Inwestorzy źle ocenili przejęcie przez TVN kontroli nad platformą cyfrową N. Zarząd największej telewizji komercyjnej w Polsce broni swojej decyzji.
ZOBACZ TAKŻE
- Za cztery lata będzie tylko cyfra (26-04-09, 20:22)
- Videoportacja w TVN24 - po raz pierwszy w Polsce (09-06-09, 11:02)
- TVN oddał udziały w Discovery Historia (29-05-09, 21:32)
- Grupa ITI pod kreską (19-05-09, 18:46)
- TVN ma stratę (15-05-09, 01:00)
- Jan Wejchert, szef Grupy ITI: Ciągle mamy być dobrym wujkiem? (16-03-09, 20:51)
- Będziemy cyfrową wyspą? (15-03-09, 20:30)
- Akcje TVN lecą w dół. Kostrzewa: Obsługujemy nasze kredyty terminowo (12-03-09, 10:26)
- TVN przejmuje kontrolę nad N (11-03-09, 20:34)
- PiS: Koniec z bojkotem TVN (15-01-09, 01:00)
SERWISY
Na otwarciu czwartkowej sesji giełdowej inwestorzy masowo wyprzedawali akcje TVN. W ciągu niecałej godziny kurs spółki spadł o ponad 14 proc., z 10,68 do 9,15 zł. Na koniec sesji za papier TVN płacono 9,26 zł, czyli o 13,3 proc. mniej niż w środę. To reakcja na środowy komunikat spółki o zwiększeniu udziałów w platformie cyfrowej N z 25 do 51 proc.
Zła wiadomość dla mniejszościowych
TVN wyłoży na ten cel 46,2 mln euro oraz udzieli platformie "niezwłocznej" pożyczki w wysokości 25,1 mln euro. Zarówno TVN, jak i N są kontrolowane przez Grupę ITI należącą do Jana Wejcherta, Mariusza Waltera, Brunona Valsangiacomo i Wojciecha Kostrzewy. I to właśnie ona zainkasuje dzięki tej transakcji ponad 30 mln euro.
Taki przepływ pieniędzy budzi zastrzeżenia obserwatorów. - Na pewno w krótkim terminie nie jest to informacja pozytywna dla akcjonariuszy mniejszościowych TVN, którzy mogą postrzegać transakcję jako próbę wyciągnięcia pieniędzy ze spółki giełdowej przez większościowego akcjonariusza - mówi Robert Maj, analityk KBC.
"Wniosek ogólny: zła wiadomość dla akcjonariuszy mniejszościowych. Naszym zdaniem czas zawarcia transakcji oraz jej struktura, a zwłaszcza cena, budzą wiele pytań ze strony inwestorów (...) Płynące z niej korzyści wciąż budzą nasz niepokój" - napisała Mariya Rubanovskaya, analityk banku inwestycyjnego Merrill Lynch.
- Nie zgadzam się z tym. Nasza strategia uzasadnia ten krok - mówi prezes TVN Piotr Walter. Z kolei Wojciech Kostrzewa, prezes Grupy ITI, wręcz zaatakował bank. - Po Merrill Lynch i pani Marii Rubanovskiej niczego lepszego się nie spodziewałem. Inny analityk, którego nie chcę wymieniać z nazwiska, napisał, że przejęcie N będzie miało negatywny wpływ na spółkę niezależnie od warunków transakcji. Nie możemy kierować się sentymentem jednodniowych inwestorów. Musimy kierować się przyjętą strategią i patrzeć, co będzie działo się za kilka lat - powiedział nam szef Grupy ITI.
Analitycy z innych banków nie chcieli komentować słów Kostrzewy.
Droga ta platforma
TVN objął 25 proc. udziałów N w maju zeszłego roku, płacąc 95 mln euro. W umowie znalazła się opcja przejęcia kontroli nad platformą z możliwością wykorzystania do maja 2011 r. Dlaczego TVN zdecydował się na to teraz? - Przede wszystkim dlatego, że sektor telewizji satelitarnej wykazuje wzrost, którego nikt się nie spodziewał. Trudno sobie wyobrazić inną transakcję na polskim rynku, która dawałaby nam ze strategicznej perspektywy tyle korzyści, co przejęcie N - powiedział Piotr Walter, prezes TVN. Według niego przejęcie N pozwoli spółce zróżnicować przychody i poza reklamami i opłatami od operatorów kablowych zarabiać również na opłatach abonentów platformy. Ponadto N ma zabezpieczyć dystrybucję programów TVN oraz uodpornić stację na migrację widzów do kanałów satelitarnych. Kolejnym trendem, którego obawiają się telewizje, jest oglądanie programów z nagrania zamiast w czasie rzeczywistym, co pozwala widzom unikać reklam. TVN uważa, że przejęcie N pomoże stacji w jakimś stopniu zapanować również nad tym problemem.
- Rynek platform czeka proces konsolidacji i chcemy być jego aktywnym uczestnikiem - dodaje szef TVN.
Jednak analitycy zwracają uwagę na cenę platformy. "Uważamy, że wynikająca z tej transakcji wycena całej N na poziomie 845 mln zł jest bardzo wysoka, podczas gdy spółka przynosi straty i ma tylko 592 tys. abonentów" - napisał w nocie do inwestorów Merrill Lynch. Szacuje on wartość całej N na ok. 430 mln zł.
Co ciekawe, cena zakupu 26 proc. udziałów platformy może wzrosnąć nawet o 60 mln euro, jeśli do 2011 r. N spełni następujące warunki: • przychody abonamentowe przekroczą 555,6 mln zł; • będzie miała ponad 848 tys. aktywnych abonentów związanych umowami (teraz ma 532 tys.); • przeciętny przychód od jednego abonenta przekroczy 60,48 zł (na koniec 2008 r. było to 50 zł) oraz • N będzie rentowna na poziomie operacyjnym (na razie funkcjonuje dzięki pożyczkom od akcjonariuszy).
Sobiesław Pająk, analityk IDM, uważa mechanizm korekty wyceny N za najbardziej kontrowersyjny. - Nie rozumiem, dlaczego zostało to oparte o przychody, a nie o zyski spółki. O sukcesie przedsięwzięcia biznesowego stanowi to, czy i jakie zyski osiąga - stwierdził w rozmowie z agencją Reuters.
- Niewiele wiemy o sytuacji platformy od strony kosztów. Rentowność operacyjną ma osiągnąć w 2010 r., ale i nie wiemy, kiedy N przyniesie zysk netto. Podane informacje dotyczące planowanych przychodów z abonenta są bardzo optymistyczne i nie wiadomo, czy uda się je utrzymać w okresie spowolnienia gospodarczego i nasilającej się konkurencji na rynku platform - mówi Robert Maj, analityk KBC. Zarządy TVN oraz N nie ujawniają, ile TVN może zainwestować w tym roku w N. Tajemnicą pozostaje również zadłużenie N wobec jej akcjonariuszy. Zeszłoroczne straty platformy przekroczyły 300 mln zł.
Analitycy DB Securities zwrócili uwagę na to, że przejęcie N może postawić pod znakiem zapytania wypłatę dywidendy oraz program wykupu akcji własnych TVN. Zarząd stacji zaprzeczył. - Na dywidendę nie będzie to miało wpływu, mamy dużo gotówki. Skup akcji będzie zależał od wyników w tym roku - powiedziała na konferencji prasowej Karen Burgess, wiceprezes TVN ds. finansów.
Na co wyda ITI?
Jak już pisaliśmy, Grupa ITI kontrolująca zarówno TVN, jak i N jest zadłużona na 320 mln euro. Pięcioletni kredyt jest zabezpieczony pakietem 52 proc. akcji imiennych TVN (należących do założycieli ITI - Jana Wejcherta, Mariusza Waltera oraz Brunona Valsangiacoma), których nie można sprzedać na giełdzie. Obecnie banki próbują negocjować z ITI nowe warunki spłaty kredytu, powołując się na spadającą wartość giełdową TVN i słabnący kurs złotego. Holding stoi na stanowisku, że kredyt jest spłacany terminowo i nie nastąpiło żadne naruszenie umowy kredytowej.
