Armia szykuje wielką wyprzedaż jedzenia
Michał Stangret
2010-01-07, ostatnia aktualizacja 2010-01-06 20:49
Wojsko Polskie opróżnia magazyny z żywności. Za trzy tygodnie do kupienia będą setki ton taniego cukru, herbaty, makaronu, ryżu i konserw mięsnych. - Wszystko zdrowe, pełnowartościowe i zdatne do spożycia - zapewniają wojskowi
ZOBACZ TAKŻE
- Rozbrojenie na START (08-04-10, 20:00)
- Makarony Polskie liczą na 300 mln zł przychodów w 2012 r. (25-03-10, 16:17)
- Oddam w dobre ręce (23-03-10, 20:16)
- Koniec wyprzedaży i promocji w sklepach (04-03-10, 19:45)
- "DGP": Producenci windują ceny żywności (03-03-10, 07:02)
- Już walczą o żołnierski cukier (05-02-10, 00:16)
- Wojna soi z podrobami (31-01-10, 20:41)
- Miłość w czasach śnieżycy (17-01-10, 22:40)
- Górnik ma brzmieć dumnie (07-01-10, 21:00)
- Polak lubi świętować, nawet jak nie wie po co (05-01-10, 20:00)
- Wyspy szczęśliwości dostały zadyszki (20-12-09, 21:06)
- Wielki Brat nas spisze (14-12-09, 20:46)
>> Pies policyjny działa jak broń
Armia od lat sprzedaje zbędne rzeczy - skarpetki, plecaki, menażki, kurtki - ale ta wyprzedaż nie ma precedensu. - Pierwszy raz na sprzedaż wystawiona będzie żywność. Wyjątkowa jest też skala wyprzedaży - mówi Małgorzata Golińska z Agencji Mienia Wojskowego. I wylicza: - 540 ton cukru, 200 ton makaronu, 100 ton grochu i fasoli, 60 ton ryżu, 270 ton chleba, herbaty liściastej, przecieru pomidorowego, 240 ton konserw mięsnych (m.in. mielonki, gulasze, pasztety), 60 ton konserwowanej słoniny, 5 ton salcesonu saperskiego, 140 ton konserw rybnych (śledzie, makrele, szproty). W sumie do kupienia będzie ponad 1,8 tys. ton produktów.
Ceny będą znane w drugiej połowie stycznia. Teraz Agencja sonduje, jak wyglądają cenniki rynkowe podobnych towarów. Ale wiadomo że, jak zwykle w trakcie wojskowych wyprzedaży, będą spore upusty. - Ciepłe zimowe kurtki sprzedawaliśmy niedawno po 4 zł, kalesony po 20 gr. Tym razem ceny też będą konkurencyjne, bo zależy nam na tym, żeby to sprzedać - zapewnia Golińska.
Niektórzy już zwietrzyli okazję, bo telefony do AMW urywają się od kilku dni. Dzwonią hurtownicy, sklepikarze (Agencja nie zakazała późniejszej odsprzedaży jej towarów), ale i zwykli Kowalscy. Zapisów ani list kolejkowych nie będzie. Żeby skorzystać z wyprzedaży, trzeba zgłosić się do jednego z siedmiu oddziałów terenowych AMW (adresy są stronie www.amw.com.pl, tam też w drugiej połowie stycznia pojawią się informacje, w którym oddziale można kupić jakie produkty i po ile).Obowiązywać będzie zasada "kto pierwszy, ten lepszy". - Dotychczas to skutkowało. Ustawiają się kolejki, ale nie dochodzi do przepychanek. Choć w ubiegłym roku przy wyprzedaży kurtek interweniowała straż miejska - opowiada Golińska.
Wojskowi zapewniają, że sprzedawane jedzenie jest zdrowe i nie różni się od tego znanego ze sklepów. A co z puszkami z mięsem? W ubiegłym roku cała Polska mówiła o szwedzkim wojskowym mięsie sprzed kilkudziesięciu lat. Według Golińskiej wszystko jest pełnowartościowe i po badaniach sanitarnych.
Generał Stanisław Koziej, były wiceszef MON: - Jedzenie z wojskowych puszek jest doskonałe. Ostatni raz jadłem je w latach 90., ale do dziś pamiętam ich smak. Szczególnie utkwiły mi w głowie mielonki.
