Tani prąd podzielił rząd
Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński, Rafał Zasuń
2009-04-29, ostatnia aktualizacja 2009-04-29 20:22
Szef doradców premiera Michał Boni: pomoc dla najbiedniejszych w płaceniu za prąd nie jest powiązana z uwolnieniem jego cen. - Oczywiście, że jest - uważa resort gospodarki.
ZOBACZ TAKŻE
- "GP": Zapłacimy 29 mld zł za oszczędzanie prądu, gazu i ciepła (09-06-09, 10:46)
- Prąd na giełdę, działacze PO do spółek paliwowych (13-05-09, 01:00)
- "Parkiet": Prąd dla firm tanieje (07-05-09, 07:28)
- Tani prąd dla biednych (29-04-09, 01:00)
- Polacy chcą dostawać e-faktury (22-04-09, 17:07)
- Tysiące francuskich gospodarstw ofiarami "dzikiego" odcięcia prądu i gazu (22-04-09, 11:46)
- Prąd - firma może mieć go taniej (14-04-09, 16:51)
- Miliardowe przywileje (31-03-09, 00:00)
- Firmy idą za tanim prądem (30-03-09, 20:36)
- Alternatywy 4 po łódzku: Prolog (24-03-09, 20:25)
- Szef Tesco: Kryzys dotarł do handlu (22-03-09, 20:11)
- Szwedzki rząd nie lubi węgla (17-06-09, 01:00)
Wczoraj napisaliśmy o rządowym pomyśle taniego prądu dla biednych. Na zniżki na energię elektryczną mogłoby liczyć 800 tys. rodzin. Resort gospodarki mówi o tym już od lutego, ale dotychczas nic z tego nie wychodziło. W piątek tani prąd został niespodziewanie wpisany przez resort gospodarki jako propozycja do tzw. pakietu antykryzysowego, nad którym kończą prace związki, pracodawcy i rząd.
I wywołał kosmiczne zdziwienie wśród części związkowców. Rzecz jasna związkom ekstra pomoc dla biednych się podoba. Tyle że Janusz Śniadek szef NSSZ "Solidarność" jest zaskoczony, skąd w ogóle tani prąd w pakiecie.
- Związkowcy z pracodawcami podpisali 13-punktowe porozumienie m.in. w sprawie płacy minimalnej, dopłat do pracowników, ustawy kominowej. Wysłaliśmy to porozumienie rządowi, aby się do tych ustaleń odniósł. Tymczasem on dopisał tam inne rzeczy, o których nie było dyskusji. To czysto PR-owskie zagranie: jak to rząd chce pomagać ubogim - denerwuje się Śniadek.
Tymczasem według naszych informacji to wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak zabiega, aby kwestia tańszego prądu była omawiana w Komisji Trójstronnej. Ministerstwo chce przy tej okazji ugrać inną sprawę, na której bardzo mu zależy: uwolnienie cen prądu dla gospodarstw domowych. Dziś są one wciąż zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki.
I proponuje związkom zawodowym pakt: zgódźcie się na uwolnienie (czyli podwyżki) cen prądu dla rodzin, a w zamian najbiedniejsi dostaną ulgi. Np. zachowano by obecne ceny energii dla rodzin zużywających mniej niż 1200 kilowatogodzin rocznie. Byłaby to tzw. taryfa socjalna, wciąż zatwierdzana przez URE. Resort gospodarki rozważa wprowadzenie jeszcze jednego warunku - o ulgę dla biednych mogłyby się starać tylko rodziny z dochodem na głowę mniejszym niż 500 zł miesięcznie.
Resort chce w ten sposób ulżyć przemysłowi. W zeszłym roku uwolniono bowiem ceny energii dla przedsiębiorstw - prąd dla nich zdrożał o 100 proc. Zakłady energetyczne obiecują zaś, że ceny prądu dla firm zmniejszą, jeśli zostanie uwolniony rynek dla gospodarstw domowych (ceny dla nich wzrosłyby na początek o 10 proc.).
Inny duży związek OPZZ chce o tej propozycji rozmawiać. Wątpliwości co do uwolnienia cen prądu ma za to rząd. Owszem minister Michał Boni zapewnia, że rząd pracuje nad rozwiązaniami, które mogłyby pomóc osobom najbiedniejszym w opłatach za prąd. - Nie jest to jednak powiązane z uwolnieniem cen prądu. To całkowicie osobny pomysł, nad którym chcemy rozpocząć dyskusję - tłumaczy. - Wprowadzenie taryfy socjalnej powinno być połączone z uwolnieniem cen prądu - mówi twardo odpowiedzialna za energetykę wiceminister gospodarki Joanna Strzelec- Łobodzińska.
Jeśli związki zgodzą się na uwolnienie cen, resort gospodarki zyska dodatkowy argument w dyskusji z premierem Donaldem Tuskiem, który nie chce się na to zgodzić.
Ale pomysł resortu gospodarki ma też wady. Resort chce pomóc tym, którzy zużywają do 1,2 tys. kilowatogodzin rocznie, bo uważa, że osoby biedne zużywają mało prądu. Ale nie uwzględnia to ludzi, z reguły mieszkających w starych kamienicach, którzy grzeją się prądem. Zużywają grubo powyżej granicznych 1,2 tys. kwh. - Mieszkam w poniemieckiej kamienicy, mam wstawione grzałki do pieców kaflowych- mówi emerytka, pani Ania z Pomorza. - Zimą grzeję tylko jeden pokój, a i tak płacę za prąd ponad 300 zł miesięcznie. Gdyby nie pomoc rodziny, musiałabym wyłączyć piec, siedzieć w mieszkaniu w płaszczu i szczękać zębami.
W zeszłym roku za niepłacenie rachunków dostawcy odcięli od prądu prawie 25 tys. rodzin.
I wywołał kosmiczne zdziwienie wśród części związkowców. Rzecz jasna związkom ekstra pomoc dla biednych się podoba. Tyle że Janusz Śniadek szef NSSZ "Solidarność" jest zaskoczony, skąd w ogóle tani prąd w pakiecie.
- Związkowcy z pracodawcami podpisali 13-punktowe porozumienie m.in. w sprawie płacy minimalnej, dopłat do pracowników, ustawy kominowej. Wysłaliśmy to porozumienie rządowi, aby się do tych ustaleń odniósł. Tymczasem on dopisał tam inne rzeczy, o których nie było dyskusji. To czysto PR-owskie zagranie: jak to rząd chce pomagać ubogim - denerwuje się Śniadek.
Tymczasem według naszych informacji to wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak zabiega, aby kwestia tańszego prądu była omawiana w Komisji Trójstronnej. Ministerstwo chce przy tej okazji ugrać inną sprawę, na której bardzo mu zależy: uwolnienie cen prądu dla gospodarstw domowych. Dziś są one wciąż zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki.
I proponuje związkom zawodowym pakt: zgódźcie się na uwolnienie (czyli podwyżki) cen prądu dla rodzin, a w zamian najbiedniejsi dostaną ulgi. Np. zachowano by obecne ceny energii dla rodzin zużywających mniej niż 1200 kilowatogodzin rocznie. Byłaby to tzw. taryfa socjalna, wciąż zatwierdzana przez URE. Resort gospodarki rozważa wprowadzenie jeszcze jednego warunku - o ulgę dla biednych mogłyby się starać tylko rodziny z dochodem na głowę mniejszym niż 500 zł miesięcznie.
Resort chce w ten sposób ulżyć przemysłowi. W zeszłym roku uwolniono bowiem ceny energii dla przedsiębiorstw - prąd dla nich zdrożał o 100 proc. Zakłady energetyczne obiecują zaś, że ceny prądu dla firm zmniejszą, jeśli zostanie uwolniony rynek dla gospodarstw domowych (ceny dla nich wzrosłyby na początek o 10 proc.).
Inny duży związek OPZZ chce o tej propozycji rozmawiać. Wątpliwości co do uwolnienia cen prądu ma za to rząd. Owszem minister Michał Boni zapewnia, że rząd pracuje nad rozwiązaniami, które mogłyby pomóc osobom najbiedniejszym w opłatach za prąd. - Nie jest to jednak powiązane z uwolnieniem cen prądu. To całkowicie osobny pomysł, nad którym chcemy rozpocząć dyskusję - tłumaczy. - Wprowadzenie taryfy socjalnej powinno być połączone z uwolnieniem cen prądu - mówi twardo odpowiedzialna za energetykę wiceminister gospodarki Joanna Strzelec- Łobodzińska.
Jeśli związki zgodzą się na uwolnienie cen, resort gospodarki zyska dodatkowy argument w dyskusji z premierem Donaldem Tuskiem, który nie chce się na to zgodzić.
Ale pomysł resortu gospodarki ma też wady. Resort chce pomóc tym, którzy zużywają do 1,2 tys. kilowatogodzin rocznie, bo uważa, że osoby biedne zużywają mało prądu. Ale nie uwzględnia to ludzi, z reguły mieszkających w starych kamienicach, którzy grzeją się prądem. Zużywają grubo powyżej granicznych 1,2 tys. kwh. - Mieszkam w poniemieckiej kamienicy, mam wstawione grzałki do pieców kaflowych- mówi emerytka, pani Ania z Pomorza. - Zimą grzeję tylko jeden pokój, a i tak płacę za prąd ponad 300 zł miesięcznie. Gdyby nie pomoc rodziny, musiałabym wyłączyć piec, siedzieć w mieszkaniu w płaszczu i szczękać zębami.
W zeszłym roku za niepłacenie rachunków dostawcy odcięli od prądu prawie 25 tys. rodzin.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?
Zamów newsletter!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0
0 głosów
Przeczytaj 63 komentarze na Forum
Wyborcza.biz poleca
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

W Play Fresh stan darmowy... nie jest darmowy
Edukacja w finansach











