Kiedy będzie darmowy internet?
Tomasz Grynkiewicz
2009-03-04, ostatnia aktualizacja 2009-03-04 21:01
Przetarg na bezpłatny internet w całej Polsce czeka na decyzję Urzędu Komunikacji Elektronicznej. - Do końca miesiąca ją podejmiemy - zapowiada Anna Streżyńska, szefowa UKE.
ZOBACZ TAKŻE
- Pawlak: darmowy internet bezprzewodowy w całej Polsce w ciągu pięciu lat (02-06-10, 14:14)
- Klient jest ofiarą operatorów. Trzeba to zmienić (17-07-09, 21:12)
- UKE: Ruszył przetarg na darmowy internet (25-05-09, 16:44)
- UE chce prywatyzacji ICANN (04-05-09, 21:22)
- Streżyńska skarży się na media (26-03-09, 19:44)
- Szybka ustawa dla szybkich łączy (22-03-09, 20:03)
- Awaria internetu w Netii (09-03-09, 12:37)
- 50 tys. euro do wzięcia na projekt internetowy (25-02-09, 18:41)
- Jest telewizja za darmo, jest telewizja płatna. Dlaczego tak samo nie mogłoby być z internetem? - tak w trakcie wczorajszej debaty pytał Mariusz Busiło z departamentu zarządzania zasobami częstotliwości UKE.
Chodzi o projekt UKE, który jesienią ub.r. podchwycił pomysł "Gazety", by przeszczepić na nasz grunt plan amerykańskiej komisji łączności (FCC). Zwycięzca przetargu na ogólnopolskie częstotliwości radiowe w paśmie 2,5-2,6 GHz miałby 20 proc. pasma przeznaczyć na nieodpłatny internet, resztę - na dowolne usługi odpłatne.
W USA projekt na razie upadł - nie udało się wypracować kompromisu wśród członków FCC, a z komisji odszedł jej szef Kevin Martin, główny orędownik bezpłatnego internetu.
W Polsce najwięksi operatorzy nie zostawili na projekcie suchej nitki. Z jednej strony mówili, że bezpłatny internet to proteza, z której nikt nie będzie chciał korzystać, z drugiej - że zahamuje rozwój rynku. W trakcie konsultacji operatorzy komórkowi jednym głosem uznali, że bezpłatny internet to science fiction i ten zapis z przetargu należy usunąć.
UKE jednak nie rezygnuje. - W miasteczkach i na wsi nadal nie ma dostępu do infrastruktury pozwalającej podłączyć się do sieci. Wielu osób nie stać na wydatek kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Nie wolno ich wykluczać - tłumaczy Streżyńska. I dodaje, że bezpłatny internet o ograniczonych funkcjonalnościach może się opłacić operatorom. Bo ci, którzy dotąd nie interesowali się internetem, mogą złapać bakcyla i wykupić szybszy internet bez ograniczeń.
- Pomysł jest rewolucją na rynku telekomunikacyjnym, ale jako mali i średni operatorzy nie chcielibyśmy być królikiem doświadczalnym - mówił wczoraj Kamil Kurek z Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej. Mali operatorzy obawiają się niekorzystnego scenariusza: że ten, kto wygra przetarg, przywiąże klientów darmowego internetu do siebie na stałe. I tłumaczą: dzisiejsze karty WiFi nie pasują do częstotliwości z przetargu. A jeśli ktoś wyda np. 100 zł czy 200 zł na karty czy urządzenia umożliwiające korzystanie z internetu za friko, nie będzie chciał potem zmienić operatora, bo wówczas sprzęt musiałby odstawić na półkę.
- Niektórzy użytkownicy mogą zrezygnować z dotychczasowych dostawców na rzecz bezpłatnego internetu - mówił Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.
A co z internetem ogólnopolskim? - Decyzję, co dalej, podejmiemy do końca miesiąca - mówi szefowa UKE. Jeśli po debacie zdecyduje się zmienić warunki przetargu, ogłosi nowe konsultacje. Jeśli nie, ruszy urzędnicza machina - wówczas przetarg mógłby rozstrzygnąć się jeszcze w tym roku.
UKE chce, żeby dostęp do darmowego internetu był ograniczony. W pierwotnej wersji wyglądało to tak: jedna sesja do pół godziny, potem użytkownik musiałby logować się od nowa. Prędkość transmisji byłaby ograniczona do 256 kb/s. W ciągu miesiąca użytkownik mógłby ściągnąć 500 MB danych. I użytkownicy musieliby się rejestrować. UKE rozważa odstąpienie od dwóch ostatnich. - Nie są korzystne, powodują nadmierne koszty administrowania siecią, a i tak będą obchodzone - mówił Busiło.
Konsensus na sali dotyczył pozostawienia górnego limitu szybkości transmisji. Choć nie było zgody, jak szybki mógłby być internet - 144 kb/s, a może 1 Mb/s? - Rynek ciągle się rozwija. Musimy też ustalić, czy tyle samo ma być za trzy, pięć czy dziesięć lat - mówił Busiło.
W trakcie debaty zgłaszano też wątpliwości, czy z powodów technicznych częstotliwości z przetargu będą się nadawały do świadczenia internetu poza dużymi miastami, na obszarach słabo zurbanizowanych. Apelowano o edukację społeczeństwa i zwiększanie popytu na usługi internetowe (dziś część osób w ogóle nie jest dostępem do sieci zainteresowana). I do usuwania barier prawnych (m.in. opisywanych przez ?Gazetę? problemów operatorów ze spółdzielniami i deweloperami).
Wsparcie zadeklarował resort infrastruktury. - Pomysł bezpłatnego internetu w całej Polsce jest kuszący. Warto to kontynuować - mówił Jacek Łosik, dyr. departamentu telekomunikacyjnego Ministerstwa Infrastruktury.
Chodzi o projekt UKE, który jesienią ub.r. podchwycił pomysł "Gazety", by przeszczepić na nasz grunt plan amerykańskiej komisji łączności (FCC). Zwycięzca przetargu na ogólnopolskie częstotliwości radiowe w paśmie 2,5-2,6 GHz miałby 20 proc. pasma przeznaczyć na nieodpłatny internet, resztę - na dowolne usługi odpłatne.
W USA projekt na razie upadł - nie udało się wypracować kompromisu wśród członków FCC, a z komisji odszedł jej szef Kevin Martin, główny orędownik bezpłatnego internetu.
W Polsce najwięksi operatorzy nie zostawili na projekcie suchej nitki. Z jednej strony mówili, że bezpłatny internet to proteza, z której nikt nie będzie chciał korzystać, z drugiej - że zahamuje rozwój rynku. W trakcie konsultacji operatorzy komórkowi jednym głosem uznali, że bezpłatny internet to science fiction i ten zapis z przetargu należy usunąć.
UKE jednak nie rezygnuje. - W miasteczkach i na wsi nadal nie ma dostępu do infrastruktury pozwalającej podłączyć się do sieci. Wielu osób nie stać na wydatek kilkudziesięciu złotych miesięcznie. Nie wolno ich wykluczać - tłumaczy Streżyńska. I dodaje, że bezpłatny internet o ograniczonych funkcjonalnościach może się opłacić operatorom. Bo ci, którzy dotąd nie interesowali się internetem, mogą złapać bakcyla i wykupić szybszy internet bez ograniczeń.
- Pomysł jest rewolucją na rynku telekomunikacyjnym, ale jako mali i średni operatorzy nie chcielibyśmy być królikiem doświadczalnym - mówił wczoraj Kamil Kurek z Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej. Mali operatorzy obawiają się niekorzystnego scenariusza: że ten, kto wygra przetarg, przywiąże klientów darmowego internetu do siebie na stałe. I tłumaczą: dzisiejsze karty WiFi nie pasują do częstotliwości z przetargu. A jeśli ktoś wyda np. 100 zł czy 200 zł na karty czy urządzenia umożliwiające korzystanie z internetu za friko, nie będzie chciał potem zmienić operatora, bo wówczas sprzęt musiałby odstawić na półkę.
- Niektórzy użytkownicy mogą zrezygnować z dotychczasowych dostawców na rzecz bezpłatnego internetu - mówił Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.
A co z internetem ogólnopolskim? - Decyzję, co dalej, podejmiemy do końca miesiąca - mówi szefowa UKE. Jeśli po debacie zdecyduje się zmienić warunki przetargu, ogłosi nowe konsultacje. Jeśli nie, ruszy urzędnicza machina - wówczas przetarg mógłby rozstrzygnąć się jeszcze w tym roku.
UKE chce, żeby dostęp do darmowego internetu był ograniczony. W pierwotnej wersji wyglądało to tak: jedna sesja do pół godziny, potem użytkownik musiałby logować się od nowa. Prędkość transmisji byłaby ograniczona do 256 kb/s. W ciągu miesiąca użytkownik mógłby ściągnąć 500 MB danych. I użytkownicy musieliby się rejestrować. UKE rozważa odstąpienie od dwóch ostatnich. - Nie są korzystne, powodują nadmierne koszty administrowania siecią, a i tak będą obchodzone - mówił Busiło.
Konsensus na sali dotyczył pozostawienia górnego limitu szybkości transmisji. Choć nie było zgody, jak szybki mógłby być internet - 144 kb/s, a może 1 Mb/s? - Rynek ciągle się rozwija. Musimy też ustalić, czy tyle samo ma być za trzy, pięć czy dziesięć lat - mówił Busiło.
W trakcie debaty zgłaszano też wątpliwości, czy z powodów technicznych częstotliwości z przetargu będą się nadawały do świadczenia internetu poza dużymi miastami, na obszarach słabo zurbanizowanych. Apelowano o edukację społeczeństwa i zwiększanie popytu na usługi internetowe (dziś część osób w ogóle nie jest dostępem do sieci zainteresowana). I do usuwania barier prawnych (m.in. opisywanych przez ?Gazetę? problemów operatorów ze spółdzielniami i deweloperami).
Wsparcie zadeklarował resort infrastruktury. - Pomysł bezpłatnego internetu w całej Polsce jest kuszący. Warto to kontynuować - mówił Jacek Łosik, dyr. departamentu telekomunikacyjnego Ministerstwa Infrastruktury.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
2.3
3 głosy
Przeczytaj 2 komentarze na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:













