Biznes Ludzie Pieniądze

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Ale nas Unia pobudowała!

Konrad Niklewicz, dp
2009-04-29, ostatnia aktualizacja 2009-04-30 09:14

Ponad 120 mld zł trafiło do Polski od czasu wejścia do Unii. Dzięki tym pieniądzom możemy jechać równą jak stół autostradą Stryków - Konin czy warszawskim metrem. Dzięki nim od 2004 r. przez trzy lata przybywało po 100 tys. miejsc pracy rocznie

Flaga Unii Europejskiej na Pałacu Kultury i Nauki
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Flaga Unii Europejskiej na Pałacu Kultury i Nauki
Jak Unia drogi nam budowała; Całkowity napływ inwestycji zagranicznych w latach 1999-2008; Wpływ funduszy unijnych na przyrost PKB
Jak Unia drogi nam budowała; Całkowity napływ inwestycji zagranicznych w latach 1999-2008; Wpływ funduszy unijnych na przyrost PKB
Ani autostrada, ani most, ani warszawskie metro, ani nowe wodociągi nie powstałyby (a już na pewno nie tak szybko) gdyby nie unijne pieniądze. - Przed pojawieniem się funduszy unijnych byliśmy w stanie chronicznego niedoboru pieniędzy na strategiczne projekty - mówi "Gazecie" Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego.

Dziś w Polsce co kilka kilometrów można natknąć się na jedną z ponad 10 tys. inwestycji sfinansowanych przez UE: nową lub wyremontowaną drogę, oczyszczalnię ścieków, halę sportową. To dzięki euro mamy warszawskie metro, odcinki autostrady A2, A4 i A6, zmodernizowane ekspresówki S1 (Bielsko-Biała - Cieszyn), S7 (Białobrzegi - Jedlińsk) i S22 (Elbląg - Grzechotki), a także dziesiątki miejskich obwodnic czy przebudowane linie kolejowe (m.in. Warszawa - Łódź czy Mińsk Mazowiecki - Siedlce). - Gdyby nie fundusze, bylibyśmy biedniejszym krajem. I widać by to było gołym okiem - ocenia Jerzy Kwieciński, prezes fundacji Europejskie Centrum Przedsiębiorczości (EuCP), były wiceminister rozwoju regionalnego.

Droga dla wójta, pieniądze dla firm

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego obliczyło, że od wejścia do UE na każdego Polaka przypadło już 1695,5 zł inwestycji z funduszy strukturalnych i spójnościowych. A przecież Unia zaczęła dawać nam pieniądze na długo przed 1 maja 2004 r.

- Polska w ciągu ostatniej dekady dostała 55 mld zł - wyliczają urzędnicy. Do tego trzeba dodać jeszcze pieniądze ze Wspólnej Polityki Rolnej. Urząd Komitetu Integracji Europejskiej podsumował: od wejścia do UE do końca zeszłego roku do Polski trafiło łącznie 26,5 mld euro, czyli po dzisiejszym kursie prawie 121 mld zł.

W pierwszych latach członkostwa wydaliśmy tak dużo pieniędzy, że przez sito prześlizgnęły się też inwestycje, które - jak ocenia Bieńkowska - były niezbyt przemyślane. Szczególnie wyraźnie widać to w gminach. Zamiast myśleć o drodze, która mogłaby ściągnąć jakiegoś inwestora, samorządy asfaltowały, co się da, łącznie z odcinkiem drogi od wójta do kościoła.

Inwestycje samorządowe w 18 proc. finansowane są przez UE, inwestycje drogowe - w 60 proc. Udział unijnych dotacji we wszystkich inwestycjach firm to tylko 3 proc. - Może to i mało, ale za to unijne pieniądze trafiły do tych firm, które potrzebowały ich najbardziej - podkreśla Kwieciński.

Najlepiej wie to Włodzimierz Barbachowski, prezes i właściciel spółki Segromet z Sokołowa Podlaskiego specjalizującej się w recyklingu złomu metalowego i pracach rozbiórkowych. W 2006 r. Segromet za 3,5 mln zł od UE kupił mobilną linię do przerobu żelbetonu, która odzyskuje stalowe elementy z fragmentów konstrukcji, a skruszony beton przetwarza na żwir do budowy i remontów dróg. Sprzedaż żwiru daje dziś Segrometowi niemal 10 proc. dochodów. - Ta pierwsza dotacja tak naprawdę firmę mi rozruszała. Nie wiem, jak teraz poradzą sobie firmy, które nie próbowały rozszerzyć działalności - mówi Barbachowski.

Niedawno za unijne euro Segromet kupił dwie specjalistyczne koparki. - Jedna zastępuje dziesięciu pracowników. Unijna dotacja pomoże mi przetrwać obecny kryzys - zapewnia Barbachowski.



Jak euro fundusze PKB nam popchnęły

To, że nowoczesny most albo kolejny odcinek autostrady poprawią jakość życia setek tysięcy Polaków jest oczywiste. Ale jak zmierzyć wpływ eurofunduszy na całą gospodarkę? To karkołomne zadanie, tym bardziej że od dekady nasz rozwój napędzają przede wszystkim inwestycje i konsumpcja. Tylko w 2007 r. bezpośrednie inwestycje zagraniczne przekroczyły 5 proc. polskiego PKB (16,6 mld euro). Ale przecież wielu z nich nie byłoby, gdyby nie pieniądze z UE. Koncern GM nie zbudowałby nowej fabryki samochodów na Śląsku, gdyby nie miał pewności, że powstanie tam autostrada A4, a Polska będzie częścią unijnego rynku.

Wpływ eurofunduszy na wzrost polskiego PKB od ponad roku liczą różne zespoły ekonomistów. I na razie wszyscy dochodzą do tych samych wniosków:

•  przed 1 maja 2004 r. wpływ unijnych funduszy na polską gospodarkę był praktycznie zerowy. Polska administracja uczyła się dopiero, jak się z nimi obchodzić. - Dzięki unijnym funduszom po raz pierwszy w historii III RP pojawiło się myślenie strategiczne niemające nic wspólnego z PRL-owską gospodarką planową - mówi Kwieciński;

•  przez pierwsze nasze dwa lata w Unii wpływ funduszy na gospodarkę był nieznaczny;

•  w 2007 r. ruszyła lawina, która dopiero się rozpędza. Ekonomiści, którzy korzystali z modelu makroekonomicznego HERMIN, wyliczyli, że dzięki unijnym pieniądzom tempo wzrostu PKB w 2007 r. było wyższe o prawie 1 pkt proc.

Trzeba przy tym pamiętać, że każdy dziesiąta część procentu wzrostu PKB oznacza tysiące miejsc pracy. - Niedawno badaliśmy, jaki wpływ fundusze miały na rynek pracy. I wyniki wyszły nam tak optymistyczne, że aż nie mogliśmy uwierzyć - opowiada Bieńkowska. - Okazało się, że w latach 2004-08 powstało dzięki nim 200-300 tys. nowych miejsc pracy.

Jeszcze większym optymistą jest Kwieciński: - Nowych miejsc pracy powstało 320 tys. tylko w latach 2004-07.

Prezes EuCP przekonuje, że wzrostowi PKB sprzyjają także pieniądze wydane na szkolenia zawodowe. - Grecja i Portugalia na szkolenia przeznaczyły tylko 10-20 proc. funduszy, a resztę na infrastrukturę. Za to Irlandia na edukację wydawała do 40 proc. funduszy. Efekt? Grecja i Portugalia mają dziś PKB na poziomie ok. 90 proc. unijnej średniej. Irlandia - 140 proc. - mówi Kwieciński i podkreśla: - Już 10 proc. wszystkich polskich pracowników było objętych szkoleniami za unijne pieniądze.

Najlepsze jeszcze przed nami

W latach 2010-14 fundusze mają "podkręcić" tempo wzrostu naszej gospodarki aż o trzy punkty procentowe. W 2013 r. dzięki unijnym euro polski PKB powiększy się o 176 mld zł! Oczywiście wszystko pod warunkiem że Polska wykorzysta wszystkie dostępne fundusze unijne na lata 2007-13. Czy się uda? Gwarancji nie ma, ale z wciąż nieoficjalnych informacji Komisji Europejskiej wynika, że budżet na lata 2004-06 wykorzystaliśmy w 100 proc.

Unijne fundusze mają nam pomóc przetrwać obecny kryzys - temu ma służyć szybsze wypłacanie zaliczek na unijne dotacje. - Głównym problemem dla firm jest dziś dostęp do kredytów, więc wprowadziliśmy ułatwienia dostępu do finansowania - mówi "Gazecie" unijna komisarz Danuta Hübner. - Małe i średnie przedsiębiorstwa mogą dostać 100 proc. zaliczki na realizowane projekty (dotychczas było to tylko 30 proc.) - dodaje.

Bruksela upraszcza także formalności związane z pozyskiwaniem dotacji: niektóre kategorie kosztów przedsiębiorcy mogą rozliczać ryczałtowo, co oznacza znacznie mniej biurokracji i dokumentów do przechowywania.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?

Zamów newsletter!

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Rynki

Indeksy
WIG20
WIG20