Z pomocy - maksymalnie 1200 zł miesięcznie przez rok - będą mogły skorzystać także te rodziny, w których
pracę straciłoby tylko jedno z małżonków. Obejmie ona także przedsiębiorców, którzy nie zatrudniali pracowników. Jedni i drudzy będą musieli zarejestrować się w powiatowym urzędzie
pracy: uzyskać status bezrobotnego i prawo do zasiłku.
Kredytobiorca nie będzie dostawał pieniędzy do ręki. Na konto banku, w którym zaciągnął kredyt, przeleje je Bank Gospodarstwa Krajowego - pieniądze przekaże mu Fundusz Pracy. Dopłaty będzie trzeba zwrócić, gdy osoba, którą pomoc dostała, znajdzie nową pracę. Nie od razu jednak: spłata zacznie się po dwuletnim okres karencji. A później zobowiązanie wobec państwa zostanie rozłożone na równe miesięczne raty spłacane przez osiem lat.
Rząd ocenia, że kłopoty ze spłatą kredytu może mieć nawet 50 tys. z ponad miliona Polaków, którzy kupili
mieszkania za pożyczone w bankach pieniądze. Jednak z najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów (KRD) wynika, że tylko co z setnym kredytem są kłopoty. - Polacy traktują spłaty pożyczek hipotecznych bardzo poważnie. Wolą nie zapłacić za prąd lub telefon, niż spóźnić się z kredytem - mówi Adam Łącki, prezes KRD.
Ustawę musi jeszcze przyjąć Senat i podpisać prezydent. Wejdzie ona w życie najprawdopodobniej na początku sierpnia.