Biznes Ludzie Pieniądze

Trzy razy pomyśl, zanim kupisz "dziurę w ziemi"

Marek Wielgo
17.02.2010 , aktualizacja: 17.02.2010 11:41
A A A Drukuj
Fot. SHUTTERSTOCK
W większości krajów Unii Europejskiej prawo chroni klientów firm deweloperskich. U nas też obowiązuje prawo, ale silniejszego. W przypadku bankructwa dewelopera poszkodowanymi są więc głównie jego klienci. Jest jednak szansa, że za rok ich pieniądze będą o wiele bardziej bezpieczne

Fot. SHUTTERSTOCK Niedokończona budowa Managementu przy u. Grafitowej w Szczecinie
fot. materiały inwestora
Niedokończona budowa Managementu przy u. Grafitowej w Szczecinie
"Dziurą w ziemi" często określa się inwestycję, która dopiero się zaczęła. Jeśli nie finansuje jej bank, to powierzając deweloperowi swoje pieniądze w zamian za obietnicę wybudowania mieszkania, ryzykujesz ich utratę. Nikt nie da ci bowiem gwarancji, że budowa dobiegnie szczęśliwie do końca.

We Francji już w 1954 r. zakazano tego typu procederu. Ekspert Fundacji na rzecz Kredytu Hipotecznego Konrad Płochocki opowiada, że deweloper może sięgnąć po pieniądze klientów, ale najpierw musi na nich przenieść udział we własności gruntu. - Dzięki temu nabywcy stają się właścicielami tego, co powstaje na działce - wyjaśnia Płochocki.

To nie wszystko. Wpłaty są uzależnione od postępu robót. Dodatkowo deweloper musi wykazać się gwarancją bankową.

Także w Niemczech deweloperowi wolno przyjmować zaliczki tylko wraz z postępem inwestycji. Klienci mogą być spokojni o swoje pieniądze, gdyż wpłacają je na rachunek powierniczy w banku. A dzięki gwarancji bankowej mają pewność, że gdyby inwestycja nie wypaliła, odzyskają wpłacone zaliczki.

Z kolei w Danii i Szwecji deweloperom wolno sprzedawać wyłącznie gotowe mieszkania i domy. - Dla pełnego bezpieczeństwa uregulowano nawet sam moment przeniesienia własności i gwarancji ceny - mówi Płochocki. - Pieniądze kupujących trafiają do depozytu. Na konto dewelopera trafiają one dopiero po przeniesieniu własności.

Niestety, Polska jest jednym z ostatnich krajów Unii, w których relacji deweloper-klient-bank nie regulują żadne przepisy. Co ciekawe, były podejmowane próby przygotowania ustawy mającej chronić klientów firm deweloperskich przed skutkami ich bankructwa. Pierwszy projekt takiej ustawy powstał wiosną 2002 r. Jednak utknął on w urzędniczych szufladach z powodu sporu Ministerstwa Infrastruktury z Ministerstwem Sprawiedliwości w kwestii upadłości. Chodzi m.in. o to, że z masy upadłościowej miałby być wyłączony obiekt objęty rachunkiem powierniczym, a syndyk musiałby kontynuować inwestycję (chyba że nie byłoby to ekonomicznie uzasadnione). Zresztą piach w tryby urzędniczej machiny sypali też deweloperzy i banki. Tym pierwszym nie podobało się to, że ów rachunek powierniczy miałby być obligatoryjny i do tego zamknięty. Wyjaśnię, że klient wpłacałby nań swoje pieniądze, a budowę finansowałby bank. Pieniądze z tego rachunku deweloper dostawałby dopiero po przewłaszczeniu nieruchomości. Problem w tym, że w momencie niepowodzenia inwestycji nikt oprócz klienta nie mógłby się czuć bezpieczny. Poszkodowane byłyby w tym wypadku banki i firmy wykonawcze.

O projekcie ustawy o ochronie nabywcy w transakcjach deweloperskich przypomniano sobie w Ministerstwie Budownictwa pięć lat później, kiedy resortem kierował Andrzej Aumiller z Samoobrony. Było to kilka miesięcy po premierze filmu Krzysztofa Krauzego "Plac Zbawiciela" (to bodaj najsłynniejsza historia ofiar plajty dewelopera).