Wojciech Kostrzewa zapewnia, że sprzedaż TVN kolejnego pakietu udziałów w N nie ma związku z sytuacją Grupy ITI. Na co wobec tego holding zamierza przeznaczyć pieniądze transakcji? - Na różne cele. Mamy jeszcze zobowiązania finansowe wobec N i Legii oraz mniejsze projekty w Multikinie - wyjaśnia szef ITI.
Zła wiadomość dla mniejszościowych
TVN wyłoży na ten cel 46,2 mln euro oraz udzieli platformie "niezwłocznej" pożyczki w wysokości 25,1 mln euro. Zarówno TVN, jak i N są kontrolowane przez Grupę ITI należącą do Jana Wejcherta, Mariusza Waltera, Brunona Valsangiacomo i Wojciecha Kostrzewy. I to właśnie ona zainkasuje dzięki tej transakcji ponad 30 mln euro.
Taki przepływ pieniędzy budzi zastrzeżenia obserwatorów. - Na pewno w krótkim terminie nie jest to informacja pozytywna dla akcjonariuszy mniejszościowych TVN, którzy mogą postrzegać transakcję jako próbę wyciągnięcia pieniędzy ze spółki giełdowej przez większościowego akcjonariusza - mówi Robert Maj, analityk KBC.
"Wniosek ogólny: zła wiadomość dla akcjonariuszy mniejszościowych. Naszym zdaniem czas zawarcia transakcji oraz jej struktura, a zwłaszcza cena, budzą wiele pytań ze strony inwestorów (...) Płynące z niej korzyści wciąż budzą nasz niepokój" - napisała Mariya Rubanovskaya, analityk banku inwestycyjnego Merrill Lynch.
- Nie zgadzam się z tym. Nasza strategia uzasadnia ten krok - mówi prezes TVN Piotr Walter. Z kolei Wojciech Kostrzewa, prezes Grupy ITI, wręcz zaatakował bank. - Po Merrill Lynch i pani Marii Rubanovskiej niczego lepszego się nie spodziewałem. Inny analityk, którego nie chcę wymieniać z nazwiska, napisał, że przejęcie N będzie miało negatywny wpływ na spółkę niezależnie od warunków transakcji. Nie możemy kierować się sentymentem jednodniowych inwestorów. Musimy kierować się przyjętą strategią i patrzeć, co będzie działo się za kilka lat - powiedział nam szef Grupy ITI.
Analitycy z innych banków nie chcieli komentować słów Kostrzewy.
Droga ta platforma
TVN objął 25 proc. udziałów N w maju zeszłego roku, płacąc 95 mln euro. W umowie znalazła się opcja przejęcia kontroli nad platformą z możliwością wykorzystania do maja 2011 r. Dlaczego TVN zdecydował się na to teraz? - Przede wszystkim dlatego, że sektor telewizji satelitarnej wykazuje wzrost, którego nikt się nie spodziewał. Trudno sobie wyobrazić inną transakcję na polskim rynku, która dawałaby nam ze strategicznej perspektywy tyle korzyści, co przejęcie N - powiedział Piotr Walter, prezes TVN. Według niego przejęcie N pozwoli spółce zróżnicować przychody i poza reklamami i opłatami od operatorów kablowych zarabiać również na opłatach abonentów platformy. Ponadto N ma zabezpieczyć dystrybucję programów TVN oraz uodpornić stację na migrację widzów do kanałów satelitarnych. Kolejnym trendem, którego obawiają się telewizje, jest oglądanie programów z nagrania zamiast w czasie rzeczywistym, co pozwala widzom unikać reklam. TVN uważa, że przejęcie N pomoże stacji w jakimś stopniu zapanować również nad tym problemem.