Wyprzedaż wymusiło uzawodowienie armii. - W lecie zeszłego roku opuścili koszary ostatni żołnierze służby zasadniczej, którym przysługiwało całodzienne wyżywienie. W armii zawodowej wyżywienie przysługuje żołnierzom już tylko w szczególnych sytuacjach, np. na poligonie lub podczas misji zagranicznych. W efekcie mniej gotujemy i nie ma potrzeby przechowywać zapasów w magazynach - tłumaczy ppłk Andrzej Lis z Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Pieniądze ze sprzedaży żywności mają zasilić Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych i posłużą m.in. do zakupu nowego sprzętu.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl
Armia od lat sprzedaje zbędne rzeczy - skarpetki, plecaki, menażki, kurtki - ale ta wyprzedaż nie ma precedensu. - Pierwszy raz na sprzedaż wystawiona będzie żywność. Wyjątkowa jest też skala wyprzedaży - mówi Małgorzata Golińska z Agencji Mienia Wojskowego. I wylicza: - 540 ton cukru, 200 ton makaronu, 100 ton grochu i fasoli, 60 ton ryżu, 270 ton chleba, herbaty liściastej, przecieru pomidorowego, 240 ton konserw mięsnych (m.in. mielonki, gulasze, pasztety), 60 ton konserwowanej słoniny, 5 ton salcesonu saperskiego, 140 ton konserw rybnych (śledzie, makrele, szproty). W sumie do kupienia będzie ponad 1,8 tys. ton produktów.
Ceny będą znane w drugiej połowie stycznia. Teraz Agencja sonduje, jak wyglądają cenniki rynkowe podobnych towarów. Ale wiadomo że, jak zwykle w trakcie wojskowych wyprzedaży, będą spore upusty. - Ciepłe zimowe kurtki sprzedawaliśmy niedawno po 4 zł, kalesony po 20 gr. Tym razem ceny też będą konkurencyjne, bo zależy nam na tym, żeby to sprzedać - zapewnia Golińska.
Niektórzy już zwietrzyli okazję, bo telefony do AMW urywają się od kilku dni. Dzwonią hurtownicy, sklepikarze (Agencja nie zakazała późniejszej odsprzedaży jej towarów), ale i zwykli Kowalscy. Zapisów ani list kolejkowych nie będzie. Żeby skorzystać z wyprzedaży, trzeba zgłosić się do jednego z siedmiu oddziałów terenowych AMW (adresy są stronie www.amw.com.pl, tam też w drugiej połowie stycznia pojawią się informacje, w którym oddziale można kupić jakie produkty i po ile).Obowiązywać będzie zasada "kto pierwszy, ten lepszy". - Dotychczas to skutkowało. Ustawiają się kolejki, ale nie dochodzi do przepychanek. Choć w ubiegłym roku przy wyprzedaży kurtek interweniowała straż miejska - opowiada Golińska.
Wojskowi zapewniają, że sprzedawane jedzenie jest zdrowe i nie różni się od tego znanego ze sklepów. A co z puszkami z mięsem? W ubiegłym roku cała Polska mówiła o szwedzkim wojskowym mięsie sprzed kilkudziesięciu lat. Według Golińskiej wszystko jest pełnowartościowe i po badaniach sanitarnych.
Generał Stanisław Koziej, były wiceszef MON: - Jedzenie z wojskowych puszek jest doskonałe. Ostatni raz jadłem je w latach 90., ale do dziś pamiętam ich smak. Szczególnie utkwiły mi w głowie mielonki.
Wyprzedaż wymusiło uzawodowienie armii. - W lecie zeszłego roku opuścili koszary ostatni żołnierze służby zasadniczej, którym przysługiwało całodzienne wyżywienie. W armii zawodowej wyżywienie przysługuje żołnierzom już tylko w szczególnych sytuacjach, np. na poligonie lub podczas misji zagranicznych. W efekcie mniej gotujemy i nie ma potrzeby przechowywać zapasów w magazynach - tłumaczy ppłk Andrzej Lis z Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Pieniądze ze sprzedaży żywności mają zasilić Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych i posłużą m.in. do zakupu nowego sprzętu.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl
Źródło: Dziennik Metro
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
4.2
10 głosów
Przeczytaj 26 komentarzy na Forum
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:













