Pieluchy Pampers, chipsy Pringles, maszynki do golenia Gillette - te produkty przeciętny konsument zna i bez trudu odnajduje na półce sklepowej w hipermarkecie. Ale poprośmy go o znalezienie trzech dowolnych produktów koncernu Procter & Gamble i kupujący najprawdopodobniej się zagubi, choć chodzi o wyżej wymienione pieluchy, chipsy i maszynki do golenia. To nie jest jego wina. Giganci produkujący żywność,
kosmetyki i środki czystości przez lata dbali o to, żeby pozostać w cieniu swoich podpasek, majonezów, kremów, zup w proszku czy karmy dla zwierząt, i nie eksponowali swoich nazw w reklamach. Teraz to się zmienia. Koncern Unilever poinformował, że zaczyna wprowadzać korporacyjne logo do reklam telewizyjnych swoich produktów, a pierwszym przykładem jest kampania herbaty Lipton. Wkrótce charakterystyczna litera U pojawi się również w reklamach zup i przypraw Knorr oraz kosmetyków Dove. Przedstawiciele polskiego biura firmy podkreślają, że logo będzie dodawane do reklam różnych marek stopniowo, a docelowo będzie obecne w reklamach wszystkich produktów Unilevera.
Polska jest drugim krajem na Starym Kontynencie, w którym holendersko-brytyjski gigant zdecydował się na ten krok. Pod koniec zeszłego roku logo Unilevera zaczęło pojawiać się w reklamach produktów w Wielkiej Brytanii. Dużo wcześniej, bo kilkanaście miesięcy temu eksperyment ruszył w Azji. Co za nim stoi? - To nasza odpowiedź na to, jak zmieniają się konsumenci. Z badań przeprowadzonych za granicą wynika, że oni są coraz bardziej świadomi i domagają się informacji o tym, kto i co produkuje, czy przestrzega zasad etycznych, czy jest odpowiedzialny wobec środowiska i pracowników - mówi Anita Stec z Unilevera i powołuje się na badania wykonane na zlecenie agencji public relations Edelman. Wynika z nich, że 82 proc. respondentów w wieku 25-64 lata z sześciu krajów Europy Zachodniej uzależnia swoje zaufanie wobec firmy od tego, czy dba ona o środowisko.
Specjaliści od marketingu są zaskoczeni. - To jest nieoczywisty ruch i trudno go skomentować. Unilever jest bardzo doświadczoną firmą i na pewno nie podjął tej decyzji pochopnie - mówi Mariusz Świątek z firmy doradztwa marketingowego Stratosfera Added Value. - Nie wiem, dlaczego konsumenci mają wiedzieć, że ta sama firma, która produkuje proszki do prania, produkuje również jedzenie. Czy dla klienta to, że ta sama firma produkuje zupę Knorr i płyn Domestos, to zaleta? Nie bardzo potrafię do tego się odnieść - dodaje Świątek.
Jednak argument ten traci na znaczeniu w dobie internetu, który pozwala kupującym szybko weryfikować informacje na temat producentów i należących do nich marek. - Jeśli ktoś jest dociekliwy, szybko dowie się o nas dużo więcej, niż mówimy w reklamie telewizyjnej. Wydaje nam się, że to pozytywnie wpłynie na postrzeganie naszej firmy. Z naszych zagranicznych badań wynika, że 26 proc. konsumentów deklaruje skłonność do zakupu innych marek Unilevera, jeśli są zadowoleni z tych, które już znają i lubią - podkreśla Anita Stec z Unilevera.