- Rynek platform czeka proces konsolidacji i chcemy być jego aktywnym uczestnikiem - dodaje szef TVN.
Jednak analitycy zwracają uwagę na cenę platformy. "Uważamy, że wynikająca z tej transakcji wycena całej N na poziomie 845 mln zł jest bardzo wysoka, podczas gdy spółka przynosi straty i ma tylko 592 tys. abonentów" - napisał w nocie do inwestorów Merrill Lynch. Szacuje on wartość całej N na ok. 430 mln zł.
Co ciekawe, cena zakupu 26 proc. udziałów platformy może wzrosnąć nawet o 60 mln euro, jeśli do 2011 r. N spełni następujące warunki: • przychody abonamentowe przekroczą 555,6 mln zł; • będzie miała ponad 848 tys. aktywnych abonentów związanych umowami (teraz ma 532 tys.); • przeciętny przychód od jednego abonenta przekroczy 60,48 zł (na koniec 2008 r. było to 50 zł) oraz • N będzie rentowna na poziomie operacyjnym (na razie funkcjonuje dzięki pożyczkom od akcjonariuszy).
Sobiesław Pająk, analityk IDM, uważa mechanizm korekty wyceny N za najbardziej kontrowersyjny. - Nie rozumiem, dlaczego zostało to oparte o przychody, a nie o zyski spółki. O sukcesie przedsięwzięcia biznesowego stanowi to, czy i jakie zyski osiąga - stwierdził w rozmowie z agencją Reuters.
- Niewiele wiemy o sytuacji platformy od strony kosztów. Rentowność operacyjną ma osiągnąć w 2010 r., ale i nie wiemy, kiedy N przyniesie zysk netto. Podane informacje dotyczące planowanych przychodów z abonenta są bardzo optymistyczne i nie wiadomo, czy uda się je utrzymać w okresie spowolnienia gospodarczego i nasilającej się konkurencji na rynku platform - mówi Robert Maj, analityk KBC. Zarządy TVN oraz N nie ujawniają, ile TVN może zainwestować w tym roku w N. Tajemnicą pozostaje również zadłużenie N wobec jej akcjonariuszy. Zeszłoroczne straty platformy przekroczyły 300 mln zł.
Analitycy DB Securities zwrócili uwagę na to, że przejęcie N może postawić pod znakiem zapytania wypłatę dywidendy oraz program wykupu akcji własnych TVN. Zarząd stacji zaprzeczył. - Na dywidendę nie będzie to miało wpływu, mamy dużo gotówki. Skup akcji będzie zależał od wyników w tym roku - powiedziała na konferencji prasowej Karen Burgess, wiceprezes TVN ds. finansów.
Na co wyda ITI?
Jak już pisaliśmy, Grupa ITI kontrolująca zarówno TVN, jak i N jest zadłużona na 320 mln euro. Pięcioletni kredyt jest zabezpieczony pakietem 52 proc. akcji imiennych TVN (należących do założycieli ITI - Jana Wejcherta, Mariusza Waltera oraz Brunona Valsangiacoma), których nie można sprzedać na giełdzie. Obecnie banki próbują negocjować z ITI nowe warunki spłaty kredytu, powołując się na spadającą wartość giełdową TVN i słabnący kurs złotego. Holding stoi na stanowisku, że kredyt jest spłacany terminowo i nie nastąpiło żadne naruszenie umowy kredytowej.
Wojciech Kostrzewa zapewnia, że sprzedaż TVN kolejnego pakietu udziałów w N nie ma związku z sytuacją Grupy ITI. Na co wobec tego holding zamierza przeznaczyć pieniądze transakcji? - Na różne cele. Mamy jeszcze zobowiązania finansowe wobec N i Legii oraz mniejsze projekty w Multikinie - wyjaśnia szef ITI.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?
Zamów newsletter!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0
0 głosów
Przeczytaj 22 komentarze na Forum
Wyborcza.biz poleca
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

W Play Fresh stan darmowy... nie jest darmowy
Edukacja w finansach












