Urząd Komunikacji Elektronicznej miał prawo zakazać Telekomunikacji Polskiej łączenia w pakiet Neostrady z obowiązkowym telefonem - uznali sędziowie w Luksemburgu. Ale ostatecznie spór regulator - operator rozstrzygnie NSA
Decyzja regulatora była bowiem - zdaniem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości - zgodna z dyrektywą telekomunikacyjną. To oznacza, że w sporze między UKE a TP SA regulator dostał kolejny argument.
Wszystko zaczęło się w 2006 r.
Urzędowi Komunikacji Elektronicznej nie spodobał się to, że Telekomunikacja uzależnia sprzedanie Neostrady, a więc dostępu do internetu, od kupienia przez klienta usługi telefonii stacjonarnej z abonamentem za ok. 50 zł miesięcznie. Regulator nałożył wtedy na operatora karę - 100 mln zł.
TP zamieniła nakaz kupowania usługi telefonicznej na obowiązkową opłatę "za utrzymanie łącza", ale odwołała się od kary, a sprawa zawędrowała aż do Luksemburga.
Czwartkowy wyrok Trybunału głosi jednoznacznie, że w Unii Europejskiej "można zakazać uzależniania zawarcia umowy o świadczeniu usług telekomunikacyjnych od zawarcia przez użytkownika końcowego innej umowy". Tym samym sędziowie uznali, że polskie prawo telekomunikacyjne jest zgodne z dyrektywami telekomunikacyjnymi, a UKE może nałożyć na operatora telekomunikacyjnego zakaz zobowiązywania użytkownika do korzystania z usług, które są dla niego zbędne.
Sędziowie w wyroku odnieśli się jednak do innego aspektu sprawy - przepisów o konkurencji. W grudniu 2007 r. weszła w życie unijna dyrektywa w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych. A ona nie pozwala na wprowadzanie przepisów krajowych, które - poza pewnymi wyjątkami - zakazują składania jakichkolwiek ofert wiązanych.
Sędziowie zauważyli jednak, że spór między UKE a TP rozpoczął się przed wejściem w życie tej dyrektywy. Teraz do Naczelnego Sądu Administracyjnego należy więc ustalenie, czy rozpatrując kasację złożoną przez TP, weźmie pod uwagę te przepisy.
Co o sprawie sądzi TP? - Dzisiejsze rozstrzygnięcie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nie przesądza w żaden sposób o zasadności którejkolwiek z kar nałożonych na Telekomunikację Polską przez UKE - zaznacza Wojciech jabczyński, rzecznik Grupy TP. - Trybunał, odpowiadając na zapytanie Naczelnego Sądu Administracyjnego, stwierdził jedynie, że polskie przepisy w 2006 r. były zgodne z przepisami unijnymi. Jednocześnie ETS wskazał, że w 2007 r. weszły w życie nowe przepisy, w świetle których przepis wykorzystany przez prezesa UKE do wydania decyzji nakazującej TP rozdzielenie usług, jest niezgodny z prawem europejskim. Potwierdza to słuszność stanowiska TP w tej sprawie, wskazującego na fakt, że rynek dostępu do szerokopasmowego internetu nie powinien być regulowany. Należy podkreślić, że pod naciskiem Komisji Europejskiej polski regulator wycofał się z prób regulowania tego rynku. Nie jest on regulowany w żadnym kraju UE - zaznacza Jabczyński.