Kryzys wykańcza najstarszą sieć handlową w Niemczech
Bartosz T. Wieliński
2009-06-09, ostatnia aktualizacja 2009-06-09 21:03
Berlin nie pomoże tonącemu koncernowi Arcandor, właścicielowi domów towarowych Karstadt. - To nie Opel - słychać w Berlinie
ZOBACZ TAKŻE
- Berlin wystawi Polsce rachunek za utrzymanie polskich fabryk Opla (09-10-09, 10:29)
- Deutsche Bank podsłuchiwał, uwodził i będzie się tłumaczył (21-07-09, 20:53)
- Kolejny chętny do przejęcia Opla (17-07-09, 11:44)
- Koncern handlowy Arcandor zwrócił się o pomoc do państwa (05-06-09, 12:17)
- W galeriach handlowych może się zwolnić 600 lokali (26-05-09, 10:40)
- "Rz": Kryzys dotarł do handlu (21-04-09, 08:36)
- Szef Tesco: Kryzys dotarł do handlu (22-03-09, 20:11)
- "Frankfurter Allgemeine Zeitung": W polskim Oplu pracę straci 437 osób (22-09-09, 20:31)
- Opel kupowany na raty (12-06-09, 20:47)
Arcandor zatrudnia w całych Niemczech ponad 50 tys. osób. Zajmuje się handlem i turystyką - jest właścicielem m.in. sieci biur podróży Thomas Cook, domów towarowych Karstadt, sieci wysyłkowej Quelle oraz telewizji zakupowej HSE 24. Wczoraj przed sądem w Essen koncern rozpoczął postępowanie upadłościowe. Przez cały zeszły tydzień jego menedżerowie próbowali wyżebrać od niemieckiego rządu jakąkolwiek pomoc. Berlin był na prośby głuchy. - To sprawa właścicieli i dłużników. W Arcandorze są przecież zdrowe segmenty - mówiła kanclerz Merkel, odmawiając koncernowi 630 mln euro kredytu. We wtorek rano zarząd koncernu miał obradować nad nowym planem ratunkowym, ale osaczeni menedżerowie zdecydowali, że zamiast tego wywieszą białą flagę. Do biur spółki wkroczyli zaraz po tym prokuratorzy, zarzucając zarządowi, że celowo przedłużał agonię koncernu.
Arcandora, który jeszcze dwa lata temu notował 15 mld euro zysku, zabił kryzys. Niemcy zaczęli oszczędzać i w luksusowych domach towarowych zrobiło się pusto. Podobnie w biurach podróży. Spadek dochodów był tak duży, że w czerwcu koncern nie był w stanie zapłacić czynszów - to koszt 23 mln euro.
Pracownicy imperium Arcandora wyszli na ulicę, by w ten sposób wywierać presję na rządzie i wierzycielach. - Zamknięcie Karstadtów zniszczy centra niemieckich miast - pisali na transparentach.
Kanclerz Angela Merkel przesłała protestującym słowa otuchy. Jednak zwykli Niemcy w dużej mierze przyznawali im rację. Domy towarowe sieci (pierwszy powstał w latach 80. XIX w.) mocno wpisały się w berliński krajobraz. Największy sklep sieci - berliński Kadewe - to symbol stolicy Niemiec.
Po ogłoszeniu upadłości koncernu-matki większość z 56 tys. załogi Karstadtów może znaleźć się na bruku. Nawet jeśli domy towarowe przejmie koncern Metro, właściciel konkurencyjnych Kaufhofów. Według analiz rynkowych wiele niemieckich miast jest zbyt biednych, by utrzymać luksusowe domy towarowe. Mimo to do tej pory działała w nich filia Karstadtu.
Stracą też firmy, które wynajmowały Arcandorowi lokale na sklepy. Zadłużenie z tytułu niepłaconych czynszów rośnie, a nie wiadomo, czy koncern je spłaci. Obecnie media spekulują, że przyszły syndyk masy upadłościowej pozrywa długoterminowe umowy najmu i będzie negocjował nowe - za o wiele mniejsze kwoty. Podobny los może spotkać dostawców. Jednym słowem, w Niemczech zapowiada się plajta roku.
Przez ostatnie kilka miesięcy politycy CDU i SPD robili wszystko, by nie dopuścić do upadku koncernu Opla. Dlaczego nie walczą o Arcandora?
Komentatorzy tłumaczą, że Karstadt nie jest w oczach niemieckich polityków tak prestiżową firmą jak Opel. Nie ma też tak zdyscyplinowanej armii związkowców, która mogłaby wyjść na ulice. Skutki społeczne upadku koncernu rozłożą się równomiernie po całym kraju. W przypadku Opla poważnie ucierpiałyby całe miasta, do tej pory żyjące z koncernów. No i w końcu Opel był na łasce plajtującego amerykańskiego koncernu General Motors. Arcandor może zaś ciągle negocjować z niemieckimi inwestorami i wierzycielami. Dlatego Merkel, nie mrugnąwszy powieką, mogła odprawić Arcandora z kwitkiem.
Arcandora, który jeszcze dwa lata temu notował 15 mld euro zysku, zabił kryzys. Niemcy zaczęli oszczędzać i w luksusowych domach towarowych zrobiło się pusto. Podobnie w biurach podróży. Spadek dochodów był tak duży, że w czerwcu koncern nie był w stanie zapłacić czynszów - to koszt 23 mln euro.
Pracownicy imperium Arcandora wyszli na ulicę, by w ten sposób wywierać presję na rządzie i wierzycielach. - Zamknięcie Karstadtów zniszczy centra niemieckich miast - pisali na transparentach.
Kanclerz Angela Merkel przesłała protestującym słowa otuchy. Jednak zwykli Niemcy w dużej mierze przyznawali im rację. Domy towarowe sieci (pierwszy powstał w latach 80. XIX w.) mocno wpisały się w berliński krajobraz. Największy sklep sieci - berliński Kadewe - to symbol stolicy Niemiec.
Po ogłoszeniu upadłości koncernu-matki większość z 56 tys. załogi Karstadtów może znaleźć się na bruku. Nawet jeśli domy towarowe przejmie koncern Metro, właściciel konkurencyjnych Kaufhofów. Według analiz rynkowych wiele niemieckich miast jest zbyt biednych, by utrzymać luksusowe domy towarowe. Mimo to do tej pory działała w nich filia Karstadtu.
Stracą też firmy, które wynajmowały Arcandorowi lokale na sklepy. Zadłużenie z tytułu niepłaconych czynszów rośnie, a nie wiadomo, czy koncern je spłaci. Obecnie media spekulują, że przyszły syndyk masy upadłościowej pozrywa długoterminowe umowy najmu i będzie negocjował nowe - za o wiele mniejsze kwoty. Podobny los może spotkać dostawców. Jednym słowem, w Niemczech zapowiada się plajta roku.
Przez ostatnie kilka miesięcy politycy CDU i SPD robili wszystko, by nie dopuścić do upadku koncernu Opla. Dlaczego nie walczą o Arcandora?
Komentatorzy tłumaczą, że Karstadt nie jest w oczach niemieckich polityków tak prestiżową firmą jak Opel. Nie ma też tak zdyscyplinowanej armii związkowców, która mogłaby wyjść na ulice. Skutki społeczne upadku koncernu rozłożą się równomiernie po całym kraju. W przypadku Opla poważnie ucierpiałyby całe miasta, do tej pory żyjące z koncernów. No i w końcu Opel był na łasce plajtującego amerykańskiego koncernu General Motors. Arcandor może zaś ciągle negocjować z niemieckimi inwestorami i wierzycielami. Dlatego Merkel, nie mrugnąwszy powieką, mogła odprawić Arcandora z kwitkiem.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Wyborcza.biz w Twoim iPhonie -
pobierz aplikację!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
0
0 głosów
Przeczytaj 21 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
Biznes, Ludzie, Pieniądze

Azbest będzie przetwarzany i znów wykorzystywany
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

Pożyczka u Stefczyka: wygodne raty mogą nieco uwierać
KOBIETA SUKCESU