Projekt Aumillera miał m.in. wymusić na deweloperach, aby w trakcie inwestycji wykazali się np. gwarancją bankową lub ubezpieczeniem. Alternatywą miał być rachunek powierniczy, ale już tylko tzw. otwarty. W tym przypadku bank wypłaca deweloperowi gromadzone na takim rachunku pieniądze klientów w miarę postępu robót. Oczywiście bank ma kontrolować, czy te pieniądze są wydawane przez dewelopera zgodnie z przeznaczeniem. Ustawa miała też wprowadzić wymóg zawierania umów przedwstępnych wyłącznie w formie aktu notarialnego, które lepiej chronią nabywców mieszkań np. w przypadku upadłości dewelopera.

Niestety, kiedy Aumiller przestał być ministrem, sprawa ustawy przestała być priorytetem. Co prawda po przejęciu władzy przez koalicję PO-PSL wiceminister infrastruktury Olgierd Dziekoński obiecał cały pakiet ustaw mających wesprzeć zorganizowane budownictwo mieszkaniowe. Jedna z tych ustaw miałaby zobowiązać deweloperów do podawania określonych informacji o sobie i o inwestycji. Rachunek powierniczy miałby być dobrowolny. Uzasadniano to tym, że gdyby miał być on obligatoryjny, to liczba inwestycji mieszkaniowych spadłaby dramatycznie. Po prostu nieliczne firmy mogłoby liczyć na finansowanie inwestycji przez banki.

Kawa na ławę

Sęk w tym, że do tej pory resort nic nie zrobił w tej sprawie. Jest jednak szansa, że urzędników wyręczy Fundacja na rzecz Kredytu Hipotecznego, która wspólnie z bankami wzięła się do opracowania projektu ustawy.

- Globalny kryzys spowodował, że temat stal się bardziej aktualny. W całej UE widać tendencję do nakładania obowiązków czytelnego informowania o warunkach inwestycji deweloperskich oraz o ryzykach, z którymi wiąże się nabywanie nieistniejącej jeszcze nieruchomości - mówi Konrad Płochocki.

Dowiedzieliśmy się, że gotowy jest już arkusz informacyjny dewelopera, który miałby zawierać informacje o inwestycji w mieszkanie wspomaganej kredytem hipotecznym. - Będą to informacje kluczowe, niezbędne minimum, aby móc zrozumieć ofertę dewelopera również od strony formalnej, w tym ocenić zalety, wady i ryzyka - mówi Płochocki. I zapewnia, że dane będą podane w sposób przejrzysty, czytelny i łatwy do zrozumienia. Dzięki temu inwestycje będzie można porównywać. Poza tym w arkuszu informacyjnym dewelopera znajdą się najważniejsze informacje finansowe potwierdzające stabilność i dewelopera, i finansowanego przedsięwzięcia. Ułatwi to bankom podjęcie decyzji kredytowej.

Uwaga! Za wprowadzenie w błąd nabywców czy finansujących ich banków deweloperowi grozić będą sankcje finansowe i karne.

W szczególności arkusz ma jasno pokazać np., czy deweloper jest właścicielem działki i ma prawomocne pozwolenie na budowę. Nie będzie więc mógł wymigać od kary, jeśli budowa opóźni się np. wskutek zaskarżenia tego pozwolenia. Deweloper poda też konkretną datę przeniesienia własności lokalu, a nie oddania kluczy do lokalu.

Projekt arkuszu informacyjnego dewelopera opublikujemy na naszej stronie internetowej:

Jak chronić pieniądze?

W Fundacji na rzecz Kredytu Hipotecznego twierdzą, że arkusz informacyjny dewelopera mógłby zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku. Dłużej poczekamy na ustawę kompleksowo regulującą stosunki pomiędzy nabywcą i deweloperem, a także bankiem finansującym inwestycję. Chodzi zwłaszcza o kwestię ochrony nabywców mieszkań na wypadek upadłości dewelopera. Miałby on do wyboru jedną z czterech możliwości: rachunek powierniczy, gwarancję instytucji finansowej zwrotu wpłat, ubezpieczenie zwrotu wpłat, gwarancję wypłaty środków na ukończenie.

W założeniu ustawa ma także umożliwić deweloperom bezpieczny wynajem wybudowanych, a nie sprzedanych mieszkań (ma się to przyczynić do większego bezpieczeństwa obsługi zaciągniętych kredytów inwestycyjnych ).

Dodajmy, że stronami umowy o rachunku powierniczym byłby nie tylko bank i deweloper, ale także jego klienci, dzięki czemu będą mieli kontrolę nad tym, co dzieje się z ich pieniędzmi.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów