Od stycznia 2008 r. "Gazeta" zbiera absurdy prawne, które utrudniają życie właścicielom firm. Uruchomiliśmy stronę internetową www.bubleprawne.org, na której można je zgłaszać. W tym roku rozszerzyliśmy akcję o konsumentów. Dostajemy e-maile, listy i telefony z przykładami przepisów, które trzeba zmienić.
Oto bubel tygodnia zdaniem Wiktora Wojciechowskiego, ekonomisty Fundacji FOR.
- Znalazłem się w dziwnej i kłopotliwej sytuacji - skarży się nasz czytelnik, który uczestniczy w kursie dla bezrobotnych. Szkolenie współfinansowane jest przez Unię Europejską, A wojewódzki urząd
pracy jest tu pośrednikiem. Warunkiem uczestnictwa w szkoleniu jest status bezrobotnego.
- I co jakiś czas muszę opuszczać zajęcia z powodu obowiązkowego "odhaczania się" w urzędzie pracy - opowiada czytelnik. Przedstawił swoją sytuację urzędniczce. Pokazał zaświadczenie potwierdzające uczestnictwo w szkoleniu. - Usłyszałem, że muszę potwierdzać swoją gotowość do podjęcia zatrudnienia i co się z tym wiąże, przyjmować oferty pracy - mówi. Ostatecznie urzędniczka skierowała go do doradcy zawodowego. Za dwa miesiące nasz czytelnik kończy szkolenie. W ramach projektu rozpoczyna staż zawodowy. - Będąc uczestnikiem stażu, oczywiście będę musiał stawiać się w urzędzie pracy - skarży się.
- Obowiązek przyjęcia oferty zaproponowanej przez urząd pracy w okresie, kiedy bezrobotny uczestniczy w szkoleniu, może prowadzić do marnotrawstwa publicznych pieniędzy - mówi Wojciechowski. I przypomina, że szkolenia dla bezrobotnych mają w założeniu pomagać w znalezieniu pracy, a jednym z podstawowych warunków osiągnięcia sukcesu jest dotrwanie uczestników do końca kursu.
- W przeciwnym razie urzędy pracy będą mogły poszczycić się jedynie wydaniem unijnych pieniędzy, ale niestety, już nie tym, że szkolenia przyniosły bezrobotnym wymierne korzyści - zaznacza Wojciechowski. - Poza tym wystarczającym dowodem gotowości do podjęcia pracy, która jest niezbędna do utrzymania statusu bezrobotnego, może być regularne uczestnictwo w szkoleniu - przekonuje ekonomista.