W lutym po raz pierwszy od prawie czterech lat spadła sprzedaż detaliczna. Ekonomiści nie mają wątpliwości - liczymy się z każdym groszem, bo coraz gorsza jest sytuacja na rynku pracy. W tym roku może przybyć nawet kilkaset tysięcy bezrobotnych
ZOBACZ TAKŻE
- Francja namawia Niemcy do zwiększenia konsumpcji (15-03-10, 11:41)
- GfK Polonia: gorsze nastroje konsumenckie Polaków (29-10-09, 21:11)
- Nadchodzi fala zwolnień grupowych (17-09-09, 07:36)
- Patrioci wakacje spędzają w ojczyźnie (01-04-09, 01:00)
- Gigant broni się przed podziałem. TP złożyło Kartę Równoważności (30-03-09, 20:27)
- Od wtorku konsumenci będą mogli ogłaszać upadłość (29-03-09, 16:22)
- Stopy procentowe najniższe w historii (25-03-09, 17:34)
- Światowa Organizacja Handlu: Handel w 2009 r. spadnie do najniższego poziomu od II wojny światowej (24-03-09, 07:15)
SERWISY
W lutym sprzedaż detaliczna była o 1,6 proc. niższa niż w lutym 2008 r. Ekonomiści się tego spodziewali. - Ale zdecydowanie zaskakuje to, że konsumpcja tak szybko wytraciła pęd - mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Bank Polska. - Dwa miesiące temu większość ekonomistów sądziła, że to właśnie ona będzie motorem gospodarki. Ale już teraz widać, że tak nie jest.
Jeszcze rok temu polska gospodarka przeżywała prawdziwy boom konsumpcyjny. Sprzedaż detaliczna w styczniu i lutym 2008 r. rosła w tempie nawet ponad 20 proc. w skali roku. Polacy masowo kupowali nowe samochody, sprzęt RTV, AGD czy meble. W tym roku pierwsze miesiące okazały się fatalne. Ostatnio spadek sprzedaży detalicznej w Polsce nastąpił w 2005 r. Ale wtedy wynikało to z punktu odniesienia - w kwietniu 2004 r., tuż przed przystąpieniem Polski do UE, Polacy masowo rzucili się do sklepów, obawiając się wyższych cen m.in. z powodu podwyżek VAT na niektóre towary. Sprzedaż wystrzeliła o 30 proc. w górę, stąd rok później dane odniesione do 2004 r. okazały się gorsze.
W lutym tego roku dane mocno w dół pociągnęła sprzedaż samochodów (mniej o 12,7 proc. w skali roku) czy paliw (o 12,8 proc.). - Ludzie ograniczają zakupy, najpierw były to głównie droższe produkty. Teraz zaskakująco słaba okazała się też sprzedaż żywności, która wzrosła ledwie o 2 proc. - mówi Wiśniewski.
- Już w wakacje pojawiły się pierwsze sygnały, że klienci inaczej zaczęli robić zakupy - mówił w poniedziałkowym wywiadzie dla "Gazety" prezes Tesco Polska Ryszard Tomaszewski. - Zaczęli wybierać coraz tańsze rzeczy. W kryzysie wszyscy chcą kupować taniej, szukają okazji - dodał.
Co gorsza, z badań koniunktury wynika, że nastroje konsumentów cały czas się pogarszają. - Firmy szybciej zaczęły się restrukturyzować i zwalniać. Najpierw byli to głównie eksporterzy, teraz dochodzą także te produkujące na rynek wewnętrzny - mówi Jacek Wiśniewski. Według GUS bezrobocie sięgało pod koniec lutego już 10,9 proc. - Naszym zdaniem pod koniec tego roku może wzrosnąć o 900 tys. osób, do poziomu 14,9 proc. - mówi Wiśniewski.
- W kolejnych miesiącach spodziewamy się dalszego obniżania tempa wzrostu sprzedaży detalicznej - uważa Adam Czerniak, ekonomista Invest Banku. Jego zdaniem wpłynie na to wzrost bezrobocia czy ograniczanie wzrostu funduszu płac, nie pomoże nawet marcowa waloryzacja emerytur.
- Szacujemy, że dynamika konsumpcji nie przekroczy w tym roku 2 proc. Taki scenariusz będzie skutkował ubytkiem ponad 20 mld zł dochodów podatkowych budżetu państwa - uważa Ernest Pytlarczyk, ekonomista BRE Banku. Gdy mniej kupujemy, do kasy państwa wpływa znacznie mniej pieniędzy m.in. z VAT czy akcyzy.
Ekonomiści nie są zgodni co do tego, jak szybko i czy w ogóle w tym roku będzie się rozwijała polska gospodarka. Rząd szacował, że w I kw. PKB wzrośnie o 1,5-2 proc. - Po tych danych (o sprzedaży detalicznej), myślę, że będzie to bliżej 1,5 proc. - powiedział wiceminister finansów Ludwik Kotecki w TVP Info. Ekonomiści Banku BPH szacują wzrost w I kw. na 1,3 proc. Ale według Jacka Wiśniewskiego będzie to pomiędzy 1 proc. a minus 0,3 proc. - W całym roku gospodarka się skurczy o 0,9 proc. - uważa ekonomista. Tymczasem rządowe pesymistyczne szacunki mówią o wzroście na poziomie 1,7 proc.
Po słabych danych o sprzedaży analitycy sądzą, że dzisiaj Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe o 0,25 pkt proc. Wszystko po to, by zachęcić do brania kredytów, które chociaż trochę rozruszają słabnącą konsumpcję i inwestycje. Tym samym główna stopa spadnie do 3,75 proc. - najniższego poziomu w historii.
Jeszcze rok temu polska gospodarka przeżywała prawdziwy boom konsumpcyjny. Sprzedaż detaliczna w styczniu i lutym 2008 r. rosła w tempie nawet ponad 20 proc. w skali roku. Polacy masowo kupowali nowe samochody, sprzęt RTV, AGD czy meble. W tym roku pierwsze miesiące okazały się fatalne. Ostatnio spadek sprzedaży detalicznej w Polsce nastąpił w 2005 r. Ale wtedy wynikało to z punktu odniesienia - w kwietniu 2004 r., tuż przed przystąpieniem Polski do UE, Polacy masowo rzucili się do sklepów, obawiając się wyższych cen m.in. z powodu podwyżek VAT na niektóre towary. Sprzedaż wystrzeliła o 30 proc. w górę, stąd rok później dane odniesione do 2004 r. okazały się gorsze.
W lutym tego roku dane mocno w dół pociągnęła sprzedaż samochodów (mniej o 12,7 proc. w skali roku) czy paliw (o 12,8 proc.). - Ludzie ograniczają zakupy, najpierw były to głównie droższe produkty. Teraz zaskakująco słaba okazała się też sprzedaż żywności, która wzrosła ledwie o 2 proc. - mówi Wiśniewski.
- Już w wakacje pojawiły się pierwsze sygnały, że klienci inaczej zaczęli robić zakupy - mówił w poniedziałkowym wywiadzie dla "Gazety" prezes Tesco Polska Ryszard Tomaszewski. - Zaczęli wybierać coraz tańsze rzeczy. W kryzysie wszyscy chcą kupować taniej, szukają okazji - dodał.
Co gorsza, z badań koniunktury wynika, że nastroje konsumentów cały czas się pogarszają. - Firmy szybciej zaczęły się restrukturyzować i zwalniać. Najpierw byli to głównie eksporterzy, teraz dochodzą także te produkujące na rynek wewnętrzny - mówi Jacek Wiśniewski. Według GUS bezrobocie sięgało pod koniec lutego już 10,9 proc. - Naszym zdaniem pod koniec tego roku może wzrosnąć o 900 tys. osób, do poziomu 14,9 proc. - mówi Wiśniewski.
- W kolejnych miesiącach spodziewamy się dalszego obniżania tempa wzrostu sprzedaży detalicznej - uważa Adam Czerniak, ekonomista Invest Banku. Jego zdaniem wpłynie na to wzrost bezrobocia czy ograniczanie wzrostu funduszu płac, nie pomoże nawet marcowa waloryzacja emerytur.
- Szacujemy, że dynamika konsumpcji nie przekroczy w tym roku 2 proc. Taki scenariusz będzie skutkował ubytkiem ponad 20 mld zł dochodów podatkowych budżetu państwa - uważa Ernest Pytlarczyk, ekonomista BRE Banku. Gdy mniej kupujemy, do kasy państwa wpływa znacznie mniej pieniędzy m.in. z VAT czy akcyzy.
Ekonomiści nie są zgodni co do tego, jak szybko i czy w ogóle w tym roku będzie się rozwijała polska gospodarka. Rząd szacował, że w I kw. PKB wzrośnie o 1,5-2 proc. - Po tych danych (o sprzedaży detalicznej), myślę, że będzie to bliżej 1,5 proc. - powiedział wiceminister finansów Ludwik Kotecki w TVP Info. Ekonomiści Banku BPH szacują wzrost w I kw. na 1,3 proc. Ale według Jacka Wiśniewskiego będzie to pomiędzy 1 proc. a minus 0,3 proc. - W całym roku gospodarka się skurczy o 0,9 proc. - uważa ekonomista. Tymczasem rządowe pesymistyczne szacunki mówią o wzroście na poziomie 1,7 proc.
Po słabych danych o sprzedaży analitycy sądzą, że dzisiaj Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe o 0,25 pkt proc. Wszystko po to, by zachęcić do brania kredytów, które chociaż trochę rozruszają słabnącą konsumpcję i inwestycje. Tym samym główna stopa spadnie do 3,75 proc. - najniższego poziomu w historii.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?
Zamów newsletter!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0
0 głosów
Przeczytaj 58 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
Rynki
Indeksy
- WIG20*WIG20-0.95%
- WIG20*mWIG40-0.53%
- WIG20*sWIG80-0.24%
- WIG20*WIG-0.67%












