie przedsiębiorstw.

Co więcej, powoli trzeba będzie odzwyczajać się od dotacji. W nowej perspektywie budżetowej na lata 2014-20 zamiast euro w postaci prezentów częściej będziemy korzystać z instrumentów zwrotnych: pożyczek, gwarancji kredytowych, poręczeń. - Dobrze, gdyby ewoluowało podejście do funduszy unijnych od bardziej prostych potrzeb, takich jak np. bierzemy dotację na drogę, po bardziej skomplikowane, technologiczne - mówi Sapała.

Jak podkreślają eksperci, Polska nie może uzależnić się od euro z Brukseli, nie można opierać na ich całego rozwoju kraju. Szczególnie, że to zapewne ostatni raz, kiedy udało się nam dostać takie pieniądze.

ZOBACZ TAKŻE

Zobacz więcej na temat:

  • 149
  • 21
  • 7
  • 8

Komentarze (149)

  • me2free

    Oceniono 289 razy 159

    Ciekawy pomysl z wizytami w stolicach platnikow netto. Takie postepowanie musi przyniesc dodatnie efekty, w tym kontekscie, nie zaskakuje pozytywne nastawienie do polskich pomyslow na wykorzystanie unijnych funduszy. Strategia, sasiad jest przyjacielem, a nie wrogiem odniosla sukces ktorego autorem jest premier Tusk. Szacun!

  • tacx

    Oceniono 106 razy 60

    Fakt ... to jest bardzo dużo kasy... Tylko na co? Na inwestycje infrastrukturalne i na dopłaty dla rolników z marszałkowskiej w typie Balazs. A co z inwestycjami w nowe technologie. Co z inwestycjami w nauke i badania? Mamy jedne z najniższych w europie i stajemy sie krajem folwarcznym - z latyfundiami obszarników, drobnym chłopstwem które doją kasę z dopłat oraz krajem urzedasów którzy biora premie i nagrody tylo dlatego ze kasa z Unii uwalnia polskie środki które mozna sobie bezkarnie rozgrabiać.
    Za 10 lat bedziemy krajem z autostradami i zupełnie niekonkurencyjną gospodarką. Gospodarką która stanie się płatnikiem netto. Izobaczymy wtedy z czego bedziemy płacić nazą składkę, z czego zarabiać i jak to bedzie wyglądało. Pewnie tak jak w Hiszpanii która udławiła się w końcu kasa ładowaną w drogi a za to kompletnie zaniedbując rozwój gospodarki.

  • oloros

    Oceniono 161 razy 43

    skoro jest tak dobrze - no to czemu jest tak zle
    wielu z nas pewno nie doczeka efektow
    nieustajace wrazeni w moim miescie wszystko idzie w tzw infrastrukture - tylko po co na autostardy po ktorych nie jezdza Tiry?
    dlaczego nie przybywa polskich firm a raczej ubywa
    dlaczego wsrod 1000 najbardziej innowacyjnych firm na swiecie nie ma JEDNEJ polskiej?
    dlaczego nie ma choc jenek=j Marki rozpoznawalnej na swiecie
    i w koncu dlaczego jest takie duze bezrobocie?
    dlaczego dochod na glowe daje nam ostatnie miejsce w Europie?
    moze ktos powie kto wlasciwie korzysta z tych unijnych pieniedzy
    mam wrazenie ze wiekszosc z tych pieniedzy wraca z powrotem do unii
    a nam zostana drogi do remontu

  • kruczkr

    Oceniono 104 razy 38

    Trochę ostrozniej z tym szacunem dla Tuska. Popatrzmy na Pomorze Zachodnie jak powoli uklega degradacji jego gospodarka, rosnie bezrobocie. A pani naukowiec z Poznania klepie propagandowe treści, jak za PRL, bo jej tak wygodnie. Mieszka w mieście, gdzie jest najmniejsze bezrobocie kosztem ościennych województw. Pracowałem na uczelni 17 lat więc znam tamtejsze realia. Nie jest to dla mnie opinia autorytatywna. Nie słuchajmy pochlebstw. Rómy swoje i dbajmy o CAŁY KRAJ, a nie tylko o wybrane regiony. Lepiej niech w całym kraju będzie biedniej, skromniej, ale przynajmniej uczciwiej, więcej czystego sumienia, mniej rozpasania ponad miarę.

  • olekgw

    Oceniono 115 razy 37

    W 2011 r. nasze roczne średnie wynagrodzenie wyniosło 13,8 tys. dol. W zestawieniu Organizacji Współpracy Gospodarcznej i Rozwoju (OECD), obejmującym 29 z 34 krajów członkowskich, zajmujemy ostatnie miejsce.
    Jeżeli weźmiemy pod uwagę medianę a nie średnią będzie jeszcze gorzej. 25 lat po upadku komuny i 10 po wstąpieniu do Unii. W tym czasie zadłużyliśmy się na ogromną kwotę W tym o 300 mld w ciągu ostatnich 5 lat
    W sumie przejadamy to wszystko co dostajemy, a może oddajemy więcej niż nam dają i dlatego mamy to co mamy

  • teraz-otwarte

    Oceniono 79 razy 35

    Ciekawe co psychiatra by powiedział na ten system po pobieżnej analizie. Część ludzi w Polsce pracuje i wytwarza majątek. Zabiera mu się większość z niego, rozdaje na stanowiska polityczne, urzędnicze, na artystów, lekarzy, większość marnuje. Część zbiera się i oddaje do Brukseli. Tam część się marnuje, rozdaje kolesiom a część wraca do Polski. Polska by wydać te pieniądze musi wprowadzić idiotyczne przepisy niszczące gospodarkę a jak ich nie wprowadzi to Bruksela zabierze pieniądze. Media chwalą rząd i brukselę oraz wszystkich co chwalą media co chwalą rząd i brukselę.

  • swojak27

    Oceniono 91 razy 33

    Hura!! Wybudujemy sobie 5 stadionów piłkarskich z krytym dachem!!! Hura!!

  • 440922edek

    Oceniono 82 razy 22

    Komentarzy będzie więcej. Zgadzam się z tym ,że środki są wydawane często wbrew społeczeństwu. Swoim króliczkom. Napędzamy kasę bogatym a zabieramy biednym. To jest Państwo zbójeckie. Nawet za PRL takich przekrętów nie było. Rządzący zamiast zająć się gospodarką zajmują się sobą. Skandal.

  • ksiadztezczlowiek

    Oceniono 77 razy 11

    Moze nie mozna bylo lepiej. Pis bredzi i tak jak zawsze. Ale...
    sa dwa fakty z ktorych jestem niezadowolony:

    1. Polski Rolnik dostaje znacznie mniej doplat na mleko, na hektar i ma duzo mniejsze limity produkcji niz Francuz czy Niemiec. I tu sie nic nie zmienilo. Dlaczego nie ma takich samych warunkow aby moc jak rowny z rownym konkurowac.

    2. Na osobe jestesmy, tak jak w ostatnim budzecie, na ostatnim miejscu wsrod wszystkich nowych krajow strefy Euro. Liczy sie to co naprawde dostalismy w porownaniu z innymi. Nie mozna porownywac sliwek z jablkami i mowic, ze jablka sa najwieksze. Gdyby startowalo woj. Wielkopolskie ze Slaskimi razem mialoby na przykladzie Wegier az 12.000 Euro na osobe wiecej tzn. 27.000 Euro a nie to co utargowal rzad tylko 15.000 Euro na osobe. Podobne porownania robia jesli chodzi o inwestycje, ze niby w Polsce najwieksze. Co z tego´, gdy na osobe Czechy i Wegry przewyzszaja nas od transformacji 3 krotnie, a w ostatnim roku ponad dwukrotnie.

    Cos tu wiec nie gra. I to nie swiadczy o sukcesie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX