DiPascali, prawa ręka Madoffa przyznaje się do winy
mapi, FT.com, WSJ.com
2009-08-12, ostatnia aktualizacja 2009-08-12 13:51
Frank DiPascali, 52-letni szef wydziału finansowego firmy Bernarda Madoffa, przyznał się przed sądem do stawianych mu zarzutów w sprawie największego przekrętu finansowego w historii, na którym inwestorzy stracili 65 miliardów dolarów. Grozi mu 125 lat więzienia, ale ponieważ zgodził się współpracować z prokuraturą, wyrok może być znacznie krótszy
ZOBACZ TAKŻE
- Sąd zainteresuje się majątkiem rodziny Bernarda Madoffa (28-09-09, 10:23)
- Libański Madoff pogrąża Hezbollah (08-09-09, 17:58)
- Madoff nie mógł wyjść ze zdumienia widząc działania Komisja Kontroli Giełdy (03-09-09, 21:08)
- SEC kaja się za Madoffa (03-09-09, 21:09)
- Bernard Madoff: Oszust finansowy i... matrymonialny (14-08-09, 10:47)
- WIG20 na minusie po bardzo zmiennej sesji (12-08-09, 17:18)
- "Puls Biznesu": Polski Madoff (12-08-09, 07:18)
- Ekspert Financial Times: Madoff nie działał w pojedynkę (29-06-09, 22:00)
- Bernard Madoff skazany na 150 lat więzienia (29-06-09, 20:54)
We wtorek przed nowojorskim sądem DiPascali przyznał się do 10 stawianych mu zarzutów, wśród których są krzywoprzysięstwo, uchylanie się od płacenia podatków i fałszowanie akt. W sądzie przyznał, że Madoff razem ze współpracownikami tworzyli miliony fałszywych dokumentów, by uspokoić inwestorów. - To wszystko była fikcja i dobrze o tym wiedziałem. Choć na początku sądziłem, że pracuję dla prestiżowej firmy z Wall Street. Madoff był moim mentorem - mówił w czasie przesłuchania DiPascali, który w firmie Madoffa został zatrudniony jako 18-latek w 1975 roku. Przez lata awansował na stanowisko jednego z głównych nadzorców operacji finansowych imperium Madoffa, spotykał się z klientami, tworzył fałszywe dokumenty i kłamał klientom w żywe oczy próbując ich przekonać, że wszystko jest w porządku.
Zatrzymanie DiPascaliego jest o tyle ważne, że zgodził się on współpracować z prokuraturą - uważa się, że jego zeznania mogą być punktem zwrotnym w prowadzonym w sprawie piramidy Madoffa dochodzeniu. Niewykluczone, że w ich wyniku na ławie oskarżonych staną wkrótce członkowie rodziny Madoffa, a także przedstawiciele największych instytucji finansowych, takich jak JP Morgan. Są one oskarżane o to, że wiedziały o aferze, ale nic z tym nie zrobiły.
Aresztowany w ubiegły piątek DiPascali uważany jest za prawą rękę Bernarda Madoffa, który przez lata zapracował sobie na opinię najwybitniejszego finansisty Wall Street. Zaufały mu banki, poważne instytucje finansowe i gwiazdy show-biznesu powierzając pieniądze, które finansista miał pomnożyć.
Tak się jednak nie stało - Madoff skonstruował misterną piramidę finansową, a z nowych pieniędzy płynących od inwestorów spłacał stare zobowiązania. Wszystko posypało się wraz z nastaniem światowego kryzysu, a klienci inwestora stracili na gigantycznym przekręcie ponad 65 miliardów dolarów.
Od razu po zakończeniu rozprawy DiPascali trafił do więzienia. Za przestępstwa, do których się przyznał grozi mu kara 125 lat pozbawienia wolności. Wyrok może jednak zostać drastycznie skrócony, jeśli prokuratura uzna, że informacje finansisty będą pomocne w rozwikłaniu całej sprawy. Decyzja zapadnie dopiero w maju 2010 roku.
Zatrzymanie DiPascaliego jest o tyle ważne, że zgodził się on współpracować z prokuraturą - uważa się, że jego zeznania mogą być punktem zwrotnym w prowadzonym w sprawie piramidy Madoffa dochodzeniu. Niewykluczone, że w ich wyniku na ławie oskarżonych staną wkrótce członkowie rodziny Madoffa, a także przedstawiciele największych instytucji finansowych, takich jak JP Morgan. Są one oskarżane o to, że wiedziały o aferze, ale nic z tym nie zrobiły.
Aresztowany w ubiegły piątek DiPascali uważany jest za prawą rękę Bernarda Madoffa, który przez lata zapracował sobie na opinię najwybitniejszego finansisty Wall Street. Zaufały mu banki, poważne instytucje finansowe i gwiazdy show-biznesu powierzając pieniądze, które finansista miał pomnożyć.
Tak się jednak nie stało - Madoff skonstruował misterną piramidę finansową, a z nowych pieniędzy płynących od inwestorów spłacał stare zobowiązania. Wszystko posypało się wraz z nastaniem światowego kryzysu, a klienci inwestora stracili na gigantycznym przekręcie ponad 65 miliardów dolarów.
Od razu po zakończeniu rozprawy DiPascali trafił do więzienia. Za przestępstwa, do których się przyznał grozi mu kara 125 lat pozbawienia wolności. Wyrok może jednak zostać drastycznie skrócony, jeśli prokuratura uzna, że informacje finansisty będą pomocne w rozwikłaniu całej sprawy. Decyzja zapadnie dopiero w maju 2010 roku.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?
Zamów newsletter!
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
5
1 głos
Przeczytaj 12 komentarzy na Forum
Wyborcza.biz poleca
KOBIETA SUKCESU

Ma 30 lat i zarządza majątkiem wartym 2 mld zł
PRZEŚWIETLAMY REKLAMY

W Play Fresh stan darmowy... nie jest darmowy
Edukacja w finansach